Sprawa Oleksego odroczona (aktl.)

Sprawa Oleksego odroczona (aktl.)

Do 5 września Sąd Lustracyjny odroczył proces lustracyjny Józefa Oleksego (SLD), uznanego w I instancji za "kłamcę lustracyjnego".
Przez cztery godziny za  zamkniętymi drzwiami przesłuchiwany był świadek obrony, b. szef WSI gen. Konstanty Malejczyk.

Malejczyk będzie wezwany do sądu jeszcze raz, gdyż w poniedziałek swoich pytań nie zadał mu nowo ustanowiony drugi obrońca Oleksego, mec. Jerzy Jamka, który zastąpił chorego mec. Andrzeja Sandomierskiego. Z tych informacji wynika, że proces Oleksego raczej nie skończy się przed wyborami parlamentarnymi.

Mec. Jamka po raz pierwszy był w sądzie na lustracji Oleksego. W  rozmowie z dziennikarzami zastrzegał, że nie zna jeszcze akt tej sprawy, ale już teraz "widzi w niej wiele nieporozumień, m.in. wynikających z nazewnictwa". Wyjaśnił, że chodzi o Agenturalny Wywiad Operacyjny - czyli strukturę, z którą według sądu lustracyjnego I instancji miał współpracować Oleksy, a co zataił w  swym oświadczeniu lustracyjnym. "Ta sprawa musi być wnikliwie i  precyzyjnie zbadana" - dodał.

Według adwokata, owe nieporozumienia polegają na tym, że  przeszkolenie wojskowe odbywali wszyscy studenci, bo mieli taki obowiązek i - jak się wyraził - nie mieli wpływu na to, czy trafią do służby kwatermistrzowskiej czy zwiadowczej. "Ale chodziło tylko o wykazanie tego w oświadczeniu lustracyjnym" - indagowali dziennikarze. "Na ten temat z przyjemnością się wypowiem na  późniejszym etapie postępowania, gdy zapoznam się z aktami" -  odpowiedział mec. Jamka. Dodał, że będzie miał pytania do  Malejczyka, nie wykluczył też składania innych wniosków.

Malejczyk był szefem Wojskowych Służb Informacyjnych w latach 1994-96. W czerwcu, gdy miało dojść do jego przesłuchania Oleksy powiedział, że Malejczyk w innym postępowaniu "całkowicie potwierdził to, co uczciwie napisałem w oświadczeniu lustracyjnym". W poniedziałek, pytany czy zeznania Malejczyka były dla niego korzystne, Oleksy mówił, że te zeznania "przybliżają sąd do ustalenia prawdy", co - jego zdaniem - jest trudne po 30-35 latach.

Malejczyka zdymisjonował Stanisław Dobrzański, szef MON w rządach Oleksego i Cimoszewicza. W sądzie I instancji przesłuchano następcę Malejczyka, kontradmirała Kazimierza Głowackiego, który potwierdził, że w drugiej połowie lat 90. wydał Oleksemu opinię, że jego współpraca z AWO nie podlega ujawnianiu w oświadczeniu lustracyjnym. Sąd I instancji podkreślił jednak, że nie można się powoływać na tę opinię, bo Oleksy nie przedstawił wtedy resortowi "całokształtu swej działalności".

22 grudnia 2004 r. Sąd Lustracyjny I instancji orzekł, że Oleksy zataił swą tajną i świadomą współpracę ze służbami specjalnymi PRL. Sąd uznał, że w latach 1970-1978 Oleksy był agentem Agenturalnego Wywiadu Operacyjnego - tajnej do dziś struktury wywiadu wojskowego PRL.

Oleksy wiele razy powtarzał, że był tylko "oficerem rezerwy, szkolonym na czas zagrożenia wojennego w formacji rozpoznania wojskowego". Obrona wskazywała, że tego typu związku z AWO nie  podlegają w ogóle lustracji.

W 2000 r. sąd I instancji uznał już raz, że Oleksy zataił współpracę z wywiadem wojskowym PRL. W 2001 r. sąd II instancji uwzględnił jednak apelację Oleksego i zwrócił sprawę I instancji, m.in. po to, by ustaliła, czy AWO obejmuje lustracja. Sąd I  instancji ocenił w ponownym procesie, że AWO był organem bezpieczeństwa PRL podlegającym lustracji.

Oleksy zaprzeczył, by był agentem, i wniósł odwołanie, w którym domaga się pełnego oczyszczenia go z zarzutu. Wyrok II instancji nie będzie ostateczny ani w wypadku utrzymania wyroku I instancji (wtedy Oleksemu pozostanie jeszcze skarga kasacyjna do SN), ani w  razie oczyszczenia Oleksego (wtedy do SN może się odwołać rzecznik). Sąd może też zwrócić sprawę do I instancji. Dopiero osoba uznana przez SN za kłamcę lustracyjnego nie może przez 10 lat pełnić funkcji publicznych. Nie wiadomo, kiedy zapadnie wyrok. Przeszkodą może być m.in. fakt, że ostatnio obrona złożyła wnioski do Sądu Najwyższego, by nakazał on ponowne rozpatrzenie postępowań związanych z wnioskami o wyłączenie sędziów mających rozpatrywać apelację.

To jedno z najdłużej trwających postępowań lustracyjnych. Sąd wszczął je na wniosek ówczesnego Rzecznika Interesu Publicznego Bogusława Nizieńskiego w czerwcu 1999 r., a sam proces zaczął się w listopadzie 1999 r.

ss, ks, pap

Czytaj także

 0