Historyczny zjazd "Solidarności" (aktl.)

Historyczny zjazd "Solidarności" (aktl.)

W ćwierćwiecze powstania NSZZ "Solidarność" odbywający się uroczysty zjazd związku oddał hołd bohaterom Sierpnia'80 i papieżowi Janowi Pawłowi II.
W gdańskiej hali Olivii zebrało się 3,5 tysiąca delegatów z  kraju, goście z zagranicy oraz wszyscy przewodniczący związku: Lech Wałęsa, Marian Krzaklewski i Janusz Śniadek.

Wałęsa indagowany przez dziennikarzy odkłada na później rozmowę o tym, czy wystąpi ze związku. (Wałęsa zapowiedział w  połowie sierpnia, że po zakończeniu obchodów 25. rocznicy Sierpnia'80 wystąpi z "Solidarności"). "Ta +Solidarność+ jest tak inna. Jest chyba nawet lepsza. Ona jest bardziej zawodowa, ona się szkoli, ona kursy kończy. Ale jest tak daleko inna, że nie pasujemy do siebie" - powiedział.

Delegaci XVIII uroczystego zjazdu uczcili pamięć papieża Jana Pawła II, kard. Stefana Wyszyńskiego i księdza Jerzego Popiełuszki. "Bez ich myśli i ofiary nasz związek nie przetrwałby trudnych czasów zniewolenia, ale i czasów wolności" - powiedział w  modlitwie rozpoczynającej zjazd metropolita gdański abp Tadeusz Gocłowski.

Uczestnicy zjazdu wystosowali list do papieża Benedykta XVI, a  także przyjęli okolicznościowe stanowisko z okazji 25-lecia związku oraz posłanie do ludzi pracy o potrzebie solidarności.

Szczególnie fetowany przez zgromadzonych był Wałęsa. Okrzyki "Lechu! Lechu!" rozległy się, gdy podjechał pod halę Olivii. Na  sali jeszcze bardziej się wzmogły, przeplatane skandowaniem "Solidarność! Solidarność!". Wiwaty usłyszał też lider PiS, kandydat na prezydenta Lech Kaczyński, wiceszef związku za czasów Wałęsy. Gdy obecny przewodniczący "S" Janusz Śniadek witał przedstawicieli pracodawców, zamiast braw, słychać było gwizdy.

W emocjonalnym wystąpieniu Wałęsa powiedział, że wielkość czynu "S" będzie widać tym bardziej, im więcej czasu od niego upłynie.

"Byliśmy ostatnim pokoleniem, które mogło przeprowadzić odejście od utopijnego systemu. To od czasu naszej solidarnej walki będzie się liczyło nową epokę" - powiedział Wałęsa. Podkreślił, że liczy, iż w nowej sytuacji, gdy nie ma już na  świecie dwóch supermocarstw, nowe pokolenie będzie potrafiło "wnieść poprawki do systemu politycznego i ekonomicznego i pozwoli nam żyć w wolności i dobrobycie", ponieważ - jak sądzi Wałęsa -  "podobnych skoków nie będzie przez 100 lat, a przez ten czas wszyscy będą się uczyć o tym, co dokonaliśmy, analizować to i nic się nie ukryje - czy ktoś był uczciwy czy nie".

Wałęsa opuścił zjazd prędzej, niż planowano. Wyszedł z hali Olivii krótko po tym, jak skończył swoje wystąpienie. Jego syn Jarosław wyjaśnił w rozmowie z PAP, że ojciec chciał być na  zjeździe półtorej godziny, ale musiał wyjść, bo poczuł "skrajne przemęczenie" w związku z liczbą i intensywnością spotkań w  ostatnim miesiącu.

Krzaklewski krytykował negujących dorobek "Solidarności". Mówił, że chodzi mu o tych, którzy, "gdy odwaga naprawdę kosztowała, siedzieli cicho jak mysz pod miotłą" albo "tkwili w  bezwładnej kolaboracji z totalitarną władzą jako przeciętni towarzysze z PZPR, ZSL, ZMS" lub nierzadko jako "oportunistyczni donosiciele, za cenę 10 kg szynki rocznie, paszportu na Zachód czy  wyjazdu na intratne stypendium na Zachód". Te słowa uczestnicy zjazdu przyjęli brawami.

Jego następca Śniadek za "niedobry stereotyp" uznał dzielenie "S" na pierwszą i drugą. "Jest jedna +Solidarność+ - ta pierwsza i  jedyna ani na chwilę nie przestała istnieć. Ludzie oddawali swoje życie, aby związek przetrwał stan wojenny, i przetrwał. Co prawda, +Solidarność+ się zmieniła. Niektórzy tęsknią za jej obliczem sprzed stanu wojennego" - powiedział Śniadek wywołując oklaski zebranych.

"Dzisiaj +Solidarność+ nie musi już walczyć o wolność ojczyzny. Nowym wyzwaniem stało się znalezienie skutecznej metody na obronę godności pracowników w liberalnej wolnorynkowej gospodarce" -  mówił Śniadek.

Wielominutową owacją na stojąco, połączoną ze skandowaniem: "Solidarność", wszyscy obecni w hali "Olivia" uhonorowali Filipa Iuliusa z Rumunii oraz Thomasa Eiseblaetter z b. NRD. Pierwszy z  nich spędził siedem lat w więzieniu za to, że wysłał pozdrowienia do delegatów I zjazdu "Solidarność" w 1981 r. Niemiec trafił z  kolei na 1,5 roku więzienia za wysłanie listu do Wałęsy, przechwyconego przez Stasi.

Witany owacjami szef białoruskiego Kongresu Związków Zawodowych Aleksander Jaroszczuk powiedział do zebranych na sali, że nie można zapomnieć o tym, że polscy robotnicy pierwsi podnieśli się z  kolan zadając cios systemowi totalitarnemu. Dodał, że m.in. pamięć o tym, co zrobiła "S" daje siłę przeciwnikom dyktatury na  Białorusi.

"Zło zdolne jest do powrotu, a wolność łatwo jest utracić. Przykładem tego jest moje państwo Białoruś, które w wyniku zbiegu okoliczności znalazło się w historycznej pułapce i po raz kolejny stało się zabawką w rękach tyranii. Białorusinom przypadła nędzna dola schroniska ostatniej dyktatury w Europie" - mówił.

Podkreślił, że mylą się ci, którzy sądzą, że dyktatura na  Białorusi będzie zawsze. "Jej klęska jest nieunikniona tak, jak nieuniknione jest nadejście świtu po nocy. Białoruski naród posiada swoich prawdziwych patriotów, których sensem życia jest obalenie dyktatury" - powiedział.

Dodał, że oba państwa łączy nie tylko wspólność granic, ale  wspólne historyczne losy, o których narody będą pamiętały nawet, jeśli dyktatura będzie chciała, żeby było inaczej.

Duże zainteresowanie wśród delegatów zjazdu wzbudził ks. prałat Henryk Jankowski, który 25 lat temu odprawiał msze św. na terenie strajkującej Stoczni Gdańskiej. Były proboszcz parafii św. Brygidy w Gdańsku prawie godzinę rozdawał licznym chętnym autografy. Po  autografy ustawiły się też kolejki do b. premiera Jerzego Buzka i  braci Kaczyńskich.

Wśród delegatów zjazdu zabrakło zaproszonych Bronisława Geremka i  Tadeusza Mazowieckiego. Byli natomiast m.in. Jan Kułakowski, Janusz Pałubicki, Zbigniew Bujak, Henryk Wujec, Jacek Merkel, Leon Kieres, Władysław Frasyniuk, Bogdan Borusewicz, Janusz Tomaszewski, Janusz Steinhoff, Longin Komołowski, Michał Boni, Henryka Bochniarz i Tadeusz Fiszbach.

W zjeździe wzięli udział przedstawiciele organizacji związkowych z kilkunastu krajów europejskich oraz Indonezji, Japonii i USA.

Zjazd zakończył koncert pt. "Honor jest Wasz Solidarni" z  udziałem m.in. Andrzeja Seweryna, Jana Peszka, Zbigniewa Zapasiewicza, Krystyny Jandy, Anny Marii Jopek, Wojciecha Młynarskiego i Jana Pietrzaka.

ss, pap

Czytaj także

 0