Lista Nizieńskiego?

Lista Nizieńskiego?

Czy istniała lista Nizieńskiego - kilkuset osób publicznych, podejrzanych o współpracę z SB? Obecny RIP zaprzecza. Tymczasem zatrudnił on w swoim biurze płk Waldemar Mroziewicza, b. funkcjonariusza SB z czasów, gdy palono tam akta.
Jak podały "Fakty" TVN, przeciwko zatrudnieniu Mroziewicza protestują pracownicy biura Rzecznika Interesu Publicznego. Po tym jak został tam zatrudniony napisali oni list otwarty, w którym pytają, czy "jako wieloletni funkcjonariusz SB i osoba podejrzewana o udział w akcji niszczenia akt SB, posiada on właściwe kwalifikacje do pełnienia funkcji kierowniczej w tak specyficznej instytucji, jaką jest biuro Rzecznika"?.

Według dziennikarzy TVN, Mroziewicz został pozytywnie zweryfikowany, jednak ciąży na nim podejrzenie niszczenia akt, choć te  zarzuty - według "Faktów" - nie zostały potwierdzone; z tego powodu Mroziewicz miał być wyrzucony z pracy przez byłego szefa Urzędu Ochrony Państwa, płk Zbigniewa Nowka. Mroziewicz był dyrektorem Biura Ewidencji i Archiwum UOP, wcześniej pracował tam jako szef zespołu doradców szefa UOP.

Według obecnego RIP Włodzimierza Olszewskiego, jeżeli wobec Mroziewicza "są jakieś podejrzenia, to muszą być one wykazane stosownymi dokumentami".

Rzecznik Interesu Publicznego jest swego rodzaju prokuratorem, który bada oświadczenia lustracyjne osób publicznych, m.in. kandydatów na prezydenta RP, posłów, senatorów, ministrów, adwokatów, prokuratorów, sędziów i osób na kierowniczych stanowiskach w mediach publicznych. Gdy na podstawie przekazanych mu akt służb specjalnych rzecznik nabierze wątpliwości co do  prawdziwości czyjegoś oświadczenia lustracyjnego, kieruje wniosek o zbadanie sprawy do Sądu Lustracyjnego.

Tymczasem posłowie Ruchu Patriotycznego podejrzewają, że w biurze RIP została zniszczona tzw. lista Nizieńskiego. We wtorek zwrócili się oni do Włodzimierza Olszewskiego z apelem, aby ten "jasno i wyraźnie" potwierdził lub zaprzeczył, że listę zniszczono. Chodzi o przygotowaną jeszcze przez poprzedniego RIP Bogusława Nizieńskiego listę blisko 600 polityków, sędziów, adwokatów oraz  wysokich urzędników państwowych, których nazwiska znalazły się w  archiwach Instytutu Pamięci Narodowej z zaznaczeniem, że mogły one współpracować ze Służbą Bezpieczeństwa, ale brak jest konkretnych dowodów dla sądu, potwierdzających te podejrzenia. Spis tych osób - jak twierdzi Antoni Macierewicz - powinien znajdować się w posiadaniu obecnego Rzecznika Interesu Publicznego.

Olszewski twierdzi, że "nie było żadnej listy".

em, pap

Czytaj także

 0