Polska pod amerykańskim parasolem?

Polska pod amerykańskim parasolem?

Możliwość objęcia Polski amerykańską ochroną antyrakietową byłaby korzystna dla Polski, ale może wywołać niekorzystne konsekwencje ze strony Rosji i UE. Przeciwne programowi są m.in. Francja i Niemcy.
Dyskusja na temat ewentualnego umieszczenia amerykańskich tarcz antyrakietowych w Polsce jest przedwczesna -uznali politycy PO, SLD i LPR, którzy spotkali się w niedzielnym "Salonie Politycznym Trójki".

Zdaniem b. szefa MON Jerzego Szmajdzińskiego (SLD), o sprawie systemu rakietowego na razie nie powinno się rozmawiać. "Dlatego, że kwestia ma charakter poufny i nie jest przygotowana. Moment na  dyskusję jest bardzo zły" - powiedział Szmajdziński w "Trójce". Podkreślił, że dyskusja w tej sprawie w Polsce "jest oczywiście konieczna, ale we właściwym momencie".

Dyskusję wywołała sobotnia publikacja "Gazety Wyborczej", która napisała, że od ubiegłego roku toczą się tajne negocjacje w sprawie umieszczenia w Polsce jednej z trzech baz z silosami na pociski antyrakietowe. Zdaniem "GW", byłaby to jedyna taka baza poza terytorium USA (dwie pozostałe znajdują się na Alasce i w Kalifornii), o którą Polska rywalizuje m.in. z Czechami i Węgrami.

Artur Zawisza (PiS) ocenił jako "fenomenalną" informację, że  Polska może stać się częścią amerykańskiej tarczy antyrakietowej. "Pytano, co Polska będzie miała z Iraku (...) Amerykański system obrony militarnej o globalnym charakterze i udział w nim Polski to  jest wielka i finansowo korzystna rzecz" - zaznaczył.

W opinii Bronisława Komorowskiego (PO) , "generalnie" byłaby to dobra wiadomość dla Polski, choć "Amerykanie nie podjęli jeszcze w tej kwestii decyzji". Uważa on jednak, że kwestii amerykańskich tarcz antyrakietowych nie można łączyć z udziałem wojsk polskich w Iraku. "Bardzo bym prosił, aby absolutnie nie stawiać sprawy w ten sposób, że za nasz wysiłek w Iraku, teraz Amerykanie nam zapłacą montując silos z rakietą w Polsce (...) To by było kolejne polskie frajerstwo" - powiedział.

Również szef gabinetu prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego Waldemar Dubaniowski sprzeciwił się traktowaniu kwestii tarcz antyrakietowych jako "spłatę zaangażowania w Iraku". Podkreślił, że dyskusja i negocjacje na ten temat "toczyły się dużo wcześniej niż kwestia iracka pojawiła się na wokandzie". "Nie Irak jest w  tej sprawie głównym argumentem. (...) Sam pomysł usadowienia tarczy antyrakietowej w Polsce świadczy o tym, że  Polska jest krajem niezwykle wiarygodnym, odpowiedzialnym i  przewidywalnym w dłuższej przyszłości" - mówił.

Marek Kotlinowski (LPR) jest zdania, że "w takim wrażliwym obszarze powinny być konsultacje międzynarodowe". Jak zaznaczył w  niedzielnym "Śniadaniu w Radiu Zet", jeśli decyzja o umieszczeniu w Polsce tarcz antyrakietowych byłaby podjęta, jej "wszelkie skutki na arenie międzynarodowej" powinny być "przekazane społeczeństwu". Również jego zdaniem, rozmowa na ten temat jest przedwczesna i  potrzeba w niej "więcej dyplomacji". "Taką odpowiedzialną decyzję trzeba podejmować bardziej rozważnie, znając wszelkie uwarunkowania" - zaznaczył.

Z kolei Ryszard Czarnecki (Samoobrona) zwrócił uwagę, że ulokowanie amerykańskich tarcz antyrakietowych w Polsce może mieć "negatywne konsekwencje polityczne - po pierwsze w relacjach z Rosją, ale  także z UE". "Istotne państwa UE, zwłaszcza Niemcy i Francja, a być może za  rok, po wyborach, także Włochy, są temu programowi bardzo przeciwne i będzie to dla przeciwników Polski koronny dowód na to, że Polska jest koniem trojańskim USA w UE" - ocenił Czarnecki w  "Trójce".

em, pap

Czytaj też: Polskie gwiezdne wojny? (Czy Polska zabiega o objęcie jej amerykańską tzw. tarczą antyrakietową? Rzecznik rządu nie chciał komentować doniesień "GW". To fakt medialny - powiedział).

Czytaj także

 0