Będzie śledztwo ws. śmierci Sekuły

Będzie śledztwo ws. śmierci Sekuły

Wznowienie śledztwa ws. śmierci Ireneusza Sekuły zapowiedział minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro. Dodał, że o podjęciu śledztwa zadecydowały uchybienia popełnione w jego trakcie oraz nowe możliwości dowodowe.
"Decyzję taką podjął na moją prośbę prokurator krajowy Janusz Kaczmarek" - powiedział Ziobro. Jak ujawnił, wcześniej akta sprawy badał na jego prośbę jeden z prokuratorów.

"Analiza materiałów wykazała, że w śledztwie był szereg nieprawidłowości. Było ono prowadzone zbyt powierzchownie, niektórych dostępnych dowodów nie zweryfikowano" - powiedział Ziobro.

Ponadto - jak poinformował - o podjęciu śledztwa zadecydowały nowe możliwości dowodowe. Są to zeznania świadków, w tym świadków koronnych, oraz możliwe do uzyskania nowe dokumenty.

W marcu 2000 r. b. szefa GUC i wicepremiera w rządzie Mieczysława Rakowskiego Ireneusza Sekułę znaleziono ciężko rannego po  trzykrotnym postrzeleniu w klatkę piersiową i brzuch w jego biurze w Warszawie. Przewieziono go do wojskowego szpitala w Warszawie, gdzie kilka tygodni później zmarł. Policja i prokuratura podawały, że Sekuła najprawdopodobniej popełnił samobójstwo, trzykrotnie strzelając do siebie z legalnie posiadanego rewolweru. B. szef GUC pozostawił list pożegnalny.

Po ponad dwóch latach, w maju 2002 roku, śledztwo zostało umorzone. Prokuratura uznała, że było to samobójstwo, nie znalazła dowodów popełnienia przestępstwa.

Jak informuje środowe "Życie Warszawy", nowe okoliczności w  sprawie to zeznania Piotra W., byłego świadka koronnego. Siedząc w  celi katowickiego aresztu, miał on usłyszeć od Ryszarda Boguckiego (zabójcy na usługach mafii) o kulisach śmierci Ireneusza Sekuły. Wedle słów skruszonego gangstera, były szef GUC nie popełnił samobójstwa, tylko został zastrzelony przez pruszkowskich gangsterów.

Sekuła miał wpuścić do swego biura tajemniczych gości - dwóch lub  trzech mężczyzn. Według słów Boguckiego, mieli to być Mirosław D., pseud. Malizna (boss mafii pruszkowskiej), oraz jego syn Artur D. "Przyszli odzyskać milion dolarów, które Sekuła był winny +Pershingowi+. Zaczęli straszyć Sekułę, że jeżeli nie da pieniędzy, to przez swoich dziennikarzy ujawnią jego związki z  mafią" - miał zeznać Piotr W.

Według niego, gangsterzy prawdopodobnie nie zamierzali zabijać dłużnika. Ale w czasie spotkania były szef GUC postawił się niechcianym gościom. "Wyjął swój rewolwer. Malizna i jego syn wyrwali mu broń i oddali trzy strzały do Sekuły" - opowiadał podobno Piotr W. Napastnicy uciekli. W środku nocy widzieli ich mieszkańcy kamienicy przy ul. Brackiej. Chwilę po ich wyjściu ranny Sekuła zadzwonił do żony i córki, aby się z nimi pożegnać. Kiedy kobiety przyjechały, miał jeszcze tyle siły, by otworzyć im  drzwi. Ciężko ranny trafił do szpitala. Na miejscu strzelaniny znaleziono pożegnalny list pisany ręką Sekuły. Jak podaje gazeta za jednym ze swoich informatorów, wiele wskazuje na to, że chciał tym listem chronić bliskich przed skandalem i zemstą mafiosów.

Świadkiem, według "ŻW", może być także Sławomir R., który przez lata działał w największych gangach, był też płatnym zabójcą działającym m.in. dla gangu pruszkowskiego. Dzięki swoim kontaktom z szefami tej grupy poznał szczegóły śmierci byłego szefa GUC. Według informacji "ŻW", obecnie przebywa on w areszcie śledczym w  Białymstoku i jest gotów ściśle współpracować z wymiarem sprawiedliwości.

ss, pap

Czytaj także

 0