Bojkot dziennikarzy

Bojkot dziennikarzy

Większość dziennikarzy zbojkotowała konferencję prasową, podczas której liderzy PiS, Samoobrony i LPR po raz drugi podpisywali pakt stabilizacyjny, kilkanaście minut wcześniej podpisany w obecności wyłącznie dziennikarzy telewizji "Trwam", Radia Maryja i "Naszego Dziennika".
Część z nich na znak protestu położyła swój sprzęt pod drzwiami sali konferencyjnej.

Politycy PiS, LPR i Samoobrony tłumaczyli potem, że w obecności Radia Maryja oraz Telewizji "Trwam" doszło jedynie do parafowania umowy, a jej podpisanie nastąpiło - ich zdaniem - dopiero w trakcie konferencji.

Marszałek Sejmu Marek Jurek, który przyznał w TVN24, że takie "zorganizowanie" konferencji było niefortunne oraz zapewnił, że był to precedens, który się nie powtórzy, przy okazji wytknął innym mediom, że nie są "solidarne" w stosunku do tych toruńskich.

Satysfakcji z dania nauczki "niewiarygodnym" mediom nie próbował ukryć poseł PiS Marek Suski. - Widocznie była (TV Trwam) bardziej wiarygodna - powiedział pytany o powody wyróżnienia tej stacji. - Media "bardziej wiarygodne" mogą być pewne, że będą dobrze traktowane. "Jak w każdym zawodzie są lepsi i gorsi" - dodał.

Sprawą zajmą się prawnicy. Szefowa Rady Etyki Mediów Krystyna Mokrosińska oświadczyła, że złamane zostało prawo swobodnego dostępu do informacji.

ss, pap

Czytaj też: Pakt stabilizacyjny podpisany

Czytaj także

 0