Kruk przestanie być szefową KRRiTV

Kruk przestanie być szefową KRRiTV

Z chwilą ogłoszenia w "Dzienniku Ustaw" wyroku Trybunału Konstytucyjnego traci moc prawną akt powołania Elżbiety Kruk na przewodniczącą KRRiT - tak prezes Trybunału Konstytucyjnego prof. Marek Safjan tłumaczył sens wyroku TK.
Wyroki TK ogłaszane są w Dzienniku Ustaw mniej więcej po kilkunastu dniach.

Trybunał uznał, że część przepisów ustawy medialnej, jest sprzeczna z konstytucją. TK stwierdził m.in. że sprzeczne z  konstytucją jest powoływanie przewodniczącego KRRiT przez prezydenta RP. Radą powołaną na podstawie nowej ustawy kieruje powołana przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego Elżbieta Kruk.

Rzecznik zakwestionował przed TK przerwanie ciągłości działania Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji (która jest organem konstytucyjnym), uchwalenie przepisów bez vacatio legis, umożliwienie Radzie "inicjowania działań w zakresie ochrony etyki dziennikarskiej", powoływanie przewodniczącego KRRiT przez prezydenta i wreszcie uprzywilejowanie nadawców społecznych (taki status ma m.in. Radio Maryja) w procesie odnawiania koncesji na  nadawanie.

Trybunał Konstytucyjny podkreślił w wyroku w sprawie tzw. ustawy medialnej, że od  arbitralnej decyzji Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji nie może zależeć, czym jest etyka dziennikarska.

"KRRiT nie powinna być wyposażona w takie kompetencje" - mówił w  ustnym uzasadnieniu orzeczenia prezes TK prof. Marek Safjan. Ten przepis ustawy kwestionował przed Trybunałem zarówno Rzecznik Praw Obywatelskich, jak i przedstawiciele PO oraz SLD, a także prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich Krystyna Mokrosińska.

Trybunał Konstytucyjny uznał, że  uprzywilejowanie nadawcy społecznego w procesie odnawiania koncesji jest niekonstytucyjne, więc ujednolicił zasady rekoncesji dla nadawców komercyjnych i społecznych.

W tzw. ustawie medialnej zapisano, że nadawca społeczny (to taki, który ponosi minimalne koszty koncesji - jak np. Radio Maryja - w  przeciwieństwie do nadawców komercyjnych), by odnowić koncesję, musi tylko złożyć odpowiedni wniosek na co najmniej rok przed wygaśnięciem koncesji.

Nadawców komercyjnych obowiązywały dotąd inne zasady -  każdorazowo musieli składać wszystkie dokumenty tak, jakby na nowo starali się na koncesję, której wcześniej nie mieli. Na mocy wyroku TK, sytuacja jednych i drugich zostanie zrównana.

Ustawa o przekształceniach i zmianach w podziale zadań i  kompetencji organów państwowych właściwych w sprawach łączności, radiofonii i telewizji, została uchwalona w grudniu ub. roku. Opozycja zarzucała, że uchwalono ją "na skróty", z pominięciem zasady trzech czytań w Sejmie. Trybunał nie potwierdził tych zarzutów, uznał, że trzy czytania formalnie się odbyły, a sama szybkość uchwalenia ustawy nie może stanowić zarzutu.

RPO zarzucił ustawie m.in. że została uchwalona w trybie pilnym i  że zawieszone zostało funkcjonowanie Krajowej Rady Radiofonii i  Telewizji, która jest organem konstytucyjnym. Rzecznik zaskarżył też przepis, umożliwiający KRRiT inicjowanie działań w zakresie ochrony etyki dziennikarskiej, powoływanie przewodniczącego KRRiT przez prezydenta, a także uprzywilejowanie nadawców społecznych. Zdaniem posłów SLD i PO, cała ustawa jest niezgodna z konstytucją.

Prezentując przed Trybunałem Konstytucyjnym swoje stanowisko przedstawiciele PO podkreślali, że wprawdzie nigdy nie  pojawiło się formalne stwierdzenie, że tzw. ustawa medialna procedowana była w trybie pilnym, ale wynikało to jednak ze  sposobu jej uchwalania. Reprezentujący PO prawnik przywołał m.in. przypadki zwoływania komisji sejmowych bez zwyczajowego trzydniowego wyprzedzenia, czy też niezwłoczne przejście do trzeciego czytania projektu ustawy, mimo tego, że projekt wcześniej został skierowany do komisji.

Platforma Obywatelska zarzuciła ponadto ustawie, że bez żadnego uzasadnienia skróciła ona kadencję KRRiT (od razu, wraz z wejściem w życie ustawy, bez zachowania vacatio legis została rozwiązana rada w poprzednim składzie). PO zwróciła też uwagę na przepis pozwalający KRRiT inicjować działania w zakresie ochrony zasad etyki dziennikarskiej. PO podkreśliła, że ustawa w żaden sposób nie precyzuje tego przepisu.

Ponadto zdaniem PO nie ma żadnego uzasadnienia dla  uprzywilejowania nadawców społecznych, a takiego uprzywilejowania dokonała ustawa (ustawa przyznaje pierwszeństwo w ubieganiu się o  ponowną koncesję na nadawanie programów nadawcom społecznym; takim nadawcą jest np. Radio Maryja).

Skąd wynikała potrzeba nagłego skrócenia działalności Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, dlaczego tzw. ustawa medialna uprzywilejowuje nadawców społecznych i co znaczy przepis o inicjowaniu działań w zakresie etyki dziennikarskiej - m.in. takie pytania zadał Trybunał Konstytucyjny przedstawicielom Sejmu.

Odpowiadając na te pytania przedstawiciel Sejmu Wojciech Szarama (PiS) powiedział m.in., że uchwalając tzw. ustawę medialną, która z dniem wejścia w życie automatycznie rozwiązywała poprzednią KRRiT z Danutą Waniek na czele, kierował się "przemożną chęcią uporządkowania sytuacji". Dodał, że Sejm chciał w ten sposób przeciąć działanie organu, który był źle oceniany.

Sędziowie pytali jednak dlaczego odstąpiono w tym przypadku od  zasady, zgodnie z którą członkowie organu konstytucyjnego (a takim jest KRRiT) pełnią swoją funkcję do momentu wybrania nowych członków. Szarama powtórzył jednak, że poprzednia Rada była bardzo krytycznie oceniona i dlatego Sejm zdecydował się na takie działanie.

Szarama podkreślił jednocześnie, że - według Sejmu - nie doszło do zawieszenia działania organu konstytucyjnego, ponieważ Rada działała, nie było tylko jej członków. Jego zdaniem, KRRiT działała m.in. poprzez swoje biuro.

Odpowiadając na pytania o znajdujący się w ustawie medialnej przepis dotyczący inicjowania działań z zakresu ochrony etyki dziennikarskiej (zakwestionowany przez Rzecznika Praw Obywatelskich) Szarama podkreślił, że miały one jedynie na celu m.in. umożliwienie Radzie organizowania spotkań z środowiskiem dziennikarskim w celu rozmowy o zasadach etyki zawodu.

pap, ss, ab

Czytaj także

 0

Czytaj także