66 tys. dla byłej kierowniczki "Biedronki"

66 tys. dla byłej kierowniczki "Biedronki"

Dodano: 
66 tys. zł odszkodowania za nadgodziny ma zapłacić byłej kierowniczce sklepu "Biedronka" właściciel sieci Jeronimo Martins Dystrybucja - orzekł Sąd Okręgowy w Poznaniu.
To najwyższe odszkodowanie przyznane do tej pory przez sąd w serii procesów b. pracowników "Biedronki".

Elżbieta Białek (kobieta zgodziła się na podawanie przez media swojego nazwiska) pozwała firmę o zapłatę za czas przepracowany ponad normę, w okresie od 31 grudnia 2001 roku do 15 listopada 2003 roku. Sąd uwzględnił jej wyliczenia i uznał, że Białek należy się wynagrodzenie za ponad 3200 godzin. Uzasadniając wyrok sąd podkreślił, że nie ma żadnych wątpliwości, że Białek pracowała ponad normę.

Sąd, wydając wyrok oparł się na zeznaniach świadków, którzy pracowali razem z Białek. JMD jako dowód na to, że Białek nie przepracowała tyle ile twierdzi przedstawiał w sądzie m.in. dokumenty ewidencji czasu pracy. Zatrudnieni przez sąd biegli sprawdzili je i uznali, że świadczą one na korzyść byłej pracownicy. Drugim argumentem JMD było to, że jako kierowniczka Elżbieta Białek pracowała ponad miarę zgodnie z zaakceptowaną przez siebie umową o pracę; zdaniem pozwanego musiała być dłużej w pracy, bo miała jako kierownik więcej zadań, m.in. nadzór nad działaniem sklepu. Sąd nie uznał tego argumentu.

Elżbieta Białek rozpoczęła pracę w Biedronce w Murowanej Goślinie (Wielkopolska) w styczniu 2001 roku. Najpierw była sprzedawczynią, potem kasjerką, w końcu - kierowniczką sklepu. Z pracy odeszła w listopadzie 2003 r. Wychodząc z sali sądowej Białek powiedziała "jestem happy".

W procesie Białek pomagało Stowarzyszenie Poszkodowanych przez Wielkie Sieci Handlowe "Biedronka". Jego wiceprzewodniczącą jest Jadwiga Łopacka, która jako pierwsza wystąpiła do sądu z pozwem przeciwko właścicielowi sieci "Biedronek" o zapłatę za nadgodziny. Łopacka wygrała początkowo 35 tys. zł. Ten wyrok po apelacji Jeronimo Martins Distribution uchylił sąd wyższej instancji. W lipcu 2005 r. przed Sądem Okręgowym w Elblągu proces w tej sprawie rozpoczął się od nowa.

Przed polskimi sądami toczy się obecnie kilkadziesiąt procesów, w których byli pracownicy "Biedronek" domagają się łącznie około 3,5 mln zł "za zmuszanie do ręcznego rozładowywania ciężarówek i pracę ponad normę, bez zapłaty za godziny nadliczbowe".

Wtorkowy wyrok nie jest prawomocny. Przedstawiciel JMD zapowiedział po ogłoszeniu wyroku, że firma odwoła się od niego.

pap, ab

Czytaj także

 0