Mojzesowicz zrezygnował

Mojzesowicz zrezygnował

Dodano:   /  Zmieniono: 
Poseł PiS Wojciech Mojzesowicz złożył rezygnację z funkcji przewodniczącego komisji rolnictwa. Według opozycji była to cena, jaką PiS zapłaciło za poparcie Samoobrony dla ministra skarbu Wojciecha Jasińskiego.
Dymisji Mojzesowicza domagał się wicepremier, szef Samoobrony Andrzej Lepper.

Nowym szefem komisji rolnictwa został inny poseł PiS - Zbigniew Dolata.

W trakcie debaty nad odwołaniem ministra skarbu Wojciecha Jasińskiego, p.o. szefa klubu Samoobrony Krzysztof Filipek niespodziewanie zapowiedział, że z powodu "napiętej sytuacji w koalicji" jego klub powstrzyma się od oceny dokonań Jasińskiego, a swoje stanowisko wyrazi dopiero podczas głosowania. Wkrótce po tej wypowiedzi do Sejmu przyjechał premier Jarosław Kaczyński.

Według opozycji, Samoobrona zastosowała szantaż, aby za poparcie dla Jasińskiego uzyskać dymisję Mojzesowicza z funkcji szefa komisji rolnictwa. Według informacji PAP, przed debatą doszło do kilku spotkań polityków Samoobrony i PiS w sprawie rezygnacji Mojzesowicza.

Samoobrona żądała odwołania Mojzesowicza, zarzucając mu krytykowanie i dyskredytowanie pracy Leppera jako ministra rolnictwa.

Na posiedzeniu sejmowej komisji rolnictwa, Mojzesowicz - ku zdumieniu członków komisji - złożył rezygnację z przewodniczenia tej komisji. Tuż po dymisji Mojzesowicza, Filipek powiedział, że jego klub jednogłośnie zagłosuje przeciwko wnioskowi o odwołanie ministra skarbu Wojciecha Jasińskiego.

W trakcie głosowania Samoobrona poparła Jasińskiego.

Mojzesowicz poinformował dziennikarzy, że zrezygnował z szefowania komisji ze względu na narastający konflikt między nim a ministrem rolnictwa Andrzejem Lepperem. "Trudno z takim ministrem współpracować" - ocenił. Zapewnił jednocześnie, że nie został zmuszony do złożenia rezygnacji. Jak powiedział, podczas porannego spotkania z premierem Jarosławem Kaczyńskim mówił mu o tym, że "coraz trudniej mu prowadzić komisję". "Pan premier to zrozumiał" - zaznaczył.

Jednak według opozycji, rezygnacja Mojzesowicza była spowodowana szantażem Samoobrony. "PiS uległo szantażowi Samoobrony i pewnie nie jest to ostatni szantaż, któremu PiS będzie poddawane" - ocenił szef klubu parlamentarnego SLD Jerzy Szmajdziński.

Zdaniem odpowiedzialnego w gabinecie cieni PO za rolnictwo Aleksandra Grada, "cała koalicja jest oparta na kupczeniu i szantażu". Jak dodał, "to koalicja na rzecz podzielenia się władzą i w związku z tym każdy wykorzystuje dobry moment do tego, by tej władzy drugiemu odebrać jak najwięcej".

Według Marka Sawickiego z PSL, rezygnacja Mojzesowicza to "kapitulacja", a Kaczyński za cenę koalicji jest w stanie handlować wszystkimi swymi ludźmi".

"Od czasu do czasu zdarzają się napięcia nawet w najsprawniej funkcjonującej koalicji. Andrzej Lepper będzie jeszcze tego ruchu żałował, bo Mojzesowicz, to był świetny przewodniczący komisji, a teraz będzie miał więcej czasu, żeby jeździć po wsi i zachęcać do głosowania na PiS" - skomentował dymisję Mojzesowicza sekretarz klubu PiS Zbigniew Girzyński.

Z rezygnacji Mojzesowicza bardzo zadowoleni byli politycy Samoobrony. Zdaniem eurodeputowanego Samoobrony Ryszarda Czarneckiego, rezygnacja Mojzesowicza to wielkie zwycięstwo Lepepra. "Lepper górą, Mojzesowicz rzucił biały ręcznik na ring. To triumf szefa Samoobrony" - podkreślił.

"Jarosław Kaczyński okazał się realistą. To dobrze, że dla jednego posła nie zaryzykował końca koalicji" - ocenił. Jak zaznaczył, Samoobrona pokazała swoją siłę i to, że nie można jej lekceważyć.

pap, ab
 0

Czytaj także