Telewizyjna wojna na spoty

Telewizyjna wojna na spoty

Dodano:   /  Zmieniono: 
Premier Jarosław Kaczyński "czarnym charakterem" spotu PO; liderzy PO Donald Tusk i Jan Rokita negatywnymi bohaterami reklamówki PiS - trwa telewizyjna wojna na spoty partii rządzącej i największego ugrupowania opozycji.
Politycy obu partii zapowiadają, że to nie koniec "medialnej konfrontacji".

"Batalia na spoty" rozpoczęła się w sobotę - swe działa wytoczyła Platforma Obywatelska. W telewizjach pojawił się 30-sekundowy spot przedstawiający młodą kobietę siedzącą wieczorem w domu przed telewizorem. Na ekranie widzimy premiera, który przemawia podniesionym głosem, gwałtownie gestykuluje.

Słychać fragmenty wypowiedzi lidera PiS, w tym m.in.: "wniosek o samorozwiązanie", "tego bombardowania", "trwa nieustanna awantura", "nie pozwolimy", "chcemy zniszczyć". Kobieta zmienia kanały, ale na każdym pojawia się J. Kaczyński.

Zdenerwowana kobieta ogląda się za siebie, bo w pokoju obok zaczyna płakać dziecko. Udaje się jej w końcu zmienić program. Widać tym razem lidera PO Donalda Tuska na biało-czerwonym tle, który łagodnym głosem zapewnia: "W naszych sercach żyje Polska naszych marzeń, mamy siłę by te marzenia spełnić. Razem". Kobieta rozluźnia się, jej twarz się wypogadza.

Po kilku dniach w telewizji pojawiła się odpowiedź PiS: "Chcieliśmy remontować polski dom razem" - deklaruje lektor w spocie, który po raz pierwszy można było obejrzeć w środę. Na ekranie widać znaną ze wcześniejszych reklamówek PiS-u rodzinę remontującą dom. W odpowiedzi na to pojawia się migawka przedstawiająca Jana Rokitę mówiącego: "wspólnego rządu być nie może".

Kolejne ujęcie - na ekranie znów widać rodzinę - a lektor deklaruje: "polskie rodziny chcą w spokoju budować swoją przyszłość". Na ekranie pojawia się Donald Tusk i oświadcza, że "miejsce Platformy jest w opozycji", Jan Rokita z kolei mówi, że "PO nie zgadza się".

"Naprawianie Polski trwa, to nie czas na kłótnie, to czas na pracę" - te słowa ilustrują kolejne scenki przedstawiające trwający remont. Trwa przestawianie sprzętów domowych - na ekranie telewizora, który w toku remontowych prac trafia na fotel, a następnie przykryty zostaje krzesłem, widać mównicę sejmową i przemawiających z niej Rokitę i Tuska.

"Dosyć tego tak dłużej nie może być"; "odrzucamy te ustawy"; "nie może być"; "to jest absurd"; "naprawdę diaboliczny pomysł, my protestujemy" - mówią liderzy PO. Ich głosy wyciszają się a lektor mówi: "Prawo i Sprawiedliwość. Prosimy nie przeszkadzać". Podobnej treści napis pojawia się na ekranie.

Wiceszef klubu PiS Tadeusz Cymański przyznał, że najnowszy spot PiS-u to odpowiedź na reklamówkę Platformy. "Musimy reagować, bo nie można nie reagować" - powiedział poseł. Jak ocenił, jest to odpowiedź "godna, elegancka, spokojna i obnażająca pustkę i prymitywny charakter tej pierwszej".

Jednocześnie Cymański deklaruje, że PiS "nie chce jakichś wojenek, spokojnie robi swoje, niezależnie od tego jakie będą, i czy będą te spoty (PO)". Jak powiedział jednak PiS, "reaguje elastycznie, jest czujny, spokojny".

Poseł PO Rafał Grupiński, który w PO odpowiada za kampanię medialną, uważa, że główną słabością reklamówki PiS jest to, że "jest on powtórzeniem pomysłu ze spotu PO". Zapowiedział, że będzie reakcja Platformy na najnowszą reklamówkę PiS-u, ale jak zastrzegł niekoniecznie "na tym samym boisku". Nie chciał wyjaśnić, co ma na myśli.

pap, ab
+
 0

Czytaj także