PO: Sośnierz uczestniczył w układzie korupcyjnym

PO: Sośnierz uczestniczył w układzie korupcyjnym

Dodano:   /  Zmieniono: 
Posłanki PO Julia Pitera i Elżbieta Radziszewska uważają, że nowy prezes Narodowego Funduszu Zdrowia Andrzej Sośnierz w czasach, gdy kierował Śląską Kasą Chorych (ŚKCh), "uczestniczył w układzie korupcyjnym".
Na poniedziałkowej konferencji prasowej posłanki przedstawiły na to dowody, które - jak zaznaczyły - przekazały prokuraturze.

Sośnierz to były poseł PO, który po konflikcie z władzami Platformy przeszedł do PiS. W czasie kierowania ŚKCh pełnił on także funkcję szefa założonej przez siebie Fundacji Zamek Chudów. Od ubiegłego tygodnia Sośnierz jest szefem NFZ.

Według posłanek PO, fundacja, którą kierował Sośnierz, przyjmowała pieniądze od koncernów farmaceutycznych. Jak podkreślały, rzekomo na renowację zabytkowego Zamku Chudów, a w rzeczywistości na projekty zdrowotne. Ich zdaniem, Sośnierz jako szef kasy chorych wpływał na kupowanie przez szpitale w regionie leków produkowanych przez te firmy.

Na dowód Pitera przedstawiła wyrok amerykańskiego Sądu Okręgowego dla Dystryktu Columbia z 16 czerwca 2004 r. w sprawie Schering- Plough, jednego ze sponsorów fundacji. Zgodnie z nim, firma została skazana na grzywnę 500 tys. dolarów za wpłacanie pieniędzy, obliczone na wywarcie wpływu na polskie władze.

Wyrok został wydany na podstawie raportu amerykańskiej Komisji Papierów Wartościowych i Giełd (KPWiG), którego fragment posłanki przytoczyły: "Sprawa dotyczy udziału korporacji Schering-Plouhg w wykroczeniu(...) poprzez dokonanie przez S-P Polska płatności w celu wywarcia wpływu na decyzje polskich władz. Komisja stwierdza, że między lutym 1999 r. a marcem 2002 r. S-P Polska zapłacił Fundacji 315 tys. 800 zł (...) by skłonić Dyrektora do wpłynięcia na zakup farmaceutycznych produktów Schering-Plough przez fundusz zdrowia".

Z przedstawionych przez posłanki dokumentów wynika, że w czasie, gdy Sośnierz kierował Śląską Kasą Chorych, na konto jego fundacji Schering-Plough dokonało 13 wpłat, których celem miało być wspieranie różnych akcji zdrowotnych, np. "wsparcie kampanii promującej zdrowie w Gliwicach". To - jak podkreśliły - nie mieściło się w celach statutowych fundacji.

W tym czasie - wskazywała amerykańska komisja w raporcie - "sprzedaż dwóch leków onkologicznych, produkowanych przez S-P Polska: Intron A oraz Temodal wzrosła nieproporcjonalnie z ich sprzedażą w innych regionach Polski. Do 2002 r. 53 proc. Intronu A i 40 proc. Temodalu sprzedawanych w Polsce sprzedano na Śląsku".

Pitera, pytana przez dziennikarzy, dlaczego dopiero teraz zajęła się sprawą b. posła PO, powiedziała, że znała sprawę wcześniej, ale została "wprowadzona w błąd przez funkcjonariuszy państwowych", a wyjaśnienia od amerykańskiego wymiaru sprawiedliwości otrzymała 28 sierpnia.

"Nie mogliśmy spowodować, by prokuratura zajęła się tą sprawą, twierdziła ona bowiem, że nie ma wystarczających dokumentów. Ponadto - jak mnie przekonywano - raz już w tej sprawie postępowanie umorzono. Okazało się, że postępowanie prowadzono w zupełnie innej sprawie - o działanie na szkodę Fundacji Zamek Chudów i Śląskiej Kasy Chorych, a nie w związku z działaniami korupcyjnymi" - tłumaczyła Pitera.

Działaniem polskiego wymiaru sprawiedliwości w tej sprawie zdziwiona była też Radziszewska. "Dlaczego KPWIG śledząc tylko jedną spółkę (Schering-Plough) mogła wykryć, że te pieniądze wpływały w czasach, gdy pan Sośnierz został dyrektorem ŚKCh, a wcześniej wpłaty były w znikomych ilościach. Dlaczego polska prokuratura nie potrafiła tego wykryć. Dlaczego nie przeprowadzono badań, jak to się miało z firmą Schering-Plough, a także z innymi firmami, które wpłacały dotacje na rzecz fundacji" - pytała, wskazując siedem koncernów farmaceutycznych, których lekarstwa nabywane były przez ŚKCh.

Posłanki PO powiedziały, że te dowody przekazały katowickiej prokuraturze. Zamierzają też, na podstawie przepisów OECD, powiadomić wszystkie państwa, na terenie których znajdują się siedziby spółek sponsorów fundacji o praktykach, które miały miejsce w Polsce.

Radziszewska i Pitera wezwały też premiera do zajęcia się tą sprawą.

W ub. tygodniu Sośnierz, pytany przez dziennikarzy o swoją działalność w fundacji Zamek Chudów, powiedział: "to są rzeczy, z których można być zadowolonym, a często mogą być przykładem dobrego wydawania pieniędzy na działalność charytatywną. Chciałbym, aby niektórzy naśladowali i też byli sponsorami różnych rzeczy, tak jak ja do tej pory jestem". "Większość mojej pensji poselskiej nadal przeznaczam na cele społeczne" - zaznaczył.

Katowicka prokuratura badała sprawę związaną z działalnością Sośnierza na stanowisku dyrektora śląskiej kasy. Sprawdzała, czy nie doszło do przekroczenia uprawnień w związku z przyjmowaniem przez Fundację "Zamek Chudów", prowadzoną przez Sośnierza, darowizn od firm będących kontrahentami kasy (fundacja wyremontowała XVI-wieczny zrujnowany zamek w Chudowie). Sprawa ta została jednak umorzona ze względu na brak znamion przestępstwa.

Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Katowicach Tomasz Tadla przypomniał, że śledztwo w sprawie Sośnierza zostało umorzone, a po otrzymaniu informacji o ukaraniu firmy farmaceutycznej, strona polska czeka na dokumenty od strony amerykańskiej w tej sprawie.

Od 1992 r. Sośnierz był lekarzem wojewódzkim, od 1998 r. - dyrektorem Śląskiej Regionalnej Kasy Chorych w Katowicach. Z inicjatywy Sośnierza w Śląskiej Kasie Chorych w 2001 r. wprowadzono komputerowy system sprawozdawczy START, który jest namiastką elektronicznego Rejestru Usług Medycznych. Sośnierz doradzał prezesowi NFZ przy pracach nad koncepcją RUM. Ze stanowiska dyrektora kasy został odwołany w 2002 r., w wyniku konfliktu z ówczesnym prezesem Urzędu Nadzoru Ubezpieczeń Zdrowotnych Michałem Żemojdą, który przez kilka miesięcy domagał się dymisji Sośnierza. To właśnie Żemojda zawiadomił prokuraturę, że ŚRKCh niezgodnie z przepisami zastąpiła książeczki ubezpieczenia zdrowotnego elektronicznymi kartami chipowymi, a na ich dystrybucję wydała 2 mln zł, przeznaczone na leczenie pacjentów. Po wielu miesiącach sporu Sośnierza odwołano. Efektem jest toczący się wciąż proces o niegospodarność. Prokuratura zarzuciła Sośnierzowi, że zaniechał poszukiwania reklamodawców, chętnych do ogłaszania się na wprowadzonych przez kasę kartach. W ten sposób kasa miała stracić blisko 3,3 mln zł.

pap, ab
+
 0

Czytaj także