Kiszczak stanie przed komisją

Kiszczak stanie przed komisją

Były szef MSW z lat 80. gen. Czesław Kiszczak będzie wezwany przed komisję Wojskowych Służb Informacyjnych w sprawie kosztowności znalezionych przez tę komisję w WSI, a pochodzących z Funduszu Obrony Narodowej i afery "Żelazo".
Taką informację tygodnika "Wprost" potwierdził rzecznik wiceszefa MON i szefa tej komisji Antoniego Macierewicza, Piotr Bączek. "Gen. Kiszczak ma być wezwany; terminu tego jeszcze nie ustalono" - dodał Bączek. Podkreślił, że przepisy pozwalają komisji wzywać na wysłuchanie także "inne osoby", niż weryfikowani żołnierze WSI.

"Liczę na to, że się stawi" - powiedział Antoni Macierewicz. Dodał, że nie może jeszcze podać terminu wezwania.

Bączek poinformował, że Kiszczak będzie wezwany w związku z tym, że pod koniec lat 40. - jako oficer wojskowych służb specjalnych ówczesnej Polski w placówce w Londynie - brał udział w operacji sprowadzenia z Anglii do kraju przedwojennego FON. Tzw. Komitet Trzech (gen. Stanisław Tatar, pułkownicy Stanisław Nowicki i Marian Utnik) w 1947 r. podjął decyzję o przekazaniu darów w złocie i srebrze oraz reszty pieniędzy do opanowanego przez komunistów kraju. Tu część FON rozkradziono; część trafiła do komunistycznych dygnitarzy. Po 1989 r. wszczęto śledztwo w sprawie FON, ale umorzono je.

Według Bączka, Kiszczak może znać szczegóły afery "Żelazo", bo wyszła ona na jaw w latach 80., gdy był on szefem MSW.

Akcję "Żelazo" prowadzili w latach 70. w Europie Zachodniej agenci wywiadu MSW, którzy przez napady rabunkowe zdobywali pieniądze, złoto, dzieła sztuki. Duża część łupu trafiła do oficerów MSW zaangażowanych w akcję i nadzorujących ją w kraju. Gdy afera wyszła na jaw, gen. Wojciech Jaruzelski zdecydował się jedynie odsunąć członka Biura Politycznego PZPR, 78-letniego dziś gen. Mirosława Milewskiego, który w latach 70. był szefem wywiadu. Śledztwo w tej sprawie wszczęto po 1989 r.; nawet na krótko aresztowano Milewskiego, ale w końcu sprawę umorzono.

Sprawą skarbu znalezionego w początkach września w centrali WSI ma też w tym tygodniu zająć się sejmowa komisja ds. służb specjalnych. Jak oceniał szef komisji Marek Biernacki (PO), sprawa ta oznacza, że WSI miały "środki pozostające poza wszelką kontrolą, a co za tym idzie, miały one możliwości finansowe prowadzenia nieudokumentowanych akcji".

Były szef MON Jerzy Szmajdziński (SLD) mówił, że "różne przedmioty w zasobach służb specjalnych wykorzystuje się w bardzo trudnych, skomplikowanych operacjach. Są to tajemnice znane ludziom za to odpowiedzialnym, ale nie są do publicznej wiadomości".

W pancernym sejfie WSI ukryto "stos złotych sztab, pióra z cennego kruszcu i biżuterię z brylantami". Według "Wprost", jest to pozostałość po wywiadzie wojskowym PRL. Znalezisko może być warte co najmniej kilkaset tysięcy zł. Macierewicz chce, by skarb stał się podstawą fundacji, która wspierałaby osoby pokrzywdzone przez służby specjalne PRL.

pap, ab

Czytaj także

 0