Kara dla Beger i Mojzesowicza

Kara dla Beger i Mojzesowicza

Komisja Etyki Poselskiej ukarała posłankę Samoobrony Renatę Beger naganą, a Wojciecha Mojzesowicza (PiS) upomnieniem w związku z nagraniem rozmów posłanki Samoobrony z politykami PiS o jej ewentualnym przejściu do tej partii.
Decyzja komisji w sprawie trzeciego uczestnika rozmów, sekretarza stanu w Kancelarii Premiera Adama Lipińskiego podjęta ma być w czwartek, najpóźniej w piątek.

Pod koniec września w programie TVN "Teraz My" wyemitowano nagrania z ukrytej kamery, w których Lipiński i Mojzesowicz - w okresie poszukiwania przez PiS większości w Sejmie - rozmawiali z posłanką Samoobrony Renatą Beger m.in. o jej propozycji przejścia do PiS w zamian za otrzymanie stanowiska w Ministerstwie Rolnictwa.

Ujawnione rozmowy wywołały polityczną burzę. Opozycja określiła je jako korupcję polityczną, zaś PiS mówiło o całej sprawie jako o prowokacji.

Szef Komisji Etyki Sławomir Rybicki (PO) powiedział w środę dziennikarzom, że komisja podjęła decyzję o naganie dla Beger większością głosów. Nagana to najwyższa kara, jaką posłowi może wymierzyć Komisja Etyki.

Jak dodał Rybicki, komisja uważa, iż posłanka Samoobrony złamała co najmniej cztery zasady, które zobowiązuje się przestrzegać każdy poseł, składając ślubowanie.

Według Rybickiego, Beger oprócz złamania zasady, że poseł w swoim postępowaniu powinien się kierować ogólnie przyjętymi normami etycznymi, naruszyła też dobre imię Sejmu, "używając takich metod rozmowy z kolegami". Jak dodał, złamała także zasadę mówiącą, że poseł w swoim postępowaniu powinien kierować się bezinteresownością.

"Poseł powinien działać nie w oparciu o jakiś handel, tylko pro publico bono, jako osoba, która działa merytorycznie dla sprawy, a nie na zasadzie coś za coś" - powiedział szef Komisji Etyki.

Jak dodał, z ustaleń komisji wynika, że Beger "od wielu dni prowadziła rozmowy, chcąc uzyskać dla siebie i dla grupy osób jakąś korzyść i dopiero w ostatnim momencie uznała, z jakiegoś powodu, że rozmowy nagra i upubliczni".

Rybicki poinformował, że Beger nie stawiła się na posiedzeniu komisji, o czym poinformowała telefonicznie. Według niego, posłanka przedstawiła dość niezrozumiałe wytłumaczenie swej nieobecności mówiąc, że "złożyła w prokuraturze zobowiązanie, iż nie będzie o sprawie rozmawiała na zewnątrz".

"To nie jest żaden argument. To nie jest rzecz tajna. Wszyscy te taśmy znamy. Komisja ma pełne prawo posłankę w tej sprawie indagować" - stwierdził szef komisji etyki.

"Nie mogłam spodziewać się innego wyniku" - skomentowała decyzję komisji etyki Beger. W rozmowie z PAP posłanka tłumaczyła, że nie stawiła się na posiedzenie komisji, ponieważ zobowiązała się w prokuraturze, że "nie będzie przekazywała żadnych" wiadomości w sprawie nagrań.

"Wszystko, co miało miejsce w tych dniach, jest przekazane prokuraturze. Tylko prokuratura wie o wszystkich szczegółach, jakie zapamiętałam" - podkreśliła Beger.

Jak dodała, nie będzie się tłumaczyła i nie będzie nikomu więcej przekazywać wiadomości dotyczących nagrań. "Nie mam z czego się tłumaczyć" - oceniła.

"Była to prowokacja dziennikarska, w której ja również uczestniczyłam i nie można mówić o jakimś nieetycznym zachowaniu" - stwierdziła Beger, odnosząc się do uzasadnienia komisji etyki. Jej zdaniem, "nieetycznym zachowaniem" było przychodzenie do jej pokoju i próba przeciągnięcia jej do klubu PiS.

Natomiast Mojzesowicz stawił się przed komisją i - jak powiedział Rybicki - "wyraził głęboką skruchę oraz przeprosił za swoje postępowanie". "Komisja uznała, że jest to okoliczność, która jakoś łagodzi jej ocenę. W związku z czym komisja podjęła uchwałę o upomnieniu posła" - powiedział Rybicki.

Na posiedzeniu komisji nie stawił się także Lipiński. Ale komisja - jak powiedział jej szef - większością głosów zdecydowała, że da mu szansę na ustosunkowanie się do sprawy. "Wiemy, że poseł Lipiński będzie chciał jakoś wyjaśnić swoje postępowanie" - powiedział Rybicki.

Według niego, wszyscy posłowie biorący udział w nagranych rozmowach złamali zasadę mówiącą, że "poseł w swoim postępowaniu publicznym powinien kierować się ogólnie przyjętymi normami etycznymi". "Zdaniem komisji ogólne przyjęte normy nie godzą się na kupczenie stanowiskami, na handel stanowiskami. Uważamy, że to jest ewidentne naruszenie tej normy" - podkreślił Rybicki.

Ocenił, że kary nałożone przez komisję na posłów "mają istotny wydźwięk społeczny". "To jest informacja dla wyborców, jak posłowie postępują podczas prac w kadencji i czy warto im ponownie zaufać" - powiedział Rybicki.

pap, ab

Czytaj także

 0