Tysiąc osób pożegnało Anię

Tysiąc osób pożegnało Anię

Dodano:   /  Zmieniono: 
Około 1000 osób uczestniczyło w pogrzebie gimnazjalistki Ani, która w minioną sobotę popełniła samobójstwo po tym, jak dzień wcześniej kilku jej kolegów molestowało ją seksualnie w klasie.
Mszę w intencji gimnazjalistki odprawił metropolita gdański abp Tadeusz Gocłowski.

Uroczystości pogrzebowe rozpoczęły się mszą świętą w kościele pw. św. Jana w Gdańsku Kiełpinie. Świątynia już na wiele minut przed mszą była wypełniona po brzegi. "Wasza szkoła stała się sławna nie z racji waszych sukcesów w nauczaniu, sporcie, kulturze, ale stała się sławna na skutek klęski zniszczonego człowieczeństwa, najpierw poniżonego i doprowadzonego do śmierci" - mówił podczas mszy abp Gocłowski. Dodał, że nie przypuszczał, że będzie przewodniczył mszy świętej za młodego człowieka "doprowadzonego do dramatu śmierci". "Nikogo w tej chwili nie chcemy potępiać, ale chcemy zastanowić się nad tym, do czego może człowiek doprowadzić siebie i innych" - podkreślił metropolita. Mówił, że śmierć Ani jest ogromnym wstrząsem dla polskiej szkoły, młodzieży i społeczeństwa.

Trumna z ciałem dziewczynki spoczęła na niewielkim cmentarzu położonym nieopodal miejsca, w którym mieszkała.

"Panie Jezu, przyjmij do swojego królestwa świętej pamięci młodą dziewczynę Annę, a nam wszystkim pozwól wyciągnąć wnioski z tego dramatycznego wydarzenia. Prosiłem w kościele o mądrość, spokój, wyprowadzenie wniosków duszpasterzy, pedagogów i młodzież. Szczególnie tą ostatnią, by zadumana nad tym dramatycznym wydarzeniem wyprowadziła wniosek swej młodości. Nie tylko ta młodzież, która tu przybyła, by pożegnać Annę, ale cała polska młodzież - mądra, piękna, zdolna, ale musi być roztropna, rozsądna i odpowiedzialna" - mówił nad grobem gimnazjalistki arcybiskup.

Do kościoła, a później na cmentarz, oprócz najbliższej rodziny zmarłej i jej znajomych przyszło wielu uczniów z Gimnazjum nr 2.

Uczennice z klasy III H szkoły wspominały Anię jako dziewczynę pogodną, uśmiechniętą, zawsze chętną do pomocy innym. "Z koleżankami i kolegami z klasy nie rozmawialiśmy i nawet nie chcemy jeszcze o tym rozmawiać. Sprawa jest jeszcze zbyt świeża" - mówiła jedna z nich. Uczniowie z klasy, do której chodziła Ania, nie chcieli rozmawiać z dziennikarzami.

Na pogrzeb przyjechały również delegacje z innych szkół. "Chciałyśmy solidarnie pokazać, że nie akceptujemy takiego zachowania, które spotkało Anię. Chcieliśmy uczcić jej pamięć. Nie znaliśmy jej w ogóle. Chcieliśmy pokazać, że my nie dopuszczamy takiego zachowania i nie zgadzamy się na to" - powiedziała Katarzyna Drywa z Technikum Handlowego w Gdańsku-Oliwie.

Jak ustaliła policja, w miniony piątek, pod nieobecność nauczycielki, w trakcie lekcji do 14-letniej dziewczynki podeszło kilku chłopców. Wyciągnęli ją przed tablicę, a kiedy się im wyrwała, przewrócili ją na ławkę. Dwóch z nich trzymało dziewczynkę, a dwaj zdjęli jej spodnie i bieliznę, dotykając miejsc intymnych. Używali przy tym wulgarnych słów. Piąty całe to brutalne zajście nagrywał za pomocą telefonu komórkowego. Dziewczynce próbowały pomóc jej koleżanki z klasy, napastnicy byli jednak silniejsi. 14-latce udało się w końcu wyrwać z rąk kolegów i uciec do domu. Następnego dnia dziewczynka popełniła w domu samobójstwo.

W czwartek sąd rodzinny w Gdańsku zadecydował o umieszczeniu piątki chłopców na trzy miesiące w schronisku dla nieletnich. W tym czasie toczyć się ma postępowanie wyjaśniające.

Dyrektor gdańskiego Gimnazjum nr 2 podał się w czwartek do dymisji. Zdaniem przebywającego w czwartek w Gdańsku przedstawiciela MEN, doszło do zaniedbania przez dyrektora obowiązków służbowych. Ponadto komisja dyscyplinarna przy wojewodzie pomorskim przeprowadzi postępowanie wyjaśniające wobec dwóch nauczycielek z tej szkoły - polonistki, która wyszła z sali w czasie lekcji oraz wychowawczyni klasy.

Prokuratura Rejonowa w Gdańsku podjęła w czwartek czynności sprawdzające, dotyczące ewentualnej odpowiedzialności osób dorosłych w związku z samobójstwem uczennicy. Jak wyjaśniła rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Gdańsku Grażyna Wawryniuk, działania prokuratorskie będą szły w kierunku ustalenia, czy w przypadku tej tragedii doszło do złamania przepisu Kodeksu karnego, mówiącego o narażeniu na bezpośrednią utratę życia.

pap, ac, ab, ss
 0

Czytaj także