Nierychło: nie byłem agentem

Nierychło: nie byłem agentem

Nie miałem żadnych związków z wywiadem wojskowym PRL - powiedział wydawca "Pulsu Biznesu" Andrzej Nierychło, którego nazwisko wymieniono w czwartkowej "Misji Specjalnej" jako tajnego współpracownika wywiadu wojskowego.
W programie TVP "Misja Specjalna" podano, że Andrzej Nierychło miał w roku 1978 zostać zwerbowany i zarejestrowany przez wojskowe służby specjalne PRL jako TW "Sąsiad". Miał rozpracowywać m.in. środowisko dziennikarzy ITD i "Kuriera Polskiego".

"To są jakieś cudaczne, sprzeczne i nonsensowne informacje. Muszę porozmawiać z prawnikiem, bo nie wiem, czy traktować to w kategorii naruszenia dóbr, czy zwykłego żądania sprostowania" - powiedział Nierychło. "Nie wiem, muszę się nad tym zastanowić. Sprawa jest dla mnie zupełnie nowa" - dodał.

Powiedział też, że nikt z redakcji programu nie pytał go o to, czy miał związki z wywiadem wojskowym PRL. "Dostałem maila, z którego wynikało, że mnie proszą o taką wypowiedź na temat lustracji wśród dziennikarzy, a ponieważ tego jest dużo w radiach i telewizjach, a akurat nie miałem czasu, przeprosiłem i odmówiłem".

"Natomiast nikt mnie nie pytał: +proszę pana, czy jest prawdą+, nic takiego nie miało miejsca. I to mnie najbardziej dziwi" - podkreślił. Dodał, że o tym, iż "Misja specjalna" podała nazwiska dziennikarzy, którzy mieli być tajnymi współpracownikami SB bądź wywiadu wojskowego, dowiedział się z gazet.

Podczas czwartkowej "Misji Specjalnej" w TVP1 podano kilka innych nazwisk dziennikarzy, którzy mieli być tajnymi współpracownikami SB bądź wywiadu wojskowego. Wymieniono nazwiska: Krzysztofa Teodora Toeplitza, Ireny Dziedzic, Daniela Passenta, Andrzeja Drawicza, Andrzeja Nierychły i Wojciecha Giełżyńskiego. Toeplitz i Passent zaprzeczyli, jakoby byli agentami. Z kolei Giełżyński przyznał, że rzeczywiście na przełomie lat 50. i 60. był szantażowany i zgodził się m.in. na pisanie sprawozdań z zagranicznych wyjazdów.

pap, em

Czytaj także

 0