Nierzetelna "Misja specjalna"?

Nierzetelna "Misja specjalna"?

Część dziennikarzy, których nazwiska w kontekście współpracy ze służbami specjalnymi PRL pojawiły się w "Misji Specjalnej" w TVP, zaprzecza tym doniesieniom i zarzuca, że nie wiedzieli, iż taki program jest przygotowywany.
Autorka zapewnia, że dochowała zasad rzetelności dziennikarskiej. Program będzie analizowany przez Radę Programową TVP.

W czwartek "Misja Specjalna" w TVP1 podała kilka nazwisk dziennikarzy, którzy - według akt PRL-owskich służb specjalnych - mieli być tajnymi współpracownikami SB bądź wywiadu wojskowego. Wymieniono nazwiska Krzysztofa Teodora Toeplitza, Ireny Dziedzic, Daniela Passenta, nieżyjącego już Andrzeja Drawicza, Andrzeja Nierychło i Wojciecha Giełżyńskiego. W programie wystąpił tylko Toeplitz.

Tuż po programie ujawnionym informacjom zaprzeczyli Toeplitz i Passent. Giełżyński przyznał, że rzeczywiście na przełomie lat 50. i 60. był szantażowany i zgodził się m.in. na pisanie sprawozdań z zagranicznych wyjazdów. "Nigdy nie pisałem donosów na kolegów" - zapewnił jednak.

Zdaniem Toeplitza obecnie mamy do czynienia z "szafowaniem" informacjami o agentach w mediach. "To już przekracza wszelkie normy cywilizowane, nikt nie traktuje tego serio" - powiedział.

"Nie miałem żadnych związków z wywiadem wojskowym PRL" - podkreślił natomiast w piątek Nierychło, który według autorów programu miał być w 1978 r. zwerbowany i zarejestrowany przez wojskowe służby specjalne PRL jako TW "Sąsiad". "To są jakieś cudaczne, sprzeczne i nonsensowne informacje. Muszę porozmawiać z prawnikiem, bo nie wiem, czy traktować to w kategorii naruszenia dóbr, czy zwykłego żądania sprostowania" - dodał.

Zaznaczył, że nikt z redakcji programu nie pytał go o to, czy miał związki z wywiadem wojskowym PRL. "Dostałem maila, z którego wynikało, że mnie proszą o taką wypowiedź na temat lustracji wśród dziennikarzy, a ponieważ tego jest dużo w radiach i telewizjach, a akurat nie miałem czasu, przeprosiłem i odmówiłem" - zaznaczył.

"Nikt nigdy nawet nie próbował mnie werbować (..), co było i jest do udowodnienia, ale przed odpowiednią instancją" - napisała w oświadczeniu zamieszczonym na swojej stronie internetowej Irena Dziedzic. Dodała też, że gdy chciała się w felietonie radiowym odnieść do artykułu tygodnika "Newsweek" z czerwca, gdzie po raz pierwszy pojawiło się jej nazwisko w kontekście współpracy z SB, "zdjęto felieton i w trakcie obowiązywania umowy natychmiast wyrzucono ją z radia".

Odnosząc się do "Misji Specjalnej" szefowa Rady Etyki Mediów (REM) Magdalena Bajer powiedziała, że dziennikarze jako grupa, która sama będzie lustrowana, powinni bardzo ostrożnie wypowiadać się na ten temat. Dodała, że lustracja wymaga niezwykłej rzetelności oraz umiejętności analizowania takich źródeł, jak archiwa IPN, zawierające teczki "wyprodukowane przez służby specjalne". "To wymaga niezwykłej staranności, rzetelności, uczciwości i lepiej pominąć kogoś, kto był agentem, niż oskarżyć kogoś niewinnego" - podkreśliła.

Z kolei zdaniem szefowej Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich (SDP) Krystyny Mokrosińskiej, takie "dozowanie" informacji prowadzi do utraty zaufania do środowiska dziennikarskiego. "Wystąpiłam o to, by Rzecznik Praw Obywatelskich spowodował otworzenie akt WSI i IPN dotyczących dziennikarzy. Trzeba raz uciąć łeb tej hydrze" - powiedziała. Jej zdaniem, powinna powstać inicjatywa legislacyjna, która ułatwi otwarcie akt tak, by informacje na ten temat nie miały charakteru przecieków.

Pełną jawność akt z IPN aktywnych zawodowo dziennikarzy przewiduje ustawa, która wprowadza nowe zasady lustracji. Wejdzie ona w życie w pierwszych dniach marca 2007 r.

Autorka programu Dorota Kania twierdzi, że według niej została zachowana rzetelność dziennikarska. "Daliśmy możliwość zainteresowanym wypowiedzenia się w tej sprawie przed kamerą, ale nikt z tego nie skorzystał" - podkreśliła. "Być może w programie zabrakło jednego zdania: że te osoby nie chciały wypowiedzieć się przed kamerą. Tego zdania nie było, być może jest to pewien rodzaj zaniedbania. Myśmy próbowali się ze wszystkimi skontaktować i jestem w stanie to udowodnić" - dodała.

Według przewodniczącej Rady Programowej TVP Janiny Jankowskiej czwartkowa "Misja Specjalna" zawierała błędy warsztatowe. Jankowska zapowiedziała, że program będzie analizowany przez Radę Programową. Pierwsze uwagi Jankowska przesłała już prezesowi TVP.

pap, ss

Czytaj także

 0