Alternatywy IV

Alternatywy IV

Jarosław Kaczyński pobił "skromnością" na głowę klasyka, autora najpopularniejszego w języku polskim lapsusu : "Nie chcem, ale muszem", odżegnując się w jednym z wywiadów prasowych, od tego że kiedykolwiek miał ambicję zostać premierem rządu.
Jeśli w ten sposób kokietuje swoich wyborców, robi to niepotrzebnie. Każdy przecież zrozumie, że skoro wraz z bratem Lechem zdecydował się zbudować nowe państwo o imieniu IV Rzeczypospolita, to na pewno musiał liczyć się też z tym, że może zostać premierem. Inna rzecz - jak mu to wychodzi. Kaczyński swoje dzieło życia rozpoczął dziewięć miesięcy temu. To niewiele, jak na czas potrzebny do zbudowania gmachu, który ma na trwałe zapisać się w historii. Ale też wystarczająco dużo, by po sposobie działania bliżej poznać głównego architekta.

Co do objawionej przez PiS misji niemal wszyscy są zgodni. Nawet ci, którzy z jakichś powodów nie lubią prezesa rządzącej partii. Tylko bowiem człowiek z gruntu zły lub degenerat, nie chciałby żyć w państwie prawa i powszechnej sprawiedliwości. Rzecz jednak w tym, że Jarosław Kaczyński tak zatracił się w walce o władzę (tym razem są to wybory samorządowe), że poszerzając swoje wpływy nie zauważa, że nie zdołał nawet postawić rusztowań pod przyszły gmach o imieniu "Polska IV".

Czytaj także

 0