Lepiej trochę niż wcale

Lepiej trochę niż wcale

Dodano:   /  Zmieniono: 
Polskie ratownictwo medyczne ma szansę na wyrwanie się z zaścianka. Niestety szansa ta pozostaje na krótkiej smyczy polityków.
Sytuacja ta wynika z podwójnego finansowania tzw. czynności ratowniczych. Spora ich część - a dokładnie to, co dzieje się od  wezwania karetki do dowiezienia pacjenta na oddział szpitalny - przypada na środki budżetowe. A te, jak wiadomo, podlegają ręcznemu sterowaniu przez polityków. Jeśli za rok uznają oni, że karetki dostają za dużo, a  np. rolnicy - oczko w głowie prawego i sprawiedliwego koalicjanta zwanego (jeszcze) Samoobroną - za mało, kurek będzie można przykręcić. I  nie jest to niestety wydumany scenariusz, ponieważ w ten właśnie sposób oszczędzano na ratownictwie w przeszłości.

Jedno jest pewne - zmiany w tym sektorze są konieczne, a bez pieniędzy przeprowadzić się ich nie da. Musimy mieć nowoczesne centra alarmowe i  jednolity numer 112 na terenie całego kraju. Karetki muszą być sprawne i  wyposażone w nowoczesny sprzęt, tak aby pacjenci np. z zawałem serca mieli szansę na dotarcie do szpitala w ciągu pierwszej, decydującej o  ich przeżyciu godziny. Wreszcie lekarze pogotowia muszą być godziwie opłacani za ciężką, niewdzięczną i często niebezpieczną pracę (każdy, kto wyjechał kiedyś na wezwanie do alkoholika w delirium, witającego lekarzy na progu z tasakiem w ręku będzie wiedział, o czym mówię). Inaczej demoralizacja środowiska będzie postępować i afery w rodzaju łódzkich "łowców skór" nie zostaną wyeliminowane.

 0

Czytaj także