Nowy Rok 2007!

Nowy Rok 2007!

O północy pożegnaliśmy stary, a przywitaliśmy Nowy 2007 Rok - na balach, prywatkach i pod gołym niebem. Najwyżej w Polsce witano Nowy Rok w Wysokogórskim Obserwatorium Meteorologicznym na Kasprowym Wierchu.
Jak co roku koledzy meteorolodzy dołączyli do osoby, która prowadziła dyżur w obserwatorium na wysokości ponad 1 987 m n.p.m.

Nowy Rok na Kasprowym Wierchu przyniósł 4-stopniowy mróz i zachodni wiatr dochodzący w porywach do 60 km/h. O północy widzialność była bardzo dobra, wynosiła 50 km, i pozwalała obserwować fajerwerki na całym Podhalu. Ale, podobno, widziane z góry nie wyglądają one zbyt efektowne.

Tak jak w każdą inną noc w roku, także w sylwestra i Nowy Rok obserwator dyżurny musiał co godzinę przeprowadzić obserwacje meteorologiczne i odnotować temperaturę, wilgotność, prędkość i kierunek wiatru, ciśnienie powietrza i tendencję jego wahań oraz zjawiska pogodowe, takie jak zamieć czy mgła. Częściowo pracę obserwatora ułatwia automatyczna stacja meteorologiczna sprzężona z komputerem ale i tak co godzinę trzeba wyjść na zewnątrz.

W Zakopanem, gdzie kolejny rok z rzędu nie zorganizowano balu sylwestrowego pod chmurką, tysiące turystów witały Nowy Rok na Krupówkach, Równi Krupowej, pod skocznią na Wielkiej Krokwi oraz na miejskich placach i skwerach. Wytrawni turyści i taternicy tradycyjnie spędzili sylwestra w tatrzańskich schroniskach. Najbardziej wytrwali narciarze powitali Nowy Rok na narciarskich stokach - niektóre czynne były jeszcze grubo po północy.

Oryginalnie powitali Nowy Rok członkowie olsztyńskiego klubu morsów. Entuzjaści zimowych kąpieli spotkali się jak zwykle na nabrzeżu największego olsztyńskiego akwenu - jeziora Krzywego. Po rozgrzewce zanurzyli się w wodzie, życząc publiczności zgromadzonej na brzegu "Do siego Roku!" i wznosząc toast bezalkoholowym szampanem.

Sylwestrowym balem bezalkoholowym i mszą świętą o północy ponad 200 osób powitało 2007 rok w Sanktuarium Maryjnym w Licheniu (Wielkopolskie). Wśród nich byli także goście z Francji i Stanów Zjednoczonych. Nadejście Nowego Roku tradycyjnie obwieścił potężny głos największego polskiego dzwonu Bogurodzica, który wisi przy licheńskiej bazylice. Bal w domu pielgrzyma "Arka" rozpoczął się o godz. 20.00 polonezem. "Po raz drugi bawimy się z żoną na bezalkoholowym sylwestrze w Licheniu. Tym razem zabraliśmy ze sobą córkę oraz jej narzeczonego. Nie potrzebujemy alkoholu, żeby dobrze się bawić. Wodzirej pięknie prowadzi tańce, wszyscy są uśmiechnięci, zadowoleni - to najlepszy dowód na to, że do dobrej zabawy szampan nie jest potrzebny" - powiedział Leszek Misiorny z Gorzowa Wielkopolskiego. Tuż przed północą uczestnicy balu przeszli do bazyliki na mszę świętą, odprawioną przed cudownym obrazem Matki Bożej Licheńskiej. Potem wrócili do "Arki", aby złożyć sobie życzenia i bawić się dalej. Tradycją licheńskiego balu sylwestrowego stał się "świetlisty walc", jako pierwszy taniec noworoczny. Zaczyna się on przy wygaszonych światłach a kończy wśród mnóstwa migoczących płomyków świec, które tancerze trzymają w rękach i stopniowo zapalają, przekazując sobie ogień.

Kilkusettysięczne tłumy witały Nowy Rok pod gołym niebem. Zabawy sylwestrowe zorganizowano w wielu miastach, m.in. w Krakowie, Poznaniu, Trójmieście, Wrocławiu i Łodzi.

Ciemna strona nocy

Choć policja ocenia minionego Sylwestra jako spokojnego, nie obyło się bez kilku incydentów, w tym również o tragicznym zakończeniu.

W miejscowości Szaniawy (Lubelskie) policja zatrzymała 40-letniego Marka K. podejrzewanego o śmiertelne zranienie nożem 21-latka podczas sylwestrowego przyjęcia w jednym z domów. 21-letni Michał K. został pchnięty nożem w brzuch podczas kłótni i pomimo reanimacji nie udało się uratować mu życia. Podejrzewanego o zadanie śmiertelnego ciosu Marka K. policjanci znaleźli w piwnicy. Był pijany; miał 2,4 promila alkoholu w wydychanym powietrzu.

Nie tak tragiczny, ale również groźny finał miała zabawa pod gołym niebem w Zakopanem. Sześć osób trafiło do zakopiańskiego szpitala z ciężkimi obrażeniami od ugodzenia nożem. Zaatakowało ich dwóch napastników w tłumie witającym Nowy Rok na stoku Gubałówki. "Pięciu mężczyzn z Warszawy i jeden z Poznania, ludzie w wieku od 22 do ponad 30 lat przebywają w zakopiańskim szpitalu. Ich stan jest ciężki. Poszukujemy dwóch mężczyzn, którzy atakowali nożem. Ustalamy jak doszło do zdarzenia, zapewne wiele wyjaśni się, gdy będziemy mogli przesłuchać rannych mężczyzn. Nie wykluczamy też, że poszkodowanych mogło być więcej" - powiedziała rzeczniczka zakopiańskiej policji, aspirant Monika Kraśnicka-Broś. Wiadomo jedynie, że jeden z agresorów powalał ofiary pięścią, a drugi zadawał im ciosy nożem. Do zdarzenia doszło w pobliżu górnej stacji kolejki na Polanę Szymoszkową.

Jeden z poszkodowanych mężczyzn, prawdopodobnie pod wpływem szoku, oddalił się z miejsca bójki i w ciemnościach zaczął schodzić lasem w dół stoku. Pracownicy pogotowia ratunkowego wezwali na pomoc ratowników TOPR, którzy odnaleźli poważnie rannego, wychłodzonego i tracącego przytomność mężczyznę. TOPR- owcy przetransportowali rannego w górę stoku i przekazali do  karetki pogotowia.

W Bytomiu petarda spowodowała niewielki pożar na balkonie. Zapaliły się panele PCV, którym obudowany był balkon. "Dwie osoby, które próbowały ugasić ogień, z objawami podtrucia dymem trafiły do szpitala" - powiedział katowicki strażak. W Mikołowie odpalona petarda wybiła szybę i wpadła do mieszkania na drugim piętrze. Świadkowie - widząc dym wydobywający się z mieszkania - wyłamali drzwi, i usiłowali ugasić ogień. Opanowali go jednak dopiero strażacy. Na czas akcji 20 mieszkańców musiało opuścić swoje mieszkania. Doszło też do pożaru mieszkania w domu wielorodzinnym w Zabrzu. Z budynku ewakuowano 10 osób. Lekarz pogotowia zadecydował o przewiezieniu do szpitala ośmiu osób z objawami zatrucia. Poszkodowani powinni wkrótce opuścić szpital. Przyczyna tego pożaru nie jest znana.

Od sylwestrowego południa policjanci poszukują 75-latka cierpiącego na zaniki pamięci. Mężczyzna wyszedł z domu w miejscowości Słowik w powiecie częstochowskim podczas nieobecności pozostałych domowników.

Policjanci z Katowic poszukują natomiast osoby, która w Sylwestra po południu wywołała fałszywy alarm bombowy. Doprowadziło to do ewakuacji katowickich dworców i opóźnień w ruchu pociągów.

pap, em

Czytaj także

 0