EKIPA - Pięć powodów, by obejrzeć serial HBO

EKIPA - Pięć powodów, by obejrzeć serial HBO

Dodano:   /  Zmieniono: 
Entourage (2004), Ekipa
Entourage (2004), Ekipa / Źródło: Home Box Office
Dziś do kin wchodzi filmowa „Ekipa”. Z niecierpliwością zapewne czekają na nią wszyscy fani serialu, który zadebiutował w HBO ponad 10 lat temu. Tych, którzy go znają nie trzeba przekonywać dlaczego warto zaprzyjaźnić się z paczką Vince'a Chase'a. Jednak jeśli ktoś ma jeszcze wątpliwości, przedstawiamy 5 powodów tłumaczących, dlaczego warto sięgnąć po serialową wersję „Entourage".

American Dream

„Ekipa” to serial o czterech chłopakach z Queens (Nowy Jork), którym się udało. Uściślając - udało się jednemu z nich, a reszta po prostu spija śmietankę. Nie żeby to komuś przeszkadzało. Jedna reklama Mentosa wystarczyła by Vince (Adrian Grenier) - młody Nowojorczyk stał się gwiazdą wielkiego formatu. W swoją podróż po ekstrawaganckim życiu Hollywood zabiera trójkę przyjaciół z dzieciństwa. E (Kevin Connolly) zostaje jego managerem, Turrtle (Jerry Ferrara) kierowcą, a Drama... Drama (Kevin Dillon) jest po prostu starszym bratem, żyjącym nadzieją, że i na niego czeka 5 minut wielkiej sławy.

Fortuna, blichtr i sława nie przewróciła im jednak w głowach. Nadal całkiem twardo stąpają po ziemi, mają jedynie trochę bardziej wypchane portfele i chadzają na dziksze imprezy, wypełnione półnagimi kobietami i niekończącym się strumieniem alkoholu. Prawdziwy American Dream – jednak z lekkim przymrużeniem oka.

Barwne postaci, w których każdy odnajdzie jakąś swoją cechę. Ich przygody i interakcje dostarczają sporej dawki komediowych wątków na poziomie, którego w telewizji próżno było szukać, kiedy serial debiutował. Humor daleki od popularnej dziś poprawności politycznej, a mimo to wywołujący szczery uśmiech na twarzy.

Ari Gold

Dodatkowym członkiem ekipy i bezsprzecznie najważniejszym jest Ari Gold (Jeremy Piven). Każdy z bohaterów mógłby zniknąć z serialu i nie zmniejszyłoby to jego atrakcyjności – jednak nie Ari. Bezwzględny, bezczelny, a przy tym niezwykle skuteczny w pracy agent, pracujący dla największych gwiazd. Postać emanująca taką energią, że przy niej reszta staje się bezbarwna. Jego największą wadą, a zarazem zaletą jest jego arogancja, która dostarcza widzowi zaskakująco dużo rozrywki. Jego potyczki słowne to najlepsze momenty serialu, a każde pojawianie się na ekranie zwiastuje jakąś bombę, której wybuch jest bardzo pożądany.


Przepustka za kulisy Hollywood

Początki „Ekipy” to rok 2004. 10 lat temu, kiedy social media dopiero raczkowały, portale plotkarskie nie miały takich możliwości inwigilacji życia gwiazd, jakie mają teraz. Dzięki „Ekipie” mogliśmy zobaczyć, jak wygląda życie sław w Hollywood. Tym bardziej, jeśli świadomi jesteśmy tego, że pierwowzorem tytułowej ekipy jest paczka producenta serialu i znanego aktora - Marka Wahlberga, a wiele serialowych wątków to historie zaczerpnięte z jego życia. Imprezy zatopione w alkoholu, narkotyki na wyciągnięcie ręki, prostytutki, drogie samochody, prywatne helikoptery, markowe ubrania, bogactwo, przepych – a to wszystko z gościnnym udziałem wielkich gwiazd dawało złudzenie, że oglądamy prawdziwe życie Hollywood.

Występy gościnne

Czym byłaby „Ekipa” bez tzw. cameo, czyli niespodziewanych występów znanych gwiazd. Każdy sezon obfitował w liczne występy gościnne. Czasem ograniczały się one jedynie do kilkuminutowej wizyty na ekranie, czasem ich wątki ciągnęły się przez kilka odcinków. Trudno byłoby wymienić wszystkie gwiazdy, które pojawiły się w serialu, ale warto przedstawić chociaż kilka nazwisk. I tak w „Ekipie” pojawili się Jessica Alba, Scarlett Johansson, Hugh Hefner, Matt Damon, Jimmy Kimmel, Bono, Mike Tyson, James Cameron, Kanye West, czy nawet gwiazda filmów porno Sasha Grey. Każdy z nich zawsze grał siebie, albo przynajmniej jakąś wersję siebie samych. Jednak mimo wielu wielkich nazwisk, najbardziej zapadają w pamięć te występy, w których gwiazdy nie bały się zagrać niekorzystnych wersji samych siebie. Chciwych, zepsutych, aroganckich, przekonanych o swojej wyższości, czyli takich, jakimi dziś niejednokrotnie malują ich tabloidy. Żeby zagrać taką rolę i podpisać ją swoim prawdziwym imieniem i nazwiskiem, trzeba mieć dystans do siebie i swojej pracy.


Świat filmu

Jeszcze żaden serial nie obnażył tak biznesu filmowego jak „Entourage”. Bo „Ekipa” to przede wszystkim serial o powstawaniu filmów. Przez 8 sezonów serial eksploruje machinę Hollywood ze szczegółami, których wcześniej nie mieliśmy okazji zobaczyć. Obserwujemy ruch każdego trybiku, który prowadzi do powstania wielkich blockbusterów – pre-produkcję, czytanie i pozyskiwanie scenariuszy, walki z wytwórniami, łatanie budżetów, potyczki agentów, obsadzanie ról, oficjalne bankiety, premiery, festiwale filmowe. Wiarygodności temu wszystkiemu dodają odniesienia do osób i produkcji, które wszyscy znają. „Entourage” celebruje Hollywood, ale nie jest w tym wszystkim bezkrytyczne. Niejednokrotnie przemysł filmowy dostaje solidnego pstryczka w nos, jednak zawsze z ogromnym poczuciem humoru. Dostaje się wytwórniom, producentom, reżyserom, aktorom – dosłownie wszystkim. A my możemy zobaczyć jak powstaje surowy produkt, do którego zazwyczaj dostęp mamy dopiero na sali kinowej.

Czy filmowa wersja „Ekipy” sprawdza się równie dobrze, co serialowy pierwowzór możemy przekonać się już od dzisiaj. Nasza recenzja dzieła już wkrótce!


Czytaj także

 0