Filmy 7. Festiwalu Krytyków Sztuki Filmowej Kamera Akcja. Top 3

Filmy 7. Festiwalu Krytyków Sztuki Filmowej Kamera Akcja. Top 3

Dodano:   /  Zmieniono: 
Belgica (2016)
Belgica (2016) / Źródło: Bomba Film
Gdyby przyszło mi jednym słowem określić to, co niepowtarzalnego Festiwal Krytyków Sztuki Filmowej Kamera Akcja w Łodzi ma do zaoferowania głodnym doznań kinomanom, automatycznie odrzekłabym, że spotkanie.

Być może ujawnione przeze mnie skojarzenie wydaje się być oczywiste, mało trafne, niezbyt celne. Tymczasem nie chodzi tu o gromadzących się w jednym miejscu przypadkowych ludzi zafascynowanych X muzą, a o swoiste bezpodziałowe spojrzenie. Takie, które nie separuje reżysera od krytyka lub dystrybutora od widza. Niepodleganie owym rozwarstwieniom, wspólne „bycie” na festiwalu, to rodzaj nieocenionego i godnego polecenia przeżycia.

Fundamentalną wartością tej imprezy nie jest samo oglądanie filmów, ale uczestniczenie w licznych warsztatach, panelach dyskusyjnych, debatach. Jednakże kwestii związanych z ciekawie, dobrze wyselekcjonowanym repertuarem pominąć nie wypada, a zważywszy na podsumowanie tegorocznej Kamery Akcji, przedstawić subiektywny ranking ulubionych produkcji wręcz należy. Wybrane przeze mnie trzy najlepsze obrazy wiążą się ze sobą tym, że odnoszą się do motywu (różnie potraktowanego) szaleńczego planu i pragnienia jego realizacji.

„Interruption”, reż. Giorgos Zois (Chorwacja, Francja, Grecja 2015)

Akcja „Interruption” rozgrywa się w jednym z greckich teatrów. Zebrana w nim publiczność liczy na wystawienie „Orestei” i bynajmniej nie spodziewa się tego, co nastąpi lada moment, zaraz po rozpoczęciu przedstawienia. Inscenizacja bardzo szybko zostaje zawieszona, a scena – zawłaszczona przez grupę młodych, podejrzanie wyglądających ludzi. Widzowie, nieco zdumieni, mimo wszystko reagują spokojnie, nie przewidują podstępu, sądzą, że właśnie zostali zaproszeni do wzięcia udziału w zbiorowym eksperymencie. Na pewno zgodnym z założeniami dramaturgicznymi reżysera. Nie przypuszczają nawet, że zaistniała sytuacja może nagle wymknąć się spod kontroli i spowodować nieodwracalne zmiany, szkody. Czy efektem działań Giorgosa Zoisa jest filmowa rejestracja postdramatycznej sztuki? Absolutnie nie. Forma spektaklu stanowi dla niego tak naprawdę bazę, punkt wyjścia do wykreowania zdarzeń przypominających najbardziej przerażające dreszczowce. Twórca serwuje kilka fabularnych zwrotów i robi to w sposób absolutnie bezlitosny, można by rzec, okrutny, wzmagając w swoich bohaterach (w kinowych odbiorcach pewnie też) poczucie zniewolenia, obezwładniającej, paraliżującej niemocy.

Ocena: 8/10

„Kuracja”, reż. Wojciech Smarzowski (Polska 2001)

Wojciech Smarzowski, gość 7. edycji Festiwalu Kamera Akcja, w trakcie spotkania po projekcji „Kuracji" odrzekł, iż zaprezentowany obraz nie do końca odpowiada teatralnym wymogom. Fakt, produkcja powstała przy okazji współpracy z Telewizją Polską i mówi się o niej jako o spektaklu telewizyjnym. Natomiast w przekonaniu autora posiada ona cechy dzieła filmowego. W rzeczy samej, na powyższe stwierdzenie wskazuje chociażby montaż, szybki i dynamiczny, dla reżysera jakże znamienny, typowy. Jeżeli by zwrócić uwagę na inne podobieństwa świadczące o pozostawaniu wiernym swoim wizjom, artystycznym koncepcjom, warto wspomnieć o opowiadaniu o złu, zwykle dopadającym postaci znienacka. Tak jest też w przypadku Andrzeja (Bartłomiej Topa), protagonisty, lekarza-idealisty, psychiatry, na którego od samego początku czyha niesprawiedliwość, wyczekująca odpowiedniego momentu, by zaatakować. Uczony zjawia się w szpitalu dla umysłowo chorych. Udaje pacjenta, gdyż wierzy w to, że dzięki takiemu właśnie poświęceniu zgłębi tajniki wiedzy, a one z kolei zapewnią mu lepsze przygotowanie do wykonywania zawodu. Idea jest szczytna, ale czy nie nazbyt brawurowa jak na domniemanego zdrowego mężczyznę?

Ocena: 7/10

„Belgica”, reż. Felix Van Groeningen (Belgia 2016)

Tytułowa Belgica to miejsce rozpusty, dzikiej zabawy. Lokal, ewidentnie zaniedbany i tłoczny, zdaje się jednak służyć tym, którzy gorączkowo poszukują mocnych, intensywnych doświadczeń. Frank (Tom Vermeir) proponuje pomoc swemu bratu – właścicielowi baru. Deklaruje gotowość do pracy nad renowacją, modernizacją tej przestrzeni, w jego opinii, wymagającej solidnego remontu. Odrestaurowany już night club, wzbogacony o dodatkową salę koncertową, zaznaje okresu świetności, zaczyna coraz lepiej prosperować, przynosić zyski, wymierne korzyści. Nowy wspólnik, teoretycznie zaangażowany w rozwój przedsięwzięcia, nadużywa władzy, prędko zatraca się w świecie hałaśliwej muzyki, przemocy, narkotyków, mechanicznego i niezobowiązującego seksu. Skłócony nie tyleż z podwładnymi, co najbliższymi, podporządkowuje swoją codzienność prymitywnym dyskotekowym przyjemnościom. A to wszystko w ramach rekompensaty za nieatrakcyjne i monotonne życie rodzinne, które dotąd zmuszony był wieść. Wątek walczącego ze sobą rodzeństwa nie sprawia wrażenie najważniejszego. Precyzyjnie zarysowany konflikt dwóch postaw moralnych to jedno. Odnajdywanie uzasadnień, przyczyn stawania się tą tyranizującą jednostką, śledzenie jej losów, jest równie zajmujące.

Ocena: 8/10

Urszula Obstarczyk

 0

Czytaj także