Zaskakująca prawda na temat kostiumów z „Gry o Tron”. Już nigdy nie spojrzycie na nie tak samo

Zaskakująca prawda na temat kostiumów z „Gry o Tron”. Już nigdy nie spojrzycie na nie tak samo

John Snow, kadr z serialu
John Snow, kadr z serialu "Gra o Tron" / Źródło: HBO
Okazuje się, że mimo że „Gra o Tron” jest jednym z najdroższych seriali w historii telewizji, to jej producenci nie stronią od oszczędności. W ostatnim czasie wyszła na jaw prawda o pochodzeniu płaszczy członków Nocnej Straży. Fani mogą być zdziwieni...

Według doniesień medialnych, budżet każdego odcinka to ponad 10 mln dolarów, a przy samych kostiumach, które noszą bohaterowie, pracuje zespół 80-100 osób. Tym bardziej zaskakująca jest prawda na temat tego, jak powstają wyglądające na obszyte futrem płaszcze członków Nocnej Straży.

Michele Clapton, naczelna kostiumograf „Gry o tron” podczas występu w Los Angeles zdradziła, że peleryny bohaterów, którzy strzegą Północy przed armią umarłych tworzone są z ogólnie dostępnych materiałów. – Te płaszcze to tak naprawdę dywaniki z Ikei – przyznała Clapton. – Tniemy je, strzyżemy, dodajemy wytrzymałe skórzane paski, a potem postarzamy, co w „Grze o Tron” jest swoistą religią. Chcemy, żeby publiczność mogła niemal powąchać te kostiumy. Są one też woskowane i mrożone, żeby pasowały do otoczenia – zdradziła kostiumograf, która nie chciała jednak ujawnić, jakiego konkretnie modelu pledów używa w swojej pracy.

„The Independent” przejrzał najpopularniejsze dostępne w ofercie dywaniki, i wyszło na to, że większość z nich to koszt rzędu około 150 złotych. Wiedząc, z czego powstają kostiumy, tym bardziej warto docenić efekt końcowy. Nie dziwi, że Clapton została nagrodzona za swoją pracę m.in. nagrodą Emma.

 1
  • W kinie najważniejszy jest efekt końcowy na ekranie ;)

    Czytaj także