Od Kiepskiego do Kaczyńskiego. Grabowski: Vega spadł mi z nieba

Od Kiepskiego do Kaczyńskiego. Grabowski: Vega spadł mi z nieba

Andrzej Grabowski
Andrzej Grabowski / Źródło: Bartek Sadowski
– Bardzo wiele Vedze zawdzięczam. Kto wie, ale może gdyby nie on, do dziś grałbym tylko Ferdynanda Kiepskiego. Spadł mi z nieba. (…) Kiedy nie spodziewałem się, że cokolwiek innego niż „Kiepscy” zrobię – powiedział Andrzej Grabowski w rozmowie z „Wprost” pytany o swoją współpracę z Patrykiem Vegą. W jego najnowszym filmie Grabowski zagrał Jarosława Kaczyńskiego.

Andrzej Grabowski przyznał, że lubi pracować z Patrykiem Vegą. – Tempo też, nie o liczbę filmów, które robi mi chodzi, ale o to, że w czasie kręcenia nie ma pustych przebiegów. Jest wszystkim na planie, reżyserem, scenarzystą, asystentem reżysera, oświetleniowcem, wszystkiego pilnuje. Vegi jest pełno na planie, to powoduje, że ja wiem, że jest zaangażowany. Poza tym, ja bardzo wiele Vedze zawdzięczam. Kto wie, ale może gdyby nie on, do dziś grałbym tylko Ferdynanda Kiepskiego – stwierdził.

„Producenci nie chcieli się na mnie zgodzić”

Dodał, że Vega spadł mu z nieba, gdy oglądalność „Świata według Kiepskich” była na poziomie 8 milionów. – Zdawałem sobie sprawę, że to może zamknąć mi drogę do innych produkcji. Wtedy Vega wyszedł z propozycją roli Gebelsa w „Pitbullu”. Ucieszyłem się. Po czym on zadzwonił, że producenci się na mnie nie zgodzili. Dopiero po dwóch latach, bo nie dostał kasy na film, wrócił z pytaniem, czy się na niego nie obraziłem, bo chciałby mnie obsadzić – dodał.

„Skoro biorę, to nie narzekam”

Pytany, czy z tego powodu dorzuca się do nowego auta Vegi grając w jego „Polityce”, odparł: – Pewnego razu rozmawiałem z przyjacielem aktorem, któremu nie do końca wyszło. Rozmawiając mówiłem mu, że mam tyle propozycji, że nie radzę sobie ze wszystkim. I on, człowiek, który propozycji nie dostawał, odpowiedział mi: „Wiesz co Andrzej, to może odmawiaj”. Od tamtej pory nie opowiadam mu o propozycjach, bo o czym opowiadać, skoro nie odmawiam, choć mogę. Skoro biorę, to nie narzekam. Po pierwszych odcinkach „Kiepskich” pewien aktor na Rynku w Krakowie krzyczał do mnie „w jakim gównie ty grasz. Ja bym odmówił”. Spytałem: „A zaproponowali ci?”. Na co on: „No nie”. I ja: „To jak ci zaproponują, to odmów” – wspominał.

Aktor zdradził też, dlaczego – skoro jest tak „wierny” Vedze – odmówił mu udziału w filmie „Botox”. – Jestem hipochondrykiem, ale chodzę do lekarza, jak już muszę. Wmawiam sobie wszystkie choroby, ale one mi potem przechodzą, bo wyszukuję sobie nowe i te stare przestają mnie trapić. Ale bardzo sobie cenię lekarzy. Dlatego nie zagrałem w „Botoksie” Vegi, bo wiem, że będę miał z lekarzami jeszcze do czynienia. Myślę, że o starości i zbliżającym się kresie należy mówić, bo to nieuniknione – wyznał.

Grabowski dodał też, że jest pracoholikiem. – Bez pracy nie potrafię już żyć. Ale czasem, kiedy coś gram, to myślę sobie, że to co robię jest dość niepoważne. Gram księdza, innego dnia policjanta. Przecież dzieci się w takie rzeczy bawią, jeszcze w pana doktora, a my to robimy zawodowo, dostajemy za to kasę, a ludzie chcą to oglądać – przyznał.

Czytaj także:
Andrzej Grabowski o roli „prezesa” u Vegi: Odwołano mój występ, ostracyzm pewnie będzie następował

Okładka tygodnika WPROST: 29/2019
Cały wywiad opublikowany jest w 29/2019 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 12
  • "Vega spadł mi z nieba"
    Wcale mnie to nie dziwi, mając tyle długów.
    • Czy ten "aktor" potrafi przeliterować słowo godności? Najpierw sprzedaż garnków po festynach a teraz lewicowe propagandówki?
      • "Aby było jak było" a to prymitywne bydło które odważyło się głosować nas dalej ubóstwiało.... Na drzewa z lewackimi "elytami"
        •  
          Treść została usunięta
          • za tuska siedzieli jak mysz pod miotla , a teraz walcza o demokracje swoja demokracje zeby bylo tak jak bylo.