Otylia Jędrzejczak pisała listy do zmarłego brata. „Wiesz, jak się obwiniam”

Otylia Jędrzejczak pisała listy do zmarłego brata. „Wiesz, jak się obwiniam”

Otylia Jędrzejczak
Otylia Jędrzejczak / Źródło: Newspix.pl / Piotr Kucza
Otylia Jędrzejczak jest najbardziej utytułowaną polską pływaczką w historii, a jej starty śledziliśmy z zapartym tchem. Kibice z równie wielką uwagą śledzili jej powrót do normalnego życia po tym, jak w wypadku zginął młodszy brat sportsmenki. Ta po latach od tych tragicznych wydarzeń zdecydowała się na szczere wyznania, które przelała na karty autobiografii.

Otylii Jędrzejczak nie trzeba przedstawiać fanom sportu. Trzykrotna medalistka olimpijska, mistrzyni świata i Europy oraz zawodniczka, która przez długi czas nie miała sobie równych w Polsce, zawodową karierę zakończyła pięć lat temu. Uśmiechnięta i pozytywnie nastawiona do świata zawodniczka przez lata dostarczała nam powodów do dumy sprawiając, że nieraz mogliśmy usłyszeć Mazurka Dąbrowskiego podczas zawodów światowej rangi. Jej życie obfitowało nie tylko w chwile triumfu, ale również w te bolesne i trudne. Takim momentem był 1 października 2005 roku, kiedy to zginął jej młodszy brat Szymon, a ona sama musiała odpowiadać przed sądem za spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym. Walka o powrót do normalności trwała długie miesiące, a po pewnym czasie Otylia zaczęła pojawiać się w programach telewizyjnych, wystąpiła nawet w „Tańcu z gwiazdami”, a co najważniejsze – powróciła do rywalizacji sportowej. Wszystkie te chwile przybliżyła czytelnikom w wydanej niedawno autobiografii.

„Nie potrafię wybaczyć sobie”

„Moja historia” podzielona jest na kilka rozdziałów odpowiadająca różnym etapom w życiu pływaczki. Jednym z nich był wypadek, po którym Otylia zaczęła pisać wzruszające listy do zmarłego brata. „Nie piszę tego dla Ciebie, lecz dla siebie. Ty znasz każdą moją myśl i wiesz, jak się obwiniam” – czytamy w jednym z nich. „Mówią, że mi wybaczyli, ale wydaje mi się, że tak szybko nie można, pomimo że jestem ich córką. Może dlatego, że ja nie potrafię wybaczyć sobie” – dodała w kolejnym mając na myśli swoich rodziców i fakt, że to ona prowadziła samochód, w którym zginął jej brat. Utytułowana pływaczka nie tylko wspomina pierwsze dni od wypadku, pogrzeb Szymona czy swój powrót do zdrowia, ale zdradza również, co jej brat powiedział w aucie tuż przed wypadkiem.

Sportsmenka przybliża fanom swoje dzieciństwo, opowiada o pierwszych treningach na basenie i wspomina ojca, który wymagał od niej wskakiwania na coraz to wyższy poziom. Jej relacje przeplatane są wypowiedziami rodziców, krewnych, znajomych oraz trenerów, dzięki czemu czytelnik otrzymuje możliwość spojrzenia na pewne kwestie z różnych punktów widzenia. Otylia w szczerych słowach opowiada o swoich wadach, trudnych relacjach czy współpracy z trenerem Pawłem Słomińskim, która chociaż obfitowała w sukcesy sportowe, to upłynęła pod znakiem coraz częstszych konfliktów. „Nie potrafiłam rozgryźć Słomińskiego. Myślę, że najłatwiej byłoby powiedzieć, że miał dwie osobowości. Potrafił być przyjacielski (udawać przyjacielskiego?), bardzo pomocny, ale potrafił być też świnią, jakich mało” – wspomina pływaczka. Trudna była nie tylko współpraca z wieloletnim trenerem, ale również przedstawicielami mediów. Szczególnie tych, którzy wbrew prośbom Otylii, poruszali w wywiadach temat wypadku.

Język, w którym napisana jest książka jest typowy dla wspomnień, dzięki czemu nie jest wymagający w odbiorze, jednocześnie nadając lekkość opowieści. Cennym uzupełnieniem wspomnień pływaczki są jej wiersze, w tym te pisane dla zmarłego trenera czy będące motywacją dla innych osób zmagających się z problemami życiowymi. „Moja historia” zawiera tez wiele prywatnych zdjęć pływaczki będących ilustracją jej sukcesów sportowych czy życia prywatnego. Dla tych, którzy znają historię Otylii wspomnienia mistrzyni będą ciekawym uzupełnieniem posiadanej wiedzy. Dla tych, którzy znają losy jedynie powierzchownie, staną się poruszającą historią osoby, która zmagała się z wieloma problemami. Wreszcie dla wszystkich staną się opowieścią osoby, która wygrała walkę o swoje życie i widziała światło tam, gdzie inni nie dopatrzyliby się nawet odrobiny nadziei.

Czytaj także:
Przeżył wojnę udając polskiego arystokratę. „Sądziliśmy, że jako Żydzi staniemy się obiektem hołdu”

Źródło: WPROST.pl

Czytaj także

 0

Czytaj także