Odważne połączenie reinkarnacji i historii alternatywnej. „Trzecia strona medalu” na obiecujący początek

Odważne połączenie reinkarnacji i historii alternatywnej. „Trzecia strona medalu” na obiecujący początek

Duch, zdjęcie ilustracyjne
Duch, zdjęcie ilustracyjne / Źródło: Unsplash / Stefano Pollio
Literackie debiuty mają to do siebie, że albo są obiecującym początkiem pisarskiej kariery, albo zniechęcają czytelników do sięgania po kolejne pozycje danego autora. Dariusz Grochal zaserwował odbiorcom mieszankę historii alternatywnej z elementami mistyfikacji i nawiązaniami do hipnozy, co stanowi nie tylko odważne, ale przede wszystkim zaskakujące połączenie.

„Olaf Limba za książkę będącą zapisem dziennikarskiego śledztwa ujawniającego wiele tajemnic i zbrodni komunistycznej Polski otrzymuje Nagrodę Nobla. Zgłasza się do niego milioner Bernard, człowiek z przeszłością w Służbach Bezpieczeństwa PRL, obecnie zajmujący się biznesem oraz prowadzeniem badań nad zjawiskami paranormalnymi. Namawia Olafa do współpracy. Spotkanie to uruchamia całą lawinę zdarzeń, która wciąga Limbę w niebezpieczną grę. Bohater wikła się w prywatne dochodzenie, w którym niemałe znaczenie mają zjawiska nadprzyrodzone i pewien hipnotyzer. Dokąd zaprowadzi go to śledztwo? Co dzieje się naprawdę, a co jest tylko mistyfikacją?” – tyle od wydawnictwa Lira, a jak ta intrygująca zapowiedź sprawdza się w praktyce?

Wędrówka dusz

Dariusz Grochal ma solidne doświadczenie dziennikarskie, a „Trzecia strona medalu” jest jego debiutem literackim. Debiutem, na którym reporterski warsztat autora odcisnął solidne piętno. W powieści nie brakuje krótkich, a zarazem nasyconych maksimum informacji zdań. Mogą one zniechęcić czytelników nastawionych na językowe uniesienia, ale zarazem przekonać tych, którzy na co dzień chętniej sięgają po nagłówki serwisów internetowych niż Olgę Tokarczuk. Autor chętnie używa nie tylko po prostych zdań, ale również wulgaryzmów, które mogą razić, ale z drugiej strony dobrze wpisują się w osobowość kreślonych postaci. Grochalowi czasami przytrafiają się także dziwne sformułowania typu „czerpanie przyjemności z erotyki", tak jakby próbował silić się na wyszukane zabiegi językowe, które kontrastują z całą powieścią. Co uważniejszy czytelnik dostrzeże również kilka powtórzeń, które można jednak zrzucić na karb braku pisarskiego doświadczenia.

Autor bawi się wątkami historycznymi, nawiązując do czasów PRL-u i wzbogacając je o fikcję literacką. Nie brakuje także nawiązań do masonerii, która w wielu kręgach kulturowych wciąż wzbudza skrajne emocje. Głównym wątkiem staje się jednak reinkarnacja, chociaż Grochal nie daje gotowych odpowiedzi na to, jak postrzegać kwestię poprzednich wcieleń oraz wędrówki dusz. Kluczem do zrozumienia powieści staje się jednak pojęcie prawdy, której znaczenie na łamach „Trzeciej strony medalu” rozmywa się, a zarazem stanowi sedno poszukiwań głównego bohatera. Do tych poszukiwań zaproszeni są również czytelnicy, którzy o ile mogą czuć pewien niedosyt z powodu niejasnego zakończenia, to w kontekście całej powieści są przyzwyczajani, że nic nie jest takie, jakie może nam się wydawać.

Czytaj także:
Max Czornyj o genie zła, planach na przyszłość i nowej książce. „Pisanie to nieustanna podróż”

Źródło: WPROST.pl

Czytaj także

 0

Czytaj także