„Myślałam, że osiągniemy rodzaj stadnej odporności. Już tak nie myślę”. Intymne zapiski z czasów lockdownu

„Myślałam, że osiągniemy rodzaj stadnej odporności. Już tak nie myślę”. Intymne zapiski z czasów lockdownu

Kobieta w masce, zdjęcie ilustracyjne
Kobieta w masce, zdjęcie ilustracyjne / Źródło: Unsplash / Ani Kolleshi
Koronawirus to trudny przeciwnik, pełen paradoksów. Zmienił, wydawać by się mogło, świat bez granic –  jednocześnie nie wywołując spustoszenia niczym niepohamowane żywioły. Rozprzestrzenia się niewidocznie, będąc wciąż bohaterem pierwszych stron gazet i wydań wiadomości w telewizji. Zadie Smith rozprawia się z niewidzialnym wrogiem w najnowszej książce pt. „Przebłyski”.

Trudno nie zgodzić się z Zadie Smith, która już na początku „Przebłysków” pisze, że na temat 2020 roku powstanie mnóstwo publikacji, prac historycznych, analitycznych, politycznych i koniec końców syntetycznych. Autorka najnowszą książkę, która stanowi zbiór przemyśleń wywołanych przez pandemię koronawirusa, rozpoczyna silnym akcentem, a mianowicie od nawiązania do „Rozmyślań” Marka Aureliusza, po które sięgała na początku „tegorocznego kryzysu”. Ze starożytnej księgi wysnuła dwa wnioski: „Mówienie do siebie może być pożyteczne. A pisanie oznacza, że cię podsłuchują”. W „Przebłyskach” niejako zrealizowała te dwie myśli.

Rok 2020 został naznaczony przez pandemię koronawirusa w skali mikro i makro. Z jednej strony odczuła to gospodarka, a z drugiej Kowalski, dla którego stało się jasne, że wiele planów i zapowiedzi przestało mieć rację bytu albo przybrały zupełnie inną postać w nowej rzeczywistości lub też muszą zostać przełożone na bliżej nieokreśloną przyszłość. Zadie Smith reakcję ludzkości na wydarzenia wywołane przez niewidzialnego wroga w postaci SARS-CoV-2 nazywa „globalnym spokornieniem”. Autorka opisuje m.in. problemy, z którymi zmagali się przywódcy państw – wspomina o wyścigu po respiratory i sprzęt ochronny. Nie unika także gorzkich słów pod adresem niektórych polityków.

„Ta nowa wolność i/lub niewola”

Upływający czas determinuje działania dnia codziennego. Jak bardzo zmieniła się perspektywa patrzenia na świat, gdy nagle wskazówki zaczęły się wolniej przesuwać i czasu wolnego okazało się dla wielu aż nadto? Zadie Smith w „Przebłyskach” przekonuje, że tysiące z nas w obliczu lockdownu zaczęło wewnętrzną walkę o to, by na nowo poukładać swoje życie – w tych samych przestrzeniach, ale nowych okolicznościach. Rozpoczęła się bitwa, by czuć, że jest normalnie, że tak naprawdę niewiele się zmieniło.

„Od początku rzuca mi się w oczy, jak sprzeczne uczucia budzi w nas ta nowa wolność i/lub niewola. Dalej przebieramy łapkami jak psiaki wyjęte z wody, jak wtedy kiedy spieszyliśmy się do pracy. Czy w ogóle umiemy powiedzieć sobie stop? Ci z nas wychowani w purytańskim duchu czują, że »pracować trzeba« – więc pieczemy ciasto, rozpoczynamy »Projekt ogródek« albo prowadzimy negocjacje z partnerem, też literatem, by choć na parę godzin dziennie móc uwolnić się od dzieci i popracować nad »czymś«".

To właśnie w czasach pandemii dorośli na nowo zatęsknili za swoimi miejscami pracy, a dzieci wyczekiwały na komunikaty władz z myślą, kiedy będą na nowo mogły usłyszeć szkolny dzwonek. Zadie Smith w skrótowej formie, a co za tym idzie generalizując, zdiagnozowała, z jakimi problemami muszą się mierzyć osoby z różnych grup społecznych w poszukiwaniu harmonii czy też odskoczni od codzienności, w której trudno odróżnić jeden dzień od drugiego.

„Niedola jest nader precyzyjne zaprojektowana, dla każdego inna, i gdyby człowiek nie wiedział, jak jest naprawdę, mógłby pomyśleć, że maczali w tym palce bogowie komedii i tragedii. Singlom spędzającym izolację w mieszkaniu, w mieście, wydaje się, że nigdy nie doświadczyli takiej samotności. Ludzie przebywający na wsi z partnerami i dziećmi marzą o izolacji w izolacji. Wszyscy artyści z dziećmi – którzy mieli izolację za swój największy skarb – dowiadują się, jak to jest żyć, nie mając ani prywatności, ani czasu”.

W „Przebłyskach” na udowodnienie tej tezy pojawia się kilka krótkich historii różnych osób, które pokazują, jak w zależności od perspektywy patrzenia zmienia się sposób postrzegania tych samych wydarzeń, co warunkuje wykonywany zawód, wiek, czy stan rodzinny. Zadie Smith w tym kontekście pisze także o „bańkach przywilejów”, które niejako przysłaniają percepcję, zakładając pewnego rodzaju klapki na oczy.

(Korona)wirus pogardy

Autorka „Przebłysków” wzniosła się także ponad koronawirusa i poświęciła fragment wirusowi pogardy, który rozprzestrzenia się błyskawicznie i nie ma na niego uniwersalnego remedium. Zadie Smith nawiązuje do nie tak dawnych wydarzeń, które rozegrały się w Stanach Zjednoczonych i protestów po śmierci Floyda, co rozpoczęło na nowo dyskusję o dyskryminacji.

„Kiedyś myślałam, że pewnego dnia powstanie szczepionka: że jeżeli wystarczająca liczba osób nazwie wirusa wirusem, wyjaśni jego działanie, sfilmuje jego efekty, ujawni, jak bardzo jest rozpowszechniony, jak narastają symptomy zakażenia nim, jak nieodpowiedzialnie i haniebnie wielu Amerykanów wciąż przekazuje go sobie nawzajem, z pokolenia na pokolenie, powodując niedopuszczalne i niekończące się szkody zarówno dla poszczególnych ciał jak i dla społeczeństwa – myślałam, że jeśli wiedza ta stanie się tak rozprzestrzeniona, jak to tylko można sobie wyobrazić, to w końcu osiągniemy rodzaj stadnej odporności. Już tak nie myślę”.

„Przebłyski” to – zgodnie z definicją - krótkie, ale w wielu wypadkach także trafne dostrzeżenie emocji i uczuć, które wybuchły ze wzmożoną siłą, jakby wcześniej były co najmniej skrywane, a zapalnikiem była pandemia. To gorzki i intymny zapis myśli w czasach lockdownu, z którymi musiała się zmierzyć Zadie Smith.

W „Przebłyskach” żaden z poruszonych tematów nie jest objęty pogłębioną analizą od powstania poprzez czynniki wpływające na jego przeobrażenia, aż do finału. Nie jest również rozpisany bilans zysków i strat, a co za tym idzie na próżno szukać pewnego rodzaju podsumowania, rozliczenia. Nic tu nie jest namacalne, a wszystko trudne do uchwycenia słowami. Książka Smith to opis gry, która odbywała się i wciąż odbywa w umysłach wielu osób, dla których koronawirus stał się punktem wyjścia do refleksji nad własnym życiem.

Czytaj także:
Szkoła dla „X-menów" i trening mentalny niczym u Małysza. Jak powinna wyglądać edukacja na miarę XXI wieku?

Źródło: WPROST.pl

Czytaj także

 0

Czytaj także