Bayer Full zarabia na cudzych utworach? Świerzyński odpiera zarzuty o plagiaty

Bayer Full zarabia na cudzych utworach? Świerzyński odpiera zarzuty o plagiaty

Sławomir Świerzyński
Sławomir Świerzyński / Źródło: Newspix.pl / Michał Piesciuk
Bayer Full miał w przeszłości problemy z prawami autorskimi - donosi „Gazeta Wyborcza”. Jak się okazuje ostatni wyrok sądu w sprawie grupy disco-polo Sławomira Świerzyńskiego to nie jedyny taki przypadek.

Na początku stycznia Sąd Okręgowy w Płocku wydał wyrok niekorzystny dla Bayer Full uznając, że zespół naruszył dobra osobiste i prawa autorskie. Sprawa dotyczy piosenki „Tawerna »Pod Pijaną Zgrają«”, której autorem jest Grzegorz Bukała. Pod koniec lat 80. Bukała wycofał się z branży muzycznej. W 2004 roku w jego imieniu utwór do ZAiKS zgłosiła grupa Zejman&Garkumpel. Dwa lata temu jeden ze znajomych muzyka udostępnił w sieci „Tawernę” w wykonaniu Bayer Full. Po krótkim śledztwie okazało się, że kompozytor piosenki zgłoszony przez grupę Sławomira Świerzyńskiego w ogóle nie figuruje w bazie ZAiKS. Grzegorz Bukała domagał się zaprzestania naruszania jego praw autorskich.

Kiedy zespół nie odniósł się w żaden sposób do jego prośby, poszedł do sądu. Ten zobowiązał zespół disco-polo do opublikowania oświadczenia z przeprosinami i przyznania się do niepodawania prawdziwego autora piosenki oraz usunięcia z obrotu wszystkich nośników, które ją zawierają. - Ja tego mu nie mogę potwierdzić, bo nie wiem, czyje to jest. W ZAiKS widniało inne nazwisko. Mam na to papiery. Uważam, że nie mam za co przepraszać, bo jestem w posiadaniu legalnie podpisanej umowy na wykorzystanie utworu. Niech sobie skarży ZAiKS – odparł muzyk disco-polo.

Moja czy twoja muzyka?

Jak się jednak okazuje, to nie pierwsza tego typu sprawa w historii Bayer Full. „Gazeta Wyborcza” poinformowała, że w 2012 roku Sąd Apelacyjny w Łodzi potwierdził, że zespół w utworze „Moja muzyka” dopuścił się częściowego plagiatu „Takiej piosenki” Karola Płudowskiego z 1979 r. Ponieważ nie doszło do naruszenia praw wykonawczych, muzycy nie mogli iść do sądu. W 1994 roku grupa Sławomira Świerzyńskiego chciała zarejestrować utwór jako „Bo to jest moja muzyka”. Rok później Płudowski zrobił to samo z „Taką piosenką”. - Podjęliśmy próbę mediacji między autorami, która nie zakończyła się pozytywnie. Nadal na mocy decyzji prezydium zarządu z 1995 r. zablokowana jest wypłata wynagrodzeń autorskich za te utwory - przekazała Anna Klimczak z ZAiKS-u.

Nie wszyscy Polacy to jedna rodzina?

Co ciekawe, problemy z prawami autorskimi pojawiły się także przy jednym z największych hitów Bayer Full „Wszyscy Polacy to jedna rodzina”. Początkowo piosenka opowiadała o harcerzach - utwór powstał na obozie harcerskim w 1972 r. w Ostrowie koło Jastrzębiej Góry podczas pełnienia nocnej służby wartowniczej przez Mariusza Gabrycha oraz Mariana Żmudzińskiego i Janusza Kuczborskiego, których autor wziął na świadków. Panowie podpisali ręcznie zgodę, że autorem utworu jest Gabrych. Na albumie disco-polo widnieje informacja, że melodię zapożyczono. Zapomniano jednak wspomnieć od kogo. Mariusz Gabrych nie poszedł do sądu, ponieważ odstraszyły go koszty postępowania.

Co na to Sławomir Świerzyński?

Lider Bayer Full podkreślał, że nie był wówczas producentem utworów, które pojawiały się na płytach. - Wydawca zgłasza się do ZAiKS-u, który udziela licencji w imieniu twórców, którzy powierzyli mu zarządzanie swoimi prawami. To Stowarzyszenie Autorów powinno pilnować i sprawdzać błędy, jeżeli takowe się znajdują w sekcji autorów. Odpowiedzialności nie ponosi ani zespół, ani wydawca - tłumaczy. Przedstawiciele ZAiKS-u zaprzeczyli tym słowom dodając, że tego typu działanie nie należy do ich obowiązków.

Czytaj też:
Netflix. Co warto obejrzeć w weekend? Podpowiadamy

Źródło: Gazeta Wyborcza
+
 3

Czytaj także