Tylko dla dorosłych. Film „X” to miłosne wyznanie podlane hektolitrami krwi

Tylko dla dorosłych. Film „X” to miłosne wyznanie podlane hektolitrami krwi

Mia Goth w „X”
Mia Goth w „X” / Źródło: M2 Films
Choć „X” Ti Westa spełnia wszelkie formalne kryteria klasycznego slashera, to pod krwawą jatką reżyserowi udaje się przemycić garść przemyśleń o wyznaczanych przez normy kulturowe granicach seksualności. Oczywiście, ostatecznie dostajemy to, po co przyszliśmy do kina. Ale czy horror musi być wyłącznie bezmyślną rzezią?

Podobne pytanie zadaje widzom filmowy RJ (Owen Campbell) - pasjonat francuskiej awangardy, który został zwerbowany do nakręcenia filmu porno. Chłopak ślepo wierzy, że w kinie dla dorosłych da się upchnąć coś więcej karnawał nagości i ostry seks. Wraz ze swoją dziewczyną, aktorami i przewodzącym stawce właścicielowi klubu ze striptizem, wyjeżdża na oddaloną od cywilizacji farmę, gdzie zamierza nakręcić arcydzieło godne festiwalowych widowni na całym świecie.

Nie zdradzę zbyt wiele, jeśli napiszę, że koncepcja młodego twórcy nie zdaje egzaminu w zderzeniu z rzeczywistością. Ekipa wynajmuje domek letniskowy na posiadłości starego jak świat farmera i nie przywiązując wielkiej wagi do scenariusza rozpoczyna pełną sztucznych orgazmów pracę nad filmem.

Źródło: WPROST.pl
 0

Czytaj także