PRO8L3M, Daria Zawiałow i Natalia Przybysz w chmurach. Zakończyła się druga edycja Clouds Fest

PRO8L3M, Daria Zawiałow i Natalia Przybysz w chmurach. Zakończyła się druga edycja Clouds Fest

Clouds Fest w Chorzowie
Clouds Fest w Chorzowie Źródło: Materiały prasowe / B. Bajerski
Wakacje są po to, by bujać w obłokach, nic więc dziwnego, że druga edycja Clouds Fest przyciągnęła rzeszę spragnionych muzyki fanów. W sobotę w Chorzowie odbył się finałowy koncert tegorocznej odsłony festiwalu, którego gwiazdami byli Natalia Przybysz, Daria Zawiałow i PRO8L3M.

Tegoroczne lato pokazało, jak bardzo stęskniliśmy się za muzyką graną na żywo. Na pojedynczych koncertach i festiwalach w całej Polsce pojawiły się tłumy fanów, którzy długie miesiące czekali, by zobaczyć swoich ulubionych artystów na scenie. W imprezach można było przebierać, bo lista festiwali w naszym kraju rozrosła się do imponujących rozmiarów. Obok dobrze znanych wielkich imprez, jak Opener Festival, OFF Festival, Orange Warsaw Festival i Audioriver, pojawiły się nowe wydarzenia o ogromnym potencjale, które przy odpowiednim zarządzaniu i doborze artystów, z roku na rok będą rosły w siłę. Jedną z takich imprez jest Clouds Fest, którego finałowa odsłona odbyła się w sobotę w Chorzowie.

Chorzów w chmurach

Ostatnia odsłona tegorocznego cyklu Clouds Fest odbyła się w miejscu dla Chorzowa symbolicznym. Scena została rozstawiona u podnóża zabytkowej wieży wyciągowej na terenie dawnej Kopalni Węgla Kamiennego Prezydent. Wieczór otworzył koncert Natalii Przybysz, która zachęciła zebraną przed sceną publiczność do swobodnego, przypominającego nieco mieszankę jogi z tai chi, tańca. Poza własnymi piosenkami, zaśpiewała również m.in. swoją interpretację „Lipstick on the glass” z repertuaru Maanam. Przy okazji, wers „Płynące pióropusze chmur unoszę” wyrwany z utworu „Zew” doskonale wpasował się w zaproponowaną przez organizatorów konwencję.

Po zachodzie słońca na scenę weszła Daria Zawiałow. Koncertom artystki towarzyszy oprawa wizualna, której elementami są m.in. krótkie anime. Zawiałow zamienia się w nich we władającą kataną mścicielkę. Ponadto, na oklaski zasługuje użycie w fragmentów „Metropolis” Fritza Langa. Kadry z dzieła niemieckiego reżysera pojawiają się na scenicznych ekranach w trakcie piosenki o tym samym tytule. Charakterystyczne wokalne „eo”, które zauroczyło słuchaczy po pierwszym odsłuchu „Malinowego chruśniaka”, z pomocą wygenerowanego elektronicznie pogłosu, skutecznie odgoniło wyjątkowo nieśmiały tego wieczoru deszcz.

Czytaj też:
Egzotyka, eklektyzm i radosne powroty. Papa Dance zagrał na OFF Festival

Krótko po zakończeniu koncertu Darii Zawiałow, przed sceną zrobiło się bardzo gęsto. Po występie dwóch czołowych popowych artystek polskiej sceny muzycznej, przyszła pora na bardzo poważną zmianę klimatu. Już w pierwszych minutach koncertu PRO8L3M dało się dostrzec, że to właśnie rapowy duet zgromadził w Chorzowie największą publiczność. Panowie dość szybko sprawili, że dłonie fanów poszybowały w górę. Zachwycony tłum bez najmniejszej pomyłki wyrecytował od deski do deski „Flary” i ochoczo dopowiadał końcówki rapowanych przez Oskara rymów. Ponadto, duet przygotował na tę okazję niespodziankę. Na scenie ponownie pojawiła się Daria Zawiałow, by zaśpiewać refreny w „Przeboju nocy”.

Najbardziej spektakularny był jednak finałowy akt koncertu, kiedy Steez i Oskar w błyskawicznym tempie wspięli się na szczyt mierzącej ponad 42 metry wieży wyciągowej i to tam dokończyli swój występ

Latający festiwal z potencjałem

Clouds Fest jest imprezą o sporym komercyjnym potencjale. Organizatorzy postawili na konwencję, w której występujący na scenie artyści reprezentują inne style, dzięki czemu wydarzenie przyciąga różnorodną publiczność. Jakościowy polski pop zestawiony z rapem wysokiej próby to mieszanka, która bardzo dobrze sprawdza się w warunkach wakacyjnej imprezy muzycznej. Najlepszym dowodem na sukces jest oczywiście zainteresowanie publiczności, a na to organizatorzy nie mogą narzekać, bo chorzowska edycja została wyprzedana.

Czytaj też:
Oświecony hedonizm Beyoncé. Komu królowa pokazuje środkowy palec?

Wydaje się, że Clouds Fest ma wszelkie argumenty do tego, by w kolejnych latach rozrastać się, odwiedzać więcej miast i rozbudowywać line-up o kolejne gwiazdy polskiej (a może nie tylko polskiej?) sceny muzycznej. By tak się stało, organizatorzy będą musieli zadbać o element wyróżniający na tle licznych konkurencyjnych imprez, co może zaowocować kolejnymi pomysłami na wynoszenie wykonawców wysoko ponad głowy fanów.

Po dwóch latach przerwy od masowych imprez Polacy są spragnieni nie tylko doznań artystycznych, lecz także po prostu dobrej zabawy i tańca. Clouds Fest to wakacyjna impreza, która stawia na dobrą rozrywkę, a przecież lato to idealny czas, by wyluzować i pozwolić sobie na bujanie w obłokach.

Kwiat Jabłoni: Głośno mówimy o tym, co nam się w Polsce nie podoba

Źródło: WPROST.pl
 0

Czytaj także