„Wychodził po papierosy i wracał trzy tygodnie później”. Godard łamał zasady i unikał zaszczytów

„Wychodził po papierosy i wracał trzy tygodnie później”. Godard łamał zasady i unikał zaszczytów

Jean-Luc Godard
Jean-Luc Godard Źródło: PAP / EPA/Gaetan Bally
– Potrafił powiedzieć, że wychodzi po papierosy, a wracał trzy tygodnie później. W tamtym czasie kobiety nie miały swoich książeczek czekowych, nie miały własnych pieniędzy. Więc on wyjeżdżał odwiedzić Ingmara Bergmana w Szwecji albo Williama Faulknera w Ameryce, a ja siedziałam w mieszkaniu sama, bez jedzenia – tak wspominała swoje małżeństwo z Jean-Lukiem Godardem aktorka Anna Karina. Wielki reżyser łamał wszystkie zasady, nawet wtedy, gdy sam je ustalał.

13 września 2022 roku w wieku 91 lat zmarł legendarny francuski reżyser Jean-Luc Godard, twórca filmów „Do utraty tchu”, „Pogarda”, „Szalony Piotruś” czy „Alphaville”. „Najbardziej obrazoburczy filmowiec Nowej Fali, wynalazł nowoczesną, intensywnie wolną sztukę. Tracimy narodowy skarb, spojrzenie geniuszu" – napisał po jego śmierci prezydent Emmanuel Macron. Do fascynacji twórczością Godarda przyznają się uznani filmowcy, m. in. Quentin Tarantino, Martin Scorsese, Richard Linklater, Gregg Araki, John Woo, Mike Figgis, Steven Soderbergh, Richard Lester, Jim Jarmusch, Brian De Palma, Oliver Stone czy Ken Loach.

Jean-Luc Godard zmarł w Szwajcarii, w wyniku wspomaganego samobójstwa. – Cierpiał na liczne choroby powodujące inwalidztwo – wyjaśniał agencji AFP radca prawny rodziny reżysera, Patrick Jeanneret.

Przypominamy tekst, który powstał po premierze na festiwalu w Cannes ostatniego wyreżyserowanego przez niego filmu: „Jean-Luc Godard. Imaginacje”. Poniższy materiał pochodzi z 2019 r. Został opublikowany w numerze 15/2019 tygodnika „Wprost”.


Autor: Jakub Demiańczuk

Skończył 88 lat i nie wybiera się na emeryturę. Ale przyznaje: „To, czy zrobię kolejne filmy, zależy już od moich nóg, moich rąk, moich oczu”. Samo to, że Jean-Luc Godard zdecydował się odpowiedzieć na pytania dziennikarzy, było zaskoczeniem. Od lat niechętnie spotyka się z prasą i nie pokazuje na swoich premierach. A jednak na konferencji prasowej w Cannes, za pośrednictwem aplikacji FaceTime, pojawił się na ekranie smartfona trzymanego przez operatora Fabrice’a Aragno. Widok dziennikarzy, próbujących własnymi telefonami sfotografować niewyraźną twarz Godarda, stał się mimowolnym przypisem do późnej twórczości reżysera – medytacji nad naturą obrazów oraz niezdolnością kina do opisania i zrozumienia współczesnego świata.

Filozof

„Jean-Luc Godard. Imaginacje” to mozaika poskładana z fragmentów filmów, zdjęć dzieł sztuki, ścinków telewizyjnych reportaży, autocytatów, strzępów muzyki. Autorski komentarz, choć uzupełnia obraz, wcale go nie objaśnia. To ani dokument, ani fabuła, najbardziej przypomina pozszywany z luźnych przemyśleń poetycki esej o relacjach Zachodu ze światem arabskim. Intelektualne wyzwanie, niemożliwe do jedno znacznej interpretacji. A sam Godard jej nie ułatwia: podczas festiwalowego seansu w Cannes tylko niektóre kwestie – wyrwane z kontekstu zdania, niekiedy pojedyncze słowa – wygłaszane przez reżysera narratora były przetłumaczone na angielski.

Źródło: Wprost
 1

Czytaj także