Justyna Steczkowska: Mam na koncie wiele niepowodzeń. Kilka tras przyniosło finansową porażkę

Justyna Steczkowska: Mam na koncie wiele niepowodzeń. Kilka tras przyniosło finansową porażkę

Justyna Steczkowska
Justyna Steczkowska Źródło: Archiwum prywatne
Po ostatnich wydarzeniach zrozumiałam, że błędem było to, że zaczęłam odpowiadać na paskudne inwektywy, że jestem podczłowiekiem, że to, że tamto… Myślę sobie: co się z nami wszystkimi stało, że podczas Sylwestra, który jest zabawą, gdzie wszyscy powinniśmy się cieszyć i odczepić wreszcie od polityki i ideologii, zaczęliśmy na siebie rzygać? Co się z nami ludźmi stało? – pyta Justyna Steczkowska.

Katarzyna Burzyńska-Sychowicz, „Wprost”: Jesteś diwą?

Justyna Steczkowska: Nie. To określenie kiedyś było nobilitujące i zarezerwowane dla prawdziwych diw, czyli artystek operowych, których możliwości głosowych nie ma szans dosięgnąć żadna popowa wokalistka – do tego trzeba mieć inaczej skonstruowany i kształcony głos. Diwa, np. Maria Callas, to była nie tylko fantastyczna śpiewaczka operowa, ale też połączenie wielkiej urody, wielkiego głosu, olbrzymiego talentu, emocjonalności i tego „czegoś”, co powodowało, że ludzie chcieli na nią patrzeć. Diwy były też odcięte od rzeczywistości i codzienności, skupione wyłącznie na byciu diwami i swoim głosie, ponieważ taki głos jest bardzo wrażliwy i trudne emocje mu nie służą.

Dzisiaj to słowo, ale też słowo „gwiazda” i „artysta”, są mocno nadszarpnięte, rzekłabym nawet: zdewaluowane. Artystą można nazwać każdego, kto coś wyprodukował, wyraził swoją artystyczną myśl i wizję czegoś, ale to „coś” ma czasem lepszą, czasem gorszą wartość, a niekiedy bywa też bardzo złe.

Plusem dzisiejszych czasów jest Internet, bo z jednej strony jest największą platformą informacyjną, a z drugiej śmietnikiem pełnym trudnych, ludzkich emocji. Można tam znaleźć w zasadzie wszystko, ale żeby zauważyć prawdziwe perły, trzeba się mocno postarać. Wracając do diw: ja tak siebie nie nazwałam, zrobiła to prasa. No cóż… Nie ma to dla mnie żadnego znaczenia, bo prasa w większości przypadków nagina rzeczywistość do swoich własnych potrzeb.

Napisałaś niedawno na swoim Instagramie: „Kiedyś ludzie czekali na muzykę, a muzyka była naprawdę ważna, była nieodłącznym elementem naszego rozwoju i postrzegania świata. Dziś jest inaczej”. Dlaczego? I jak jest dziś?

Zmieniła się technologia, wyznaczając kolejny krok ludzkości. Kiedyś trzeba było być muzykiem albo mieć talent, żeby pracować w tej branży. Dzisiaj nie musisz mieć wielkiego głosu, nie musisz mieć wiedzy, żeby komponować. W większości przypadków muzyka stała się bardzo powtarzalna. Czasem mam wrażenie, że to jest kolejne: kopiuj, wklej.

Fragmenty muzyki składa się jak kocki.

Cały wywiad dostępny jest w 7/2023 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.