Gorąca końcówka muzycznej jesieni. Koncerty legend i obiecujących debiutantów

Gorąca końcówka muzycznej jesieni. Koncerty legend i obiecujących debiutantów

IGNACY
IGNACY Źródło:Materiały prasowe / Live Nation
Dla fanów muzyki granej na żywo, jesień to wyjątkowo intensywny czas w roku. Koncertowy kalendarz jest po brzegi wypchany interesującymi pozycjami. Przedstawiamy kilka z nich.

Rock, elektronika, czy pop? Końcówka jesieni ma do zaoferowania wszystko, więc każdy znajdzie coś dla siebie. Warto poszperać w kalendarzach polskich klubów muzycznych, bo można natknąć się w nich zarówno na obiecujących debiutantów, jak i na absolutnych weteranów sceny.

Szwedzkie gitary. Mando Diao na dwóch koncertach

Na początek solidna dawka rock and rolla prosto ze Szwecji. Do Polski w ramach trasy promującej najnowszy album zatytułowany „Boblikov's Magical World” zawitają panowie z Mando Diao. 24 listopada będzie można ich posłuchać w warszawskiej Proximie, a dzień później odwiedzą krakowski klub Kwadrat.

Nową płytą Szwedzi opowiadają historię szajki rozsianych po całym świecie agentów, przyjmujących rozkazy od tajemniczego Boblkova. To postać, która reprezentuje ciemniejszą stronę ludzkiej osobowości. Taką, która dla osiągnięcia swoich celów jest zdolna posunąć się do manipulacji. To niebezpieczny, ale często niezbędny diabełek szepczący do ucha podpowiedzi i zapewniający w życiu nieco szaleństwa.

Poza utworami z najnowszego albumu grupy, na koncertach na pewno nie zabraknie też dobrze znanym fanom zespołu hitów jak „Dance with somebody”, „Down in the past” i „Strövtåg i hembygden”.

Utalentowany pan Ignacy

Końcówka roku to także szansa na załapanie się na ostatnie koncerty trasy koncertowej nowej, ale niezwykle utalentowanej postaci na polskim rynku muzycznym. Ignacy, bo o nim mowa, przebojem wdarł się do zbiorowej świadomości fanów polskiej muzyki popularnej. 20-letniego artystę z Krosna docenili już organizatorzy najważniejszych letnich imprez w kraju z Męskim Graniem i Letnimi Brzmieniami na czele.

Teraz Ignacy podbija sceny klubowe, na których prezentuje materiał ze swojego debiutanckiego albumu „Central Park”.

Jeszcze w tym roku będzie można go posłuchać:

  • 24 listopada w klubie Bezsenność we Wrocławiu,
  • 25 listopada w klubie Blue Note w Poznaniu,
  • 3 grudnia w klubie NIEBO w Warszawie,
  • 8 grudnia w klubie Parlament w Gdańsku.

Czytaj też:
Zachwycił Polaków śpiewając Wodeckiego. Wiktor Waligóra: Wiem, że spełniam marzenia wielu osób

Solowe oblicze wokalisty Reamonn

Jego głos znają wszyscy, którzy na początku nowego millenium mieli w domu telewizor i radio. To jego głos opowiedział historię „Supergirl”, będącą największym hitem zespołu Reamonn. Tym razem Rea Garvey przyjedzie jednak do Polski, żeby zaprezentować swój solowy materiał. Irlandczyk postanowił wrócić do swoich muzycznych korzeni i na miejsca koncertów wybrał mniejsze kluby, co ma zapewnić bardziej intymną atmosferę tych wydarzeń.

Warszawski koncerty Rea Garvey'a to element trasy „Roots Tour” promującej album „Ära”. Podczas koncertu poza singlami z nowej płyty, można spodziewać się też wycieczek do przeszłości. Artysta zagra 26 listopada w klubie Proxima.

Hałaśliwi i wściekli Wargasm

A może nieco hałasu i szaleństwa przy rockowo-elektronicznej mieszance prosto z Londynu? Wargasm przyjeżdżają do Polski, by rozsadzić swoich fanów od środka, przy okazji dając im solidną porcję mocnego grania. Wystąpią 27 listopada w warszawskiej Hydrozagadce i 28 listopada w krakowskim Zaścianku.

„Nazwaliśmy nasz mixtape „Explicit”, ponieważ Rock&Roll zgubił swoją drogę i porzucił swoje tabu. Jesteśmy tutaj, aby dodać kilka nowych. Jesteśmy tutaj, aby robić gorącą muzykę rockową, ponieważ nikt inny jej nie robi. Jesteśmy tutaj, aby wprowadzić Cię w błąd. Jesteśmy tutaj, aby udowodnić wszystkim, że się mylą, żebyś powiedział: „Co do cholery?”” – czytamy w opisie ich najnowszego wydawnictwa. Chyba trzeba zapiąć pasy.

Czytaj też:
Waglewski: Polityka zagląda nam do szaf i łazienek

Weterani nie biorą jeńców. Bracia Cavalera

A skoro jesteśmy przy mocnym graniu, to nie może tu zabraknąć muzyków, których nazwisko jest jego synonimem. Bracia Cavalera przyjadą rozwalić w drzazgi sceny dwóch polskich klubów. Zagrają 27 listopada w stołecznej Stodole oraz dzień później w Krakowie w Klubie Studio.

Ich koncerty to doskonała okazja, by posłuchać utworów, od których zaczęła się ich spektakularna kariera. Panowie po niemal czterdziestu latach burzy i naporu postanowili raz jeszcze nagrać legendarne albumy Cavalera Conspiracy „Morbid Visions” i „Bestial Devastation”. Czas może i zmienił samych muzyków, ale niczego nie ujął z ich niedoścignionej destrukcyjnej energii. Szykuje się niezły młyn.

Podrapane akustyki, czyli The Scratch

Czasem na sukces trzeba trochę poczekać, a nierzadko, by go osiągnąć, konieczna jest zmiana podejścia do pracy. Najlepszym dowodem jest duński kwartet The Scratch. Panowie niegdyś tworzyli zespół Red Enemy i podróżowali po świecie grając metal. Ta koncepcja nie przyniosła jednak pożądanych efektów, więc postawili swoją stylistykę na głowie, zmienili szyld i chwycili za... gitary akustyczne.

Nie znaczy to jednak, że ich muzyka wytraciła energię, wciąż słychać w niej echa dawnej fascynacji ciężkim i piekielnie szybkim graniem. O tym, jak to brzmi na żywo można przekonać się 29 listopada w warszawskim klubie VooDoo i 30 listopada w klubie 2 Progi w Poznaniu.

Czytaj też:
Mery Spolsky: Jeśli mam ochotę przebrać się za różową waginę, to nikt mi tego nie zabroni

Sztuka dedukcji z The Sherlocks

A może nieco nostalgicznego brytyjskiego grania? The Sherlocks brzmią tak, że można by ich posądzić o podróż w czasie. Ich muzyka może cofnąć słuchaczy do czasów wielkiego wybuchu popularności britpopu. Nie znaczy to jednak, że jest przestarzała i przebrzmiała. Muzycy chętnie urozmaicają, doskonale znane brytyjskie brzmienie, elementami elektroniki i zabierają wyspiarskie granie ku obiecującej przyszłości.

Trio będzie można zobaczyć w Polsce na trzech koncertach:

  • 30 listopada w Krakowie – klub Zaścianek,
  • 1 grudnia w Warszawie – klub Hydrozagadka,
  • 2 grudnia w Poznaniu – klub Pod Minogą.

Fabryka Strachu wznowiła produkcję

Długo kazali na siebie czekać swoim europejskim fanom. Po raz ostatni odwiedzili stary kontynent siedem lat temu, ale oczekiwanie nareszcie dobiegło końca. Są niekwestionowanymi tytanami metalu i od ponad trzydziestu lat trzęsą scenami na całym świecie. Fear Factory mają dla polskich fanów mikołajkowy prezent – 6 grudnia zagrają w warszawskiej Proximie.

Podczas europejskiej trasy, zespół promuje swoje najnowsze wydawnictwo, czyli zremasterowaną płytę „The Industrialist”. Wydawnictwo zawiera nową oprawę graficzną, odświeżone ścieżki perkusji i sześć dodatkowych utworów. Europejska trasa koncertowa stanowi wyjątkową okazję dla fanów, aby doświadczyć potężnego brzmienia zespołu na żywo, a przy okazji posłuchać ich największych hitów.

Bilety na wszystkie koncerty do nabycia na stronach LIVE Nation.

Czytaj też:
Jakubik o alkoholizmie w „Informacji zwrotnej”: To nie jest kino społeczne, nie zmusi nikogo do odwyku
Czytaj też:
„W nich cała nadzieja”. Do kin wchodzi polskie science-fiction, które poruszy niejedno sumienie