Zamieszanie z „czarną listą” filmów w TVP za rządów PiS. „Przyznaję się do błędu”

Zamieszanie z „czarną listą” filmów w TVP za rządów PiS. „Przyznaję się do błędu”

Jacek Kurski
Jacek Kurski Źródło: PAP / Wojciech Olkuśnik
Część filmów, które nie mogły być emitowane w TVP za kadencji PiS, jednak było pokazywanych na kanałach Telewizji Polskiej. Zarzuty odpierała redakcja, która przyznała, że niektóre rzeczy zostały niedoprecyzowane. Wyjaśniono m.in., na czym polega „granie” i „zgrywanie” filmu.

„Gazeta Wyborcza” poinformowała, że nowe kierownictwo Telewizji Polskiej odkryło listę zakazanych filmów, które za czasów prezesury Jacka Kurskiego i Mateusza Matyszkowicza nie mogły być emitowane na kanałach TVP. Znalazło się tam 17 pozycji, m.in. filmy Andrzeja Wajdy, czy Agnieszki Holland, te z udziałem Macieja i Jerzego Stuhra oraz Barbarą Kurdej-Szatan lub produkcje z udziałem Krystyny Jandy.

W TVP odkryto zakazane filmy? Niektóre były pokazywane na antenach Telewizji Polskiej

Onet sprawdził, że część filmów pojawiała się na antenach kanałów Telewizji Polskiej jeszcze przed zmianami, do których doszło 20 grudnia. Do zarzutów odniosła się autorka tekstu, która przyznała, że powinna doprecyzować jedną kwestię. Filmy miały nie pokazywać się na głównych antenach TVP – Jedynce i Dwójce, które miały największą oglądalność, ale mogły trafiać do kanałów tematycznych.

– Wtedy prezesi mogli powiedzieć, że przecież te filmy grają – mówi „GW” jeden z dyrektorów na Woronicza. Część filmów jest więc dostępna na platformie TVP VOD lub pojawiała się na kanałach TVP Kultura, TVP Historia, TVP Dokument, czy TVP Kobieta, która mają marginalną widownię. Dziennikarka zauważyła również, że kilka filmów pokazano już po wyborach 15 października.

„Granie” i „zgrywanie” filmu. Co z „półkownikami” za rządów PiS?

Jeden z dyrektorów wyjaśniał, że jest różnica pomiędzy „graniem” filmu, który pokazywany jest na głównych antenach Telewizji Polskiej w najbardziej atrakcyjnych godzinach od 18 do 23, a „zgrywaniem”. – Zdarza się, że trzeba jakiś film emitować, bo zapłaciliśmy za 10 emisji, a było dziewięć. Trzeba film pokazać jeszcze raz, bo inaczej stracilibyśmy wpływy z emisji, a to by była niegospodarność. I wtedy film idzie w kanale tematycznym rano lub po nocy – tłumaczył.

W tekście pojawił się także dopisek „od redakcji”. Czytamy w nim że omówione wyżej zastrzeżenia powinny pojawić się przy pierwotnym tekście. „Przyznaję się do błędu” – napisała redaktorka działu krajowego „Zależało mi, by jak najszybciej podzielić się niusem. Emocje wygrały z rozwagą” – zakończyła.

Czytaj też:
TV Republika skorzystała na zmianach w TVP. Dane mówią same za siebie
Czytaj też:
Sierocki nie został zwolniony z TVP? „Ogromne doświadczenie zostanie wykorzystane”

Źródło: Gazeta Wyborcza / Onet