Wystawa „Stanisław Ciok. Fotografie” prezentowana w Starej Galerii ZPAF w Warszawie to wydarzenie o podwójnym znaczeniu. Z jednej strony stanowi przekrojowy przegląd dorobku jednego z najważniejszych polskich dokumentalistów przełomu lat 80. i 90., z drugiej – jest symbolicznym pożegnaniem artysty, który zmarł w styczniu 2025 roku. Ekspozycja przypomina twórcę konsekwentnego, bezkompromisowego i wiernego zasadzie fotografii „bez inscenizacji”.
Fotografowanie tego, co jest
Stanisław Ciok należał do grona reporterów, którzy nie potrzebowali spektakularnych tematów ani formalnych fajerwerków. Interesowała go codzienność – często szara, prowincjonalna, naznaczona absurdem późnego PRL i niepewnością pierwszych lat transformacji. Nie poprawiał rzeczywistości, nie aranżował scen. Fotografował to, co zastał: ludzi, miejsca, sytuacje pozornie zwyczajne, które dziś układają się w poruszające archiwum zbiorowych doświadczeń.
Jego zdjęcia – twarze dzieci wyglądających zza okien, kobiety siedzące w chłodnych izbach, drogi prowadzące donikąd, ponure pejzaże z kałużami i torami kolejowymi – są zapisem epoki widzianej z poziomu ziemi. Z empatią wobec bohaterów, ale i z wyraźnym dystansem wobec systemów, struktur oraz społecznych paradoksów.
Nie lubię pisać o fotografii. Uważam, że zdjęcia niosą przekaz znacznie silniejszy niż zdania. Fotografie szepcą, mówią, czasem krzyczą, wymowniej niż słowa. Zdjęcia Staszka Cioka tak przemawiają do odbiorcy.
Jacek Marczewski, fotoreporter, kurator wystawy
Od leśnika do fotoreportera
Urodzony w 1957 roku, z wykształcenia leśnik, z wyboru został fotoreporterem. Debiutował w połowie lat 80., publikując pierwsze zdjęcia w prasie branżowej, a następnie w tygodnikach opinii. W 1995 roku został członkiem Związek Polskich Artystów Fotografików. Jego fotografie ukazywały się w najważniejszych polskich tytułach, a także w mediach zagranicznych, w tym w „The New York Times”.
Przez wiele lat współpracował z tygodnikiem Polityka, gdzie dokumentował codzienne życie Polaków w czasie gwałtownych przemian społecznych i ustrojowych. Reportaże publikowane m.in. w cyklu „Na własne oczy” przyniosły mu opinię jednego z najważniejszych świadków tamtej rzeczywistości. Koledzy ze środowiska wspominają go jako znakomitego towarzysza reporterskich wypraw – anegdotycznego, uważnego obserwatora, człowieka, który potrafił zamienić pracę w przygodę.
Dwie części, jedna wrażliwość
Wystawa w Stara Galeria ZPAF została pomyślana jako dwugłos. Kuratorzy – fotoreporter Jacek Marczewski oraz Jarosław Stachowicz – podzielili ekspozycję na dwie wyraźne części. Pierwsza prezentuje ikoniczne fotografie reporterskie z lat 80. i 90., dobrze znane z prasy, galerii i muzeów. To obrazy, które na trwałe wpisały się w historię polskiej fotografii dokumentalnej.
Druga odsłona to ostatni projekt artysty – cykl „Bezsenna”. Tym razem Ciok rezygnuje z obecności człowieka. Zamiast postaci pojawiają się pejzaże, fragmenty infrastruktury, ślady ludzkiej działalności. To fotograficzne eseje o ciszy, pustce i niepokoju. Kuratorzy zestawiają ten cykl z reporterskimi zdjęciami, tworząc napięcie między gęstością ludzkich historii a milczeniem świata po ich zniknięciu.
W tekście towarzyszącym wystawie Jacek Marczewski przywołuje słowa Josef Koudelki, który po latach pracy reporterskiej zwrócił się ku fotografii pozbawionej ludzi. „Chaos” Koudelki i „Bezsenna” Cioka spotykają się w refleksji nad końcem pewnego świata i zmianą wrażliwości fotografa.
Fotograf i samotnik
Choć zawodowo funkcjonował w środowisku reporterskim, prywatnie stronił od tłumów. Lepiej czuł się poza miastem, blisko natury. Z czasem coraz silniej związał się z Beskidem Niskim, gdzie budował drewniany dom i prowadził życie na uboczu. Umiał rozpalić ognisko w każdych warunkach, pływał kajakiem, słuchał ciszy. Ta potrzeba samotności i skupienia znajduje wyraźne odbicie w jego późnych fotografiach.
Pożegnanie i pamięć
Ekspozycja „Stanisław Ciok. Fotografie” nie jest wyłącznie prezentacją dorobku artysty. To także gest środowiskowej solidarności i dowód pamięci o twórcy, który przez dekady konsekwentnie dokumentował rzeczywistość bez upiększeń. Jego zdjęcia – dziś oglądane z perspektywy czasu – zyskują rangę dokumentów epoki. Wystawa w Starej Galerii ZPAF staje się więc nie tylko wystawą, lecz także cichym, godnym pożegnaniem fotografa, który wierzył, że wystarczy uważnie patrzeć.
Stara Galeria ZPAF, Plac Zamkowy 8, Warszawa.
Wernisaż w czwartek, 5 lutego o godz. 19:00, ekspozycja do 8 marca 2026
Kuratorzy wystawy:Jacek Marczewski i Jarosław Stachowicz
Organizator: Okręg Warszawski ZPAF
Partnerzy: Polska Agencja Fotografów FORUM, Magazyn internetowy DESIGNDOC.PL
Czytaj też:
„Jedyne, co mamy, to nasza przeszłość”. Jeff Koons i intymny portret artystyCzytaj też:
„Projektowanie wystawy to sztuka minimalnych gestów”. Aranżacja „Kwestii kobiecej 1550–2025” w MSN

