Szczepkowska: szkoda życia na kierowanie ZASP-em

Szczepkowska: szkoda życia na kierowanie ZASP-em

- Myślałam, że prezesowanie to praca nad rozwojem stowarzyszenia, tymczasem to wewnętrzna walka. Szkoda życia na to - mówi była prezes Związku Artystów Scen Polskich Joanna Szczepkowska. Artystka żału
- Myślałam, że prezesowanie to praca nad rozwojem stowarzyszenia, tymczasem to wewnętrzna walka. Szkoda życia na to - mówi była prezes Związku Artystów Scen Polskich Joanna Szczepkowska. Artystka żałuje, że zgodziła się zostać szefem ZASP.

Szczepkowska wspomina, że jako prezes pracowała "wiele godzin dziennie, a jej drzwi były zawsze otwarte". - Niestety, istotą dzisiejszego ZASP jest tajemnicza działalność zarządu. Ci ludzie robią, co chcą, nie licząc się z opinią członków ZASP z sekcji krajowych. Nie dotyczy to wszystkich, ale zbyt wielki jest finansowy majątek ZASP, żeby w tej sytuacji spać spokojnie, biorąc za niego osobistą odpowiedzialność - mówi o kierowaniu Związkiem Szczepkowska. - Dzisiejszy ZASP jest niestety kierowany z boku przez ludzi spoza stowarzyszenia. Nie wiem, jak i dlaczego do tego doszło, ale być może w grę wchodzi polityka - dodaje.

Zdaniem Szczepkowskiej ZASP potrzebuje "zupełnej zmiany statutu" oraz "znalezienia się w Związku przedstawicielstw wszystkich artystycznych zawodów". - Teraz zarząd to głównie przedstawiciele aktorów. Musiałyby się tam znaleźć autorytety z poszczególnych środowisk, ale na to się nie zanosi. Trzeba zmniejszyć zarząd, a zaangażować fachowców choćby od internetu, który jest jedną z najbardziej "tajemniczych" dziedzin ZASP. Trzeba dać głos członkom ZASP w kraju. Trzeba się bronić przed zdalną władzą osób spoza stowarzyszenia - radzi swoim następcom aktorka.

Szczepkowska przyznaje, że żałuje iż została prezesem ZASP. - Myślę, że więcej mogłabym zrobić, jako autorka felietonów i w ogóle, jako osoba prywatna, stawiająca opór w wypadkach bezprawia w teatrze - mówi.

Czytaj także

 0