Neymar nie może pogodzić się z porażką. Wulgarny wpis brazylijskiego gwiazdora

Neymar nie może pogodzić się z porażką. Wulgarny wpis brazylijskiego gwiazdora

Mem z Neymarem
Mem z Neymarem / Źródło: fangol.pl
Przejście z Barcelony do PSG miało pomóc Neymarowi w wyjściu z cienia Leo Messiego. Brazylijski gwiazdor chciał dobrą grą w Lidze Mistrzów udowodnić, że jest w stanie pomóc swojej ekipie w walce o najwyższe trofea. Kontuzja wyeliminowała jednak zawodnika z dwumeczu z Manchesterem United, a koledzy Neymara odpadli z rozgrywek.

„Co za wstyd!. Sadzają przed monitorem czterech gości, którzy nie rozumieją futbolu, aby ci analizowali akcje... Jak on [Kimpembe] ma schować ręce za plecami? Tam nie było powodów, by dyktować karnego! Pie***cie się” napisał Neymar na Instagramie. Wpis Brazylijczyka nawiązuje do sytuacji, jaka miała miejsce w doliczonym czasie gry rewanżowego starcia z Manchesterem United. Arbiter spotkania po przeanalizowaniu sytuacji w systemie VAR zdecydował o podyktowaniu rzutu karnego, który dał „Czerwonym Diabłom” awans do ćwierćfinału Ligi Mistrzów. Jedenastkę przyznano rywalom PSG, ponieważ Presnel Kimpembe dotknął piłki ręką.

Chociaż Neymar nie zagrał w dwumeczu z Manchesterem z powodu kontuzji, to i tak znalazł się w ogniu krytyki. Brazylijczyk czas rehabilitacji spędzał m.in. w Rio de Janeiro, gdzie razem ze swoimi rodakami bawił się na karnawale. Kibice zauważyli, że były gracz Barcelony często pauzuje na początku marca, kiedy to jego siostra obchodzi urodziny. Dziwnym zbiegiem okoliczności, Neymar zamiast leczyć uraz w ośrodku PSG, bawi w Brazylii na imprezie swojej krewnej.

Cud w Paryżu

Piękno futbolu polega na tym, że często jest on nieprzewidywalny. Przedmeczowe przewidywania, analizy ekspertów i zwyczajna ludzka logika często muszą ustąpić zaskakującym boiskowym wydarzeniom. Tak było w środowy wieczór na Parc des Princes, gdzie skazywany na pożarcie Manchester United wyszarpał awans do ćwierćfinału Ligi Mistrzów faworyzowanemu PSG.

Środowe starcie Manchesteru United z Paris Saint-Germain było emocjonujące nie tylko z punktu widzenia kibiców obu ekip. Po meczu na Old Trafford wydawało się, że drużyna z Paryża ma już pewny awans. Wynik 2:0 i perspektywa rozegrania rewanżu na własnym stadionie dawały zespołowi Thomasa Tuchela poczucie, że gra w ćwierćfinale Ligi Mistrzów wymaga jedynie dopełnienia formalności, czyli spokojnego rozegrania 90 minut na stadionie Parc des Princes. Rywale paryżan udowodnili jednak, że w piłce nożnej niemożliwe nie istnieje.

Kontuzje i geniusz Solskjaera

Teoretycznie to nie miało prawa się wydarzyć. Dwie bramki do odrobienia, absencja Paula Pogby spowodowana czerwoną kartką w pierwszym meczu oraz szereg kontuzji sprawiły, że Manchester United zarówno przez kibiców, jak i ekspertów był upatrywany przed środowym spotkaniem jako chłopiec do bicia. Z powodu kontuzji gwiazd pokroju Andera Herrery, Nemanji Matica, Anthony'ego Martiala czy Jesse'go Lingarda, w podstawowej jedenastce zobaczyliśmy nazwiska takie jak McTominay czy Pereira, które przeciętnemu fanowi piłki nożnej nic nie mówią.

Od wielu lat piłkarscy kibice narzekają, że w futbolu zaczynają rządzić pieniądze. Najlepsze kluby na świecie rywalizują w walce o piłkarzy, wykładając na stół często niebagatelne sumy. Taką drużyną jest PSG, które od kilku lat ma aspirację do walki o europejskie trofea. Ole Gunnar Solskjaer i jego podopieczni udowodnili jednak, że na boisku pieniądze nie grają. „Czerwone Diabły” bezbłędnie wykorzystały błędy rywali, a determinacją i zaangażowaniem pokazały, że w pełni zasługują na awans do ćwierćfinału Ligi Mistrzów. Gdy Marcus Rashofrd zdobywał bramkę z rzutu karnego na 3:1, kibicom Manchesteru United przypomniało się pamiętne spotkanie z 1999 roku. Wówczas to angielska ekipa walczyła w finale Ligi Mistrzów z Bayernem Monachium, a bramkę na wagę pucharu w doliczonym czasie gry zdobył nie kto inny jak... Solskjaer.

Błędy PSG

Norweski trener, a w przeszłości bramkostrzelny piłkarz, powoli przywraca klubowi z Manchesteru dawną świetność. Zwycięstwo 3:1 z PSG po dwóch bramkach Romelu Lukaku i trafieniu Marcusa Rashforda jest dowodem na to, że „Czerwone Diabły” otrząsnęły się z kryzysu spowodowanym nie do końca trafnymi decyzjami Jose Mourinho. Manchester United w końcu przypomniał sobie, że przez lata był kojarzony z zaciętością oraz walką do samego końca. Chociaż dużo mówi się o tym, że PSG przegrało na własne życzenie, a błędy Gianluigiego Buffona i Thilo Kehrera były prezentami dla podopiecznych Solskjaera, to warto pamiętać, że sytuacje trzeba jeszcze wykorzystywać. A drużynie z Manchesteru nie zabrakło wyrachowania i skuteczności, które pozwoliły i awansować do najlepszej ósemki rozgrywek.

Czytaj także:
Historyczna klęska Realu Madryt. Hiszpańskie media i internauci są bezlitośni

Galeria:
Drużyna Neymara przegrała w Lidze Mistrzów. Memy po meczu PSG z Manchesterem United

Czytaj także

Czytaj także