Misiewicz w MON już nie pracuje, ale w klubach nadal robi furorę. „Zaproponowaliśmy mu oddzielną salę VIP”

Misiewicz w MON już nie pracuje, ale w klubach nadal robi furorę. „Zaproponowaliśmy mu oddzielną salę VIP”

Bartłomiej Misiewicz
Bartłomiej Misiewicz / Źródło: Newspix.pl / PIOTR TWARDYSKO
Nie było chyba w historii polskiego rządu tak słynnego rzecznika resortu, który nawet po zakończeniu pracy wywoływałby takie poruszenie, jak Bartłomiej Misiewicz. Były już pracownik MON pojawił się ostatnio w toruńskim klubie i znów nie umknął uwadze innych uczestników imprezy.

Bartłomiej Misiewicz zaszczycił swoją obecnością klub Stars w Toruniu. Menadżer lokalu w rozmowie z Wirtualną Polską wyjaśnił, że były współpracownik Antoniego Macierewicza przyszedł na imprezę studencką z grupą znajomych. – Ponieważ dość szybko został rozpoznany, wiele osób zagadywało go i chciało robić sobie z nim zdjęcie – mówił Radosław Wnuk. Menadżer zaznaczył, że obsłudze „Stars” zależało na tym, by Misiewicz, podobnie jak inni goście, mógł się poczuć swobodnie. – Dlatego zaproponowaliśmy mu oddzielną salę VIP, gdzie spędził dalszą część wieczoru – wyjaśnił Wnuk.

Czytaj także:
Misiewicz wkroczył w świat biznesu. Wiadomo, czym się zajmuje

Zdjęcia bawiącego się w klubie Bartłomieja Misiewicza trafiły także do lokalnych mediów, gdzie uwagę zwrócił na nie wywodzący się z Torunia poseł PO Arkadiusz Myrcha. „A kto w czwartek w Toruniu bawi w klubie ze studentami? Sam Bartłomiej Misiewicz. Musi się chłopak po szkole wyluzować. Tylko czemu taki smutny...” – skomentował poseł, publikując zrzut ekranu ze zdjęciem byłego rzecznika MON przy barze. Przypomnijmy, że jeszcze w trakcie, gdy trwała kariera Bartłomieja Misiewicza w resorcie Antoniego Macierewicza, media informowały, że rozpoczął on studia w Wyższej Szkole Medialnej w Toruniu.

Czytaj także:
Bartłomiej Misiewicz został studentem uczelni ojca Rydzyka

Jak to było w Białymstoku

Przypomnijmy, że w styczniu minionego roku media rozgrzewała informacja o wizycie Bartłomieja Misiewicza w klubie w Białymstoku. Sprawa otarła się nawet o prokuraturę, ponieważ posłowie dociekali, jaką funkcję pełnił tam pracownik MON, który skorzystał z podwózki do lokalu rządową limuzyną. Po sprawdzeniu m.in. zapisu z monitoringu, 22 marca prokuratura wydała postanowienie o odmowie wszczęcia śledztwa w tej sprawie, wobec stwierdzenia, że opisany wyżej czyn nie wypełnia znamion czynu zabronionego. „Podstawą tej decyzji było stwierdzenie, że Bartłomiej Misiewicz – dysponując samochodem służbowym wraz z kierowcą, będącym funkcjonariuszem Żandarmerii Wojskowej, pozostającym w dyspozycji Ministerstwa Obrony Narodowej – działał w ramach przysługujących mu uprawnień (...), a tym samym nie doszło do ich przekroczenia”  – poinformowała prokuratura. 

Czytaj także:
Misiewicz w klubie w Białymstoku „działał w ramach przysługujących mu uprawnień”. Nie będzie śledztwa
Czytaj także:
Limuzyna, ochroniarz, wódka dla wszystkich i podryw na pracę w MON. Misiewicz „królem życia” w białostockim klubie

Czytaj także

 2
  •  
    Treść została usunięta
    • Jak się platformie wymknął z rąk Misiewicz... nie mogą odżałować.... ciągle go odgrzewają i grillują jak się tylko da... Nie powiedział? ale pomyślał..... i już temat na kolejny news....

      Czytaj także