Tarczyński „robił na lotnisku wszystko, aby traktowano go jak VIP-a”? Poseł PiS komentuje

Tarczyński „robił na lotnisku wszystko, aby traktowano go jak VIP-a”? Poseł PiS komentuje

Dominik Tarczyński
Dominik Tarczyński / Źródło: Facebook / Dominik Tarczyński
Dziennik „Fakt” twierdzi, że poseł PiS Dominik Tarczyński „miał przed wylotem na sylwestra do Meksyku urządzać sceny na lotnisku”. Polityk zaprzecza i twierdzi, że to bzdura.

Poseł Prawa i Sprawiedliwości spędził sylwestra w Meksyku. Na facebookowym profilu polityka pojawiło się specjalne nagranie, na którym parlamentarzyście towarzyszy czerwona papuga. Dziennik „Fakt” przytoczył relację jednego z pasażerów, który twierdzi, że leciał z politykiem PiS oraz jego partnerką do Cancun. – Poseł miał wykupione bilety w klasie ekonomicznej, ale robił wszystko, żeby odprawiono go jak VIP-a, bez kolejki. Naprzykrzał się nawet służbom chroniącym lotnisko – opowiada mężczyzna.

Do sprawy odniósł się polityk PiS. – To bzdura. Byłem obrażany przez ludzi czekających obok. Część była pod wpływem alkoholu i nie podobała im się moja przynależność partyjna. wyszedłem z kolejki tylko po to, aby poprosić o pomoc policję – tłumaczy Tarczyński w rozmowie z dziennikarzami.

To nie pierwsza zagraniczna podróż posła Tarczyńskiego

W sierpniu poseł PiS opublikował na Twitterze fotografie z wakacji. „Takich temperatur nigdy na wakacjach nie mieliśmy! 42 stopnie! To wspaniały czas i chcemy się z Wami nim podzielić! Moja Aga '72 w formie” – napisał Tarczyński na Twitterze.

Kilka miesięcy wcześniej polityk informował, że leci do Miami. „Po dłuuuugim roku na chwilę odrywam się aby naładować baterie do codziennej walki” – napisał Tarczyński i dodał hasztag „#Miami”. Poseł dołączył zdjęcie, na którym widać kieliszek i paszport z kartą pokładową. Internauci szybko zauważyli, że parlamentarzysta miał bilet z Warszawy do Frankfurtu, a lot miał odbyć się Lufthansą w klasie biznes. Ponadto pojawiały się głosy, że Tarczyński poleciał jednak do Baku, stolicy Azerbejdżanu, o czym świadczyć miał numer lotu widoczny na bilecie. Pod postem Tarczyńskiego wywiązała się burzliwa dyskusja. Niektórzy życzyli posłowi udanych wakacji, ale bardziej złośliwi wytykali politykowi, że nie lata polską linią lotniczą. „Lufthansa? Czyżby ukryta opcja niemiecka w PiS?” – pytał jeden z użytkowników.

Czytaj także

Czytaj także