Fantazjowanie i rozmowy o śmierci przy kolacji. Kontrowersyjna filozofia

Fantazjowanie i rozmowy o śmierci przy kolacji. Kontrowersyjna filozofia

Świeczki
Świeczki / Źródło: Pixabay / DavidReed
„Porozmawiajmy o śmierci przy kolacji” Michaela Hebba to książka wydana nakładem wydawnictwa Prószyński i S-ka. Jej autor porusza niezwykle trudny temat. To, do czego zachęca, wywołuje jednak kontrowersje.

Michael Hebb działa na rzecz rozprzestrzeniania filozofii „death dinners”. Celem spotkań organizowanych pod wspomnianym hasłem jest rozmowa o śmierci w czasie spożywania posiłku. Mogą w nich uczestniczyć osoby, które dobrze się znają, ale również całkowicie sobie obce. Hebb przekonuje, że podczas spotkań, gdy ich uczestnicy obnażają przed sobą własne emocje związane ze stratą bliskich, w niezwykle krótkim czasie buduje się między nimi więź.

W momencie, w którym rozmówcom udaje się przełamać początkową niechęć do ujawniania bardzo osobistych szczegółów, okazuje się, że wspominając zmarłą osobę czują nie tylko bolesne emocje, ale także pojawia się miejsce na te – radosne. Hebb na łamach swojej książki pokazuje, że rozmówcy nie zawsze silą się na patetyzm mówiąc o zmarłych.

Tuż obok, a zachowujemy się jakby jej nie było?

Śmierć towarzyszy nam na co dzień – nie ma dnia, w którym media nie informowałyby o nieszczęśliwych wypadkach, okrutnych zamachach, czy ofiarach działań wojennych. Jednak, mimo że informacje dotyczące śmierci wciąż i na nowo się pojawiają, jest to temat, który zdaniem Michaela Hebba jest często w prywatnych rozmowach omijany szerokim łukiem. Chce zmienić tę tendencję.

„Porozmawiajmy o śmierci przy kolacji” to książka, która na tytułowy problem rzuca inne światło. Uważam, że życie z myślą o własnej śmiertelności może napędzać do działania. Jednak czymś zupełnie innym jest fantazjowanie o własnej śmierci, do czego zachęca autor. Zastanawiam się, jaki jest cel takiego działania, do czego ma doprowadzić. Autor daje na te pytania odpowiedzi, które nie przekonają prawdopodobnie wielu. Bo rozważania dotyczące playlisty odgrywanej na pogrzebie, moim zdaniem – przestają mieć w obliczu śmierci jakiekolwiek znaczenie. Autor podchodzi do tematu również pragmatycznie i filozoficznie. Przypomina o konieczności napisania testamentu, a także pyta, w jaki sposób „spędziłbyś ostatni dzień swojego życia”. Takie pytania traktuję jako zagadnienia z kategorii: „kogo byś zabrał ze sobą na bezludną wyspę”. Banalne i niezbyt wiele wnoszące.

„Śmierć przypomina diament”

Uwagę należy zwrócić także na strukturę książki. Pozycja została w taki sposób skonstruowana, że czytelnik nie musi zapoznawać się z wszystkimi rozdziałami w narzuconym porządku. Można czytać wybiórczo, wracać do poszczególnych rozdziałów, ponownie je analizować, przeskakiwać między nimi. Michael Hebb opisuje bowiem historie różnych ludzi, i chociaż ich losy przewijają się przez całą książkę, ich pełna znajomość nie jest niezbędna do tego, by zrozumieć sedno pozycji stworzonej przez autora. W książce tej nie jest najważniejsza sekwencja zdarzeń tworzących konkretne historie, a emocje i dylematy, które przeżywają jej bohaterowie. Istotne są również wnioski, które każdy czytelnik może wyciągnąć.

„Śmierć przypomina diament. Jest nieodparta i pryzmatyczna, obracana pod różnym kątem emituje nowe światło i tworzy nową perspektywę. Opowiadając o śmierci, której byliśmy świadkami, zyskujemy nową perspektywę i pomaga nam to ustalić, czego sami sobie życzymy. Te opowieści są sposobem na poznawanie samych siebie, gdyż zestawiamy własną wrażliwość z czyjąś. Jeśli nie dzielimy się tymi opowieściami, zaprzeczamy zdolności do pełnego wyrażenia siebie” – czytamy w „Porozmawiajmy o śmierci przy kolacji” Michaela Hebba.

Czytaj także:
„To jest patologia! Zbrodnia na zdrowym rozsądku!”. Strażnicy o kulisach życia w więzieniach

Źródło: WPROST.pl

Czytaj także

 0

Czytaj także