Przeżył wojnę udając polskiego arystokratę. „Sądziliśmy, że jako Żydzi staniemy się obiektem hołdu”

Przeżył wojnę udając polskiego arystokratę. „Sądziliśmy, że jako Żydzi staniemy się obiektem hołdu”

Żydzi w tradycyjnych nakryciach głowy, zdjęcie ilustracyjne
Żydzi w tradycyjnych nakryciach głowy, zdjęcie ilustracyjne / Źródło: Fotolia / Amateur007
Historia Jerzego Dynina to gotowy scenariusz na film. Nie brakuje w niej tragizmu, śmierci oraz nieoczekiwanych zwrotów akcji, a za tło opowieści służą losy Żydów podczas II wojny światowej. Wspomnienia Dynina zostały właśnie wydane w języku polskim i chociaż nie jest to książka doskonała, to stanowi ważne uzupełnienie obrazu snutego przez tych, którym udało się przeżyć.

„Aryjskie papiery” czekały ponad 70 lat na swoje polskie wydanie. Jerzy Dynin spisał swoje wspomnienia od razu po zakończeniu wojny i jak sam stwierdził w epilogu do książki, nawet po tylu latach nie chciał niczego w niej zmieniać i dostosowywać pod oczekiwania innych. Historia pochodzącego z Łodzi Żyda, który przeżył wojnę udając polskiego arystokratę to lektura ważna, chociaż niełatwa. Uderza szczególnie warstwa językowa, ciężka do zaakceptowania przez wprawionego czytelnika. Autorem wspomnień był jednak młody chłopak bez ambicji literackich, więc trudno oczekiwać wartkiego prowadzenia akcji i rozbudowanych opisów. Tym bardziej, że swoim „surowym” stylem Dynin nadaje tej opowieści autentyczności, dzięki czemu czytając „Aryjskie papiery” czujemy się tak, jakby ich bohater stał tuż obok i na głos snuł swoją opowieść.

„Rozczarowani rzeczywistością”

Wspomnienia Dynina swymi początkami sięgają wręcz sielankowych losów jego rodziny przed wybuchem wojny. Dobrze sytuowani rodzice zapewnili odpowiedni poziom swoim dzieciom, a młodemu mieszkańcowi Łodzi niczego praktycznie nie brakowało. Przyzwyczajenie do wygód raz po raz wraca na kartach „Aryjskich papierów”, co może nieco razić szczególnie te osoby, które doskonale wiedzą z jakimi problemami borykali się Żydzi pod okupacją. „Byliśmy bardzo rozczarowani rzeczywistością. Zamiast bogatego majątku, polowania i konnej jazdy ukazał się nam sklepik z pastą do obuwia” – tak Dynin opisuje jeden z wielu przystanków podczas tułaczki swojej rodziny.

Nie oznacza to jednak, że przez karty książki przebija się niewdzięczność. Młody Żyd nieraz wychodził z opresji dzięki bezinteresownej pomocy nieznanych mu wcześniej osób, które przywracały rodzinie Dyninów wiarę w ludzkość. Bohater wspomnień nie zapomniał ich nazwisk i adresów, a z częścią próbował kontaktować się w późniejszym czasie. Wdzięczność odczuwał także w stosunku do Boga, który stawał się niemal codziennie obiektem żarliwych modlitw o ocalenie. Dynin pomimo wyznania mojżeszowego musiał konsekwentnie udawać katolika, a obrzezanie, które przeszedł w dzieciństwie, ciągle wpędzało go w niepokój i niepewność. Ten motyw powraca wielokrotnie i ukazuje dramat prześladowanych ludzi, którzy w obawie o życie nie mogą przyznać się do wyznawanej wiary.

Nadzieja „unikalności”

Dodatkową wartością „Aryjskich papierów” są zdjęcia archiwalne rodziny Dyninów, którzy po latach tułaczki wojennej wyemigrowali do Palestyny. Nie brakuje tam fotografii krewnych, którzy mieli mniej szczęścia niż autor wspomnień i jego najbliżsi, a których życie zakończyło się w jednym z obozów zagłady. Historia opowiadana przez młodego Żyda to także gorzkie przemyślenia na temat antysemityzmu i oschłego traktowania ocalonych. „Pragnęliśmy, aby cierpienia, przez które przeszliśmy dały nam w przyszłości lżejsze życie, sadziliśmy, ze jako żydzi będziemy unikalni i staniemy się obiektem hołdu” – przyznaje Dynin, którego marzenia szybko zweryfikowała rzeczywistość. Jak sam podkreśla, rzeczywistości zarówno wojennej jak i powojennej w żaden sposób nie przekłamuje i nie koloryzuje chcąc, by do rąk czytelników trafiła opowieść, która jego zdaniem jest autentyczna, a zarazem jedyna w swoim rodzaju.

Czytaj także:
Iluzja, morderstwa i powrót do PRL-u. Fani Remigiusza Mroza nie będą zawiedzeni

Źródło: WPROST.pl

Czytaj także

 0