Olga Tokarczuk zaangażowała się akcję „Jeszcze żywy KARP”. Napisała specjalne opowiadanie

Olga Tokarczuk zaangażowała się akcję „Jeszcze żywy KARP”. Napisała specjalne opowiadanie

Olga Tokarczuk
Olga Tokarczuk / Źródło: Newspix.pl / Nikoff
Kupowanie żywych karpi przed świętami ma wielu przeciwników. Do akcji protestacyjnych na przestrzeni lat włączali się znani aktorzy, piosenkarze czy pisarze. Okolicznościowe opowiadanie napisała Olga Tokarczuk, która przypomniała o tym w mediach społecznościowych.

„Wsparłam kampanię „Jeszcze żywy KARP”, bo jest to wyjątkowo barbarzyński zwyczaj, który przez cale życie psuł mi radość ze świąt i zamieniał przygotowania do Wigilii w horror” – napisała Olga Tokarczuk na  odnosząc się do wypowiedzi dla kampanii społecznej Klubu Gaja. Wspomniana organizacja od kilkudziesięciu lat występuje przeciwko męczeniu żywych ryb podczas transportu i sprzedaży w okresie przedświątecznym. Działania wolontariuszy wspierają gwiazdy, a do akcji włączali się m.in. Robert Makłowicz, Julia Pietrucha, Magdalena Różczka czy Bartłomiej Topa. W 2011 roku swoje wsparcie wyraziła Olga Tokarczuk, o czym przypomniała sama noblistka. Pisarka napisała opowiadanie "Gość", które w całości opublikowano na stronie kampanii.

Opowiadanie „Gość”:

„Gdy dzieci wracają ze szkoły, w domu jest już Gość.

Pospiesznie zrzucają z ramion tornistry, nie będą im potrzebne przez kilka najbliższych dni – zaczęły się ferie świąteczne.

Ten rok był trudny: tata dzieci stracił pracę, mama musiała wziąć nadgodziny i teraz rzadko bywa w domu, no i zmarła babcia. Dlatego tak bardzo chcą spędzić te święta razem, żeby wszystkim było miło i bezpiecznie. Będzie więc tradycyjnie i niczego podczas tych świąt nie zabraknie. Mama mówi, że tradycja jest dobra i że można się w niej schronić, kiedy jest ciężko. Że jest jak gniazdo. Dlatego dzieci już kilka dni temu starannie ubrały choinkę. A teraz tato siedzi w kuchni przy stole i mieli mak na makowce. Na gazie pyka kiszona kapusta – będzie z niej pyszny świąteczny bigos. W domu unosi się już jedyny, niepowtarzalny zapach świąt Bożego Narodzenia.

No i jest jeszcze w łazience ten Gość.

Dzieci pochylają się nad wanną z fascynacją i ciekawością. Pływa w niej wielka ryba. Ma połyskliwą ciemną skórę w jaśniejsze cętki, duże płetwy i dwoje wypukłych oczu, którymi spod wody patrzy na ludzi. Właściwie nikt się nie zastanawia, co on tu robi w tej wannie, w mieście, w środku zimy; skąd się tu wziął. Bo też i żadna to tajemnica – mama przyniosła go w siatce ze sklepu i na wpół żywego od razu wpuściła do wanny. Zajmą się nim w Wigilię.

Tymczasem jednak dziwnie się śpi, kiedy w wannie jest Gość. Ten jego podwodny wzrok. Wszyscy myślą o nim. W nocy przewracają się z boku na bok.

Następnego dnia jest wiele pracy. Trzeba jeszcze przyrządzić ostatnie potrawy, zrobić ostatnie zakupy, zapakować prezenty (Ojej, zabrakło papieru do pakowania!). Zaaferowani wpadają teraz do łazienki tylko na chwilę i nawet nie patrzą na Gościa w wannie. A i on jest jakoś bardziej niemrawy, właściwie się nie rusza. Dolewają mu więc trochę świeżej wody i pędzą dalej.

W nocy ojciec natyka się w łazience na córkę, która siedzi przy wannie i patrzy na Gościa; palcem porusza delikatnie wodę wokół niego, jakby go głaskała. Ojciec bierze dziecko na ręce i kładzie do łóżka.

I oto już Wigilia rano. Najpierw drzwi do kuchni zamknięte i słychać szepty rodziców. Mama pójdzie z dziećmi na sanki. Długo ubierają się w przedpokoju, te wszystkie szaliki i czapki, i jeszcze sanki z piwnicy. Ich głosy cichną na dole.

Mężczyzna zostaje sam i dzielnie rusza do łazienki. Stara się w ogóle nie patrzeć, zamyka oczy – wszystkiemu winne będą ręce. Ale ręce są słabe i niezdarne. Karp walczy; kto by pomyślał, że zostało mu jeszcze tyle siły. Mężczyźnie udaje się wyjąć go z wody, ale on wyrywa się i spada na podłogę. Teraz leży tam i łypie okiem na człowieka. Tamten próbuje go na powrót włożyć do wanny i po kilku próbach wreszcie mu się to udaje. Mężczyzna oddycha z ulgą. Karp ledwie żyje.

Kiedy kobieta wraca z dziećmi jest wściekła na męża. Co z ciebie za mężczyzna! Teraz to on zamyka się z dziećmi w pokoju i głośno oglądają telewizję, a ona wchodzi do łazienki. Zza drzwi dochodzą dziwne gwałtowne odgłosy i przekleństwa; lepiej ich nie słyszeć. W końcu i ona wychodzi pokonana.

Sprawę załatwia Pan Zygmunt, sąsiad z dołu. Zjawia się z młotkiem w dłoni i z wielkim nożem.

A teraz wreszcie Święta. Palą się świece, choinka świeci kolorowo i ten jedyny w świecie zapach, który wypełnia cały dom.

Na stole jest dwanaście potraw, zgodnie z tradycją, wśród nich karp w galarecie. Jest też dodatkowe nakrycie dla niespodziewanego gościa, który nigdy nie przyjdzie. Nigdy nie przychodzi.

Siedzą ze spuszczonymi głowami, za chwilę zaczną dzielić się opłatkiem. Bóg się rodzi!"

Czytaj także:
Nagrano ludzi wynoszących karpie bez wody. Filmy trafiają na Facebooka

Źródło: jeszczezywykarp.pl

Czytaj także

 3
  •  
    To był super rok-awans w pracy,wakacje na Teneryfie,Karol po 5 latach wreszcie się oświadczył ,dostałam kredyt i kupiłam cudne,nowe mieszkanie.Za tydzień Boże Narodzenie,właśnie wróciłam od lekarza i....nie jest dobrze,w moim brzuchu zamieszkał Gość.Miało być tak pięknie -wystylizowana zgodnie z najnowszymi trendami choinka,modna kiecka,wigilijne wegańskie menu ,a w pierwszy dzień świąt wyjazd na narty w Alpy-tylko ten Gość...niechciany,niespodziewany...Karol jest taki męski-postanowił,że nie będziemy psuć sobie tego tradycyjnie pięknego czasu i musimy sprawę Gościa rozwiązać-niestety zaściankowi miejscowi lekarze nie chcą nam pomóc uratować tych świąt..Teraz ja przejmuję inicjatywę,bo czuję,że nikt nie ma prawa psuć moich życiowych planów.Kupuję więc bilet do Czech i już następnego dnia dobrzy ludzie pomagają mi odzyskać moje życie,wyrzucając z mojego brzucha Gościa.Wracam do PL,do swojego mieszkania,do swojego Karola.Wkładam swoją odjazdową kieckę,siadamy do wigilii,w tle znajome,ciepłe głosy płynące z tvn-tradycja jest dla mnie żródłem wielkiej wewnętrznej siły.Szczęście,radość,spokój...konstytucja...
    od razu widać,że nienoblistka ze mnie:)-filety z karpia kupuję w sklepie ,ale hipokryzja tego kręgu ludzi wrażliwszych i lepszych zawsze mnie porażała
    • Oczywiście nie ma nic przeciwko temu by lewacy promowali ludożerstwo
      • Dajcie nam juz spokoj z ta antypolska grafomanka ! Zryj korzonki ze Spurek lewacka wywloko !