„Chciałbym nigdy cię nie poznać”. Do bólu szczera opowieść wnuka o relacji z babcią

„Chciałbym nigdy cię nie poznać”. Do bólu szczera opowieść wnuka o relacji z babcią

Wiktor Krajewski „Chciałbym nigdy cię nie poznać”
Wiktor Krajewski „Chciałbym nigdy cię nie poznać” / Źródło: Prószyński i S-ka
Wiele dojrzałych osób do grupy najbardziej wyraźnych wspomnień z dzieciństwa może zaliczyć te związane z dziadkami. Wiktor Krajewski w najnowszej książce „Chciałbym nigdy cię nie poznać” opisał, jak miłość wnuka do babci może się przerodzić w uczucie znajdujące się na innym biegunie.

Wiktor Krajewski zadebiutował w 2015 roku książką „Łączniczki. Wspomnienia z Powstania Warszawskiego”, która zdobyła status bestsellera. W ciągu następnych pięciu lat dziennikarz podbijał rynek wydawniczy z kolejnymi książkowymi pozycjami: „Pocztówki z powstania”, „Wiem, jak wygląda piekło” oraz „Taniec na gruzach”. W lipcu nakładem wydawnictwa Prószyński i S-ka ukazała się najnowsza pozycja autora.

„Plus z minusem daje minus”

„Chciałbym nigdy cię nie poznać” to książka opowiadająca o relacjach dziecka z babcią, a napisana została z perspektywy dorosłego mężczyzny, któremu głęboko w sercu siedzi zadra - wciąż i na nowo dająca o sobie znać. Co narrator zarzuca swojej ukochanej babci, z którą połączyła go niezwykle silna więź? Wielką rysę na wizerunku pani Zofii spowodowało to, że nie dotrzymała obietnicy – obietnicy złożonej w dobrej wierze małemu chłopcu, który był zaniepokojony, że kiedyś jej zabraknie. Obiecała dziecku, że nie umrze, a pustka, która pojawiła się w życiu narratora po śmierci babci, sprawiła, że przelewa on na papier przepełnione goryczą myśli.

„Pojawiają się we mnie wątpliwości, czy to dobrze, że ją znałem, czy nie. Mam w głowie wielki mętlik. I robię codziennie bilans naszej przyjaźni, to ona nauczyła mnie pragmatyzmu. Rachunek czasami wychodzi na plus, czasem na minus. Plus z minusem daje minus. Czyli jednak na niekorzyść, moją niekorzyść. Każdego dnia uczę się żyć z tą niekorzyścią. Tyle że się nie da. A trzeba. W życiu wiele trzeba, niestety”.

„Terrorystka emocjonalna”, która rozkłada „parasol ochronny”

W książce zostało opisanych wiele bardzo przyziemnych, zwyczajnych historii, które po śmierci babci autora, zwiększyły swoją rangę. Wnuk przypomina lekcję układania języka w rurkę, wpis w bardzo cennym pamiętniku, a także kłamstwa, które pani Zofia wypowiadała „w dobrej wierze”. Opisuje sytuacje, w których kobieta okazała się „terrorystką emocjonalną”, a z drugiej strony przypomina, że bez wahania rozkładała nad nim „parasol ochronny”, gdy podczas rodzinnych spotkań padały niezręczne pytania. Relacja, która połączyła chłopca i babcię nie była jednobarwna. Pani Zofia była kobietą, która kochała swojego wnuka ponad wszystko, ale nie oznacza to, że nie bywała w stosunku do niego uszczypliwa. On też nie zawsze grał fair. A telefon, którego nie odebrał, przypomina mu się po latach, wciąż dzwoniąc w uszach.

„Chciałbym nigdy cię nie poznać” – to swego rodzaju pamiętnik z wpisami o rożnej długości, które przedstawiają historie z wielu etapów życia autora. Wiktorowi Krajewskiemu udał się dość niezwykły zabieg, a mianowicie uchwycił między wersami coś, co odczuwa każdy po stracie bliskiej osoby – ból, rozgoryczenie i pustkę, której nie da się zapełnić. Mimo że opisał swoje przeżycia i przedstawił – z subiektywnego punktu widzenia - cenne wycinki z przeszłości, uchwycił coś uniwersalnego, co sprawia, że czytelnik może tylko wymownie pokiwać głową.

„Poczucie utraty będzie nabierać barw”

To, co może dziwić w postawie autora to fakt, że buzują w nim wciąż skrajne emocje. Żal, który odczuwa doprowadza go do granicy – granicy, która powoduje, że twierdzi, że chciałby swojej babci nie poznać. Jest to dość przewrotna postawa osoby, która kochała do tego stopnia, że wyrwa, którą pozostawiła śmierć, doprowadza na drugi biegun emocji. Każdy śmierć bliskiej osoby przeżywa w inny sposób. Tutaj powiedzenie, że czas leczy rany - nie sprawdza się.

„Już wiem, że to miejsce po niej nie zostanie zapełnione. I z biegiem czasu, choć wspomnienia będą blednąć, poczucie utraty będzie nabierać barw”.

Okładka książki jest taka jak jej treść. Niezwykle prosta, a z drugiej strony w tej prostocie i grze kolorów jest uchwycona właśnie wieloaspektowość i uniwersalizm, a co za tym idzie każdy może znaleźć swoją drogę interpretacji. Wiktor Krajewski w książce „Chciałbym nigdy cię nie poznać” pokazuje, jak trudne są chwile po „rozstaniu” i jak trudno zaleczyć rany, gdy każdy spacer po mieście przypomina wspólne wyjścia i razem spędzony czas. Pokazuje ulotność chwil i walkę o powrót do normalności, która – jak się okazuje - już nigdy nie będzie tamtą, tylko jej kolejną wersją.

Czytaj także:
Mroczne tajemnice z przeszłości powracają jak bumerang. „Dlaczego nie wyjść temu naprzeciw?”

Źródło: WPROST.pl

Czytaj także

 0