Miasteczko pełne tajemnic. W tej historii nic nie jest oczywiste

Miasteczko pełne tajemnic. W tej historii nic nie jest oczywiste

Wojciech Chmielarz napisał nowy kryminał
Wojciech Chmielarz napisał nowy kryminał Źródło: Shutterstock / ArtStudio
W „Tam, gdzie zmrok zapada szybciej” Wojciecha Chmielarza spokojna miejscowość okazuje się skrywać mroczne sekrety. Ten kryminał wciąga już od pierwszych stron.

„Tam, gdzie zmrok zapada szybciej” Wojciecha Chmielarza to kryminał, który nie rzuca czytelnika od razu w środek akcji. Zamiast tego autor niespiesznie buduje historię, mocniej skupiając się na bohaterach niż na spektakularnych wydarzeniach.

„Tam, gdzie zmrok zapada szybciej” Wojciecha Chmielarza. Recenzja książki

Tytułowy „zmrok” można rozumieć dosłownie, ale też trochę bardziej symbolicznie: jako narastające poczucie niepokoju i zagrożenia. Ta historia nie kręci się tylko wokół samej zagadki, ale też wokół ludzi i tego, co ich łączy. Wyraźnie widać, jak przeszłość potrafi wpływać na teraźniejszość i jak długo można żyć z rzeczami, o których nikt głośno nie mówi

Akcja powieści rozgrywa się w niewielkiej, zamkniętej społeczności, gdzie pozornie wszystko wygląda zwyczajnie, ale pod powierzchnią aż kipi od napięć. Wojciech Chmielarz stara się pokazać czytelnikom, jak łatwo w takim środowisku rodzą się plotki i półprawdy, które z czasem zaczynają żyć własnym życiem.

„W zapomnianej mieścinie na Podkarpaciu ukrył się Szwed – wielki, ponury mechanik, który kocha stare samochody. W przeszłości zrobił zbyt wiele złych rzeczy, by mieć nadzieję na spokojne życie, i czuje, że prędzej czy później ktoś go odnajdzie, by dokonać zemsty. Gdy w miasteczku pojawiają się obcy, a w tajemniczych okolicznościach zaczynają ginąć kolejne osoby, atmosfera się zagęszcza: wrogowie domagają się zapłaty, stare winy wracają, a wokół Szweda i jego pasierbicy Tamary dzieją się rzeczy, których nie sposób wyjaśnić” – czytamy w opisie wydawnictwa Marginesy.

instagram

Chmielarz nie zostawia złudzeń. Ten kryminał zapamiętasz na długo

Wojciech Chmielarz nie buduje napięcia przez szybkie sceny czy efektowne zwroty akcji. Na ponad 600 stronach nie znajdziemy „fajerwerków”, ale spokojne i konsekwentne prowadzenie historii. Duże znaczenie w powieści odgrywają niedopowiedzenia i drobne szczegóły, które na początku mogą wydawać się mało istotne, a dopiero z czasem zaczynają układać się w większy, wyraźny obraz.

Nie jest to kryminał dla osób szukających szybkiej akcji. Jeśli ktoś lubi mocne tempo, ciągłe zwroty akcji i sceny, które „dzieją się jedna po drugiej”, to tutaj może poczuć lekkie rozczarowanie. Dla części czytelników taki spokojny rytm może być po prostu zbyt mało dynamiczny i przez to nieco nużący.

Wojciech Chmielarz po raz kolejny zaskakuje czytelników

Mocną stroną książki są natomiast bohaterowie. Ojciec, który bije syna, aby zmienić jego orientację seksualną, nastolatka, która przeżywa śmierć matki, syn lokalnego biznesmena, który podaje pigułkę gwałtu czy zgorzkniała Zocha, uzależniona od alkoholu – autor unika prostego podziału na dobrych i złych, dzięki czemu każda postać wydaje się bardziej ludzka i wiarygodna. Nawet osoby, które na pierwszy rzut oka wydają się ofiarami, z czasem okazują się znacznie bardziej złożone i nieoczywiste.

Zakończenie nie jest zbudowane wokół jednego wielkiego „szoku”, który ma przewrócić wszystko do góry nogami. Jest raczej logicznym domknięciem tego, co wcześniej zostało pokazane. Wszystkie wątki znajdują swoje miejsce, a czytelnik dostaje odpowiedzi, które wynikają z całej historii, a nie są dodane tylko po to, żeby zaskoczyć.

„Tam, gdzie zmrok zapada szybciej” zapewne na długo po lekturze pozostanie w głowie czytelnika.

Czytaj też:
15 najbardziej wciągających książek ostatnich lat. Dla tych, którym trudno zacząć czytać
Czytaj też:
Jak Polacy walczą o język. „Powiedz jedno słowo, a powiem ci kim jesteś”

Opracowała:
Źródło: WPROST.pl