Łepkowska o Kożuchowskiej: Wiem, że nie mogła postąpić inaczej

Łepkowska o Kożuchowskiej: Wiem, że nie mogła postąpić inaczej

Ilona Łepkowska
Ilona Łepkowska Źródło: PAP / FOTON
Przeprowadziłam wiele trudnych rozmów z aktorami, czasem musiałam z któregoś zrezygnować, ale to nie jest tak, że posiadanie władzy sprawia mi satysfakcję. Nie jestem producentem po to, żeby mnie lubiano, tylko po to, żeby film czy serial był dobrze zrobiony – mówi Ilona Łepkowska, scenarzystka, producentka filmowa i telewizyjna, pisarka.

Sylwia Szostak: Przed nami premiera pani najnowszego filmu „Zołza”, który opary jest na książce pani autorstwa.

Ilona Łepkowska: Adaptacja książki na potrzeby scenariusza jest moim zdaniem dużo trudniejsza niż napisanie scenariusza oryginalnego. Po pierwsze, książka zazwyczaj jest obszerniejsza niż może być scenariusz. Po drugie, w książce są często sceny, których nie zrealizujemy ze względów budżetowych czy też praktycznych. Po trzecie i najważniejsze – adaptując, trzeba mieć cały czas z tyłu głowy to, aby skracając i zmieniając zachować ducha książki i jej przesłanie. Ideałem jest, kiedy fan książki idzie do kina i mówi, że to jest wierne przeniesienie książki na ekran. Nawet, gdy bardzo dużo trzeba było zmienić chodzi o to, żeby nie było tego widać. Taką adaptacją moim zdaniem było „Nigdy w życiu”. Zmian względem książki było bardzo dużo, ale udało mi się zachować ducha tej książki i sedno historii.

Adaptacja własnej książki jest nawet trudniejsza, bo trzeba być bezwzględnym wobec siebie samej. W książce obszernie opisane jest życie naszej bohaterki, zanim jeszcze stała się tytułową „zołzą” i kobietą, która trzęsie polskim show-biznesem. W filmie trzeba było tę opowieść skomasować do najbardziej wyrazistych, ale krótkich retrospektyw, które pokażą skąd wziął się jej charakter.

Dla mnie osobiście było to trudne, bo jest to w jakimś stopniu moja autobiografia, w której wykorzystałam mnóstwo swoich doświadczeń z bycia scenarzystką i producentką, ale też ze swojego życia osobistego. Pisanie tego wątku na potrzeby książki było dla mnie pewnego rodzaju terapią. Dlatego powrót do tej historii to był trudny proces.

Co musiała pani jeszcze wyrzucić z książki pisząc scenariusz do „Zołzy”?

Mnóstwo rzeczy! Choćby historię z gorylami. W końcówce książki opisana jest podróż do Afryki, bo syn głównej bohaterki marzy, aby zobaczyć goryla. Zrobiliśmy nawet research na temat możliwości takiego wyjazdu, ale okazało się, że przy krótkim wyjeździe nie ma gwarancji, że się goryle naprawdę zobaczy. Zrezygnowaliśmy więc z tego pomysłu i zmodyfikowaliśmy tą scenę tak, aby można było ją nakręcić w warszawskim ZOO. Przyznam, że ten wątek z gorylem jest mocno autobiograficzny, bo tak naprawdę przez wiele lat to było moje marzenie, żeby zobaczyć goryla na żywo, choćby w ZOO.

Cały wywiad dostępny jest w 35/2022 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0

Ponadto w magazynie