Polacy nie znoszą elektryków. Przez 3 miesiące kupiliśmy ich… 8 sztuk

Polacy nie znoszą elektryków. Przez 3 miesiące kupiliśmy ich… 8 sztuk

Elektryczne BMW i3 dostępne w car sharingu Innogy go!
Elektryczne BMW i3 dostępne w car sharingu Innogy go!
Sprzedaż samochodów elektrycznych w Polsce nakręcają dziś niemal wyłącznie zakupy flotowe, jak wynika z analizy Instytutu Badania Rynku Motoryzacyjnego Samar. Gdyby nie firmy car-sharingowe, w ogóle nikt by elektryków nie kupował.

Z jednej strony ogromna propaganda koncernów, które rzucają na rynek wciąż nowe modele. Z drugiej nieufność, a wręcz niechęć klientów indywidualnych. Tak wygląda elektromobilność w Polsce na dziś. Przeciętny Kowalski ma w nosie samochody elektryczne, uważa, że są za drogie i niepraktyczne. Dane nie pozostawiają żadnych wątpliwości.

Wzrost mniemany

W I kwartale 2019 roku w Polsce zarejestrowano 412 aut osobowych na prąd, jak wynika ze statystyk IBRM Samar. To oczywiście o 159,1 proc. (253 sztuki) więcej niż w pierwszym kwartale przed rokiem, ale udział elektryków rynku wyniósł tylko 0,29 proc.

Jednak dynamiczny wzrost elektryki zawdzięczają niemal wyłącznie zakupom dokonywanym przez klientów firmowych. W pierwszym kwartale tego roku odpowiadali oni za... 98,06 proc. zakupów, czyli stali się właścicielami aż 404 pojazdów. Łatwo policzyć, że klienci indywidualni kupili 8 samochodów. Jak przekonuje IBRM Samar „pod pojęciem klientów indywidualnych kryją się również osoby prowadzące jednoosobową działalność gospodarczą i spółki cywilne, może się więc okazać, że osoby prywatne nie nabyły ani jednego samochodu elektrycznego”.

Nie ma elektromobilności bez car-sharingu

Wzrost rejestracji to zasługa firm zajmujących się car-sharingiem. Największy z nimi kontrakt zawarło BMW, które ma docelowo dostarczyć aż 500 sztuk elektrycznego modelu i3 spółce Innogy. W pierwszym kwartale 2018 roku zarejestrowano 248 sztuk tego modelu (34 rok wcześniej). Dopiero drugą pozycję w rankingu zajął Nissan, który zarejestrował 62 pojazdy wobec 103 przed rokiem (minus 39,8 proc.). Wśród nich były 102 egzemplarze modelu Leaf oraz jeden egzemplarz osobowej wersji modelu e-NV200. Nissan dostarczył 9 Leafów spółce PKN Orlen.

Na trzecim miejscu w rankingu znalazło się Renault, która dostarczyło klientom 46 sztuk elektrycznego Zoe. Wzrost o 43 sztuki w porównaniu do 2017 roku Francuzi zawdzięczają kontraktowi z wrocławską wypożyczalnia Vozilla (kupiła 40 sztuk).

Tuż poza podium znalazł się Jaguar I-Pace, który zarejestrował przez trzy miesiące 23 sztuki auta, które zostało zwycięzcą plebiscytu „Car of the Year 2019”. Na piątym miejscu znalazł się Volkswagen z modelem e-Golf (10 sztuk, ale o 9 egzemplarzy więcej niż w 2017), na szóstym Tesla, a na siódmym Audi z modelem E-tron.

Czytaj także:
Samochód w pakiecie z obsługą. Nowy pomysł Mercedesa

Źródło: IBRM Samar

Czytaj także

 2
  • Nawet przy infrastrukurze ladowania samochody elektryczne maja swoje problemy. Sa nadal drogie i wyporzyczenie akumulatorow ( a tym bardziej kupienie) jest drogie. Dla osoby jezdzacej malo sie to po prostu nie oplaca. Na wakkacyjne dlugie wyprawy to calkowita klapa bo zasieg maly - a do tego czesto osoby malo jezdzace uzywaja auta.... Oczywiscie sa te ktorej jezdza wiecej.... Tez sie nie oplaca bo zasieg maly i trzba sie zarzymywac na godzinne doladowania. Tak ze na razie grupa ktorej sie elektryki oplacaja jest mala.
    • Nie wystarczy ogłosić że elektromobilność jest priorytetem. Trzeba to pokazać. Tylko szybki przyrost liczby punktów ładowania bez czekania na wzrost sprzedaży może zniwelować efekt braku zaufania. Zamiast zniżek i dopłat budowa infrastruktury. Rynek pójdzie za tym