Tragiczne wieści z Rajdu Dakar. Nie żyje motocyklista

Tragiczne wieści z Rajdu Dakar. Nie żyje motocyklista

Paulo Goncalves
Paulo Goncalves / Źródło: Newspix.pl / EXPA
Organizatorzy Rajdu Dakar potwierdzili smutną informację o śmierci Paulo Goncalvesa. Doświadczony motocyklista zmarł na trasie siódmego etapu i jest pierwszą ofiarą śmiertelną wyścigu od 2015 roku.

Jak podaje The Independent, nieprzytomnego Paulo Concalvesa znaleziono w okolicach 270. kilometra siódmego odcinka wyścigu prowadzącego ze stolicy Arabii Saudyjskiej – Rijadu do Wadi ad-Davasir. Doświadczony Portugalczyk, który 13-krotnie startował w wyścigu, a w 2015 roku zajął nawet drugie miejsce w klasyfikacji generalnej, został przewieziony do szpitala. Tam stwierdzono zatrzymanie akcji serca oraz potwierdzono zgon 40-latka. Tegoroczna edycja imprezy była pierwszym poważnym startem Goncalvesa od operacji śledziony, po której walczył o powrót do pełni sił.

Przypomnijmy, śmierć Portugalczyka to pierwszy tego typu przypadek podczas Rajdu Dakar od 2015 roku. Wówczas to na trasie trzeciego etapu z San Juan do Chilecito zmarł polski motocyklista Michał Hernik, a za przyczynę zgonu uznano przegrzanie organizmu.

Rajd Dakar

Przypomnijmy, że Dakar to oficjalna nazwa rajdu, którego korzenie sięgają 1977 roku. Wówczas to Francuz Thierry Sabine, motocyklista i awanturnik, zgubił się na pustyni w Libii w czasie trwania rajdu Abidżan-Nicea. Sytuacja była podbramkowa, ale kierowca zakochał się w pustyni i postanowił, że właśnie ona jest idealnym miejscem do przeprowadzania rajdów. Jego idea, by właśnie na piachu się ścigać, ziściła się po raz pierwszy w 1979 roku. Rajd Sabine'a zaczynał się w Paryżu, a kończył w stolicy Senegalu i zyskał nazwę Paryż-Dakar.

Przez następne lata trasa była wielokrotnie zmieniana, ale zawsze miejscem startu była stolica Francji, a metą Dakar. To skończyło się w 1992 roku, kiedy meta została zastąpiona przez Kapsztad. Rajd Dakar wciąż jednak nie opuszczał Europy i Afryki. Jednak prawdziwe zmiany miały miejsce w pierwszej dekadzie XXI wieku. Dakar – rajd, nie miejscowość – nagle znalazł się w Ameryce Południowej. Niepokoje w niektórych krajach afrykańskich skłoniły organizatorów do podjęcia radykalnej decyzji. W 2008 roku impreza została odwołana. Ale potem rajdowa karawana zaczęła poruszać się po bezdrożach Argentyny, Peru, Boliwii i Chile (w różnych latach w różnych z tych krajów). Ostatni Dakar – edycja 2019 – którego samochodowym triumfatorem był Nasser Al-Attiyah, wiódł już tylko po drogach i bezdrożach Peru.

Ameryka Południowa z czasem również okazała się niebezpieczna i nieprzyjazna. A organizowanie rajdów po tym kontynencie na tak okrojonym terenie pozbawiało Dakar tego, czym od zawsze stał, czyli pustyni. Organizatorzy doszli do wniosku, że kontynent boryka się teraz z tymi samymi problemami, które zmusiły ich dekadę wcześniej do opuszczenia Afryki. Amaury Sport Organisation (organizator Rajdu Dakar, ale także Tour de France i paryskiego maratonu) ulokowała Dakar 2020 roku w Arabii Saudyjskiej nie tylko z powodów bezpieczeństwa, ale także dlatego, że Saudowie wg dobrze poinformowanych źródeł rzucili na stół 15 milionów dolarów, by wygrać wyścig o rajd. Dla porównania kraje z Ameryki Południowej płaciły nie więcej niż 3 mln dolarów.

Czytaj także:
Motocyklista dosłownie „wyleciał w powietrze”. Policja pokazała zdjęcia ku przestrodze

Źródło: The Independent

Czytaj także

 0