Fałszywa zieleń. Volkswagen ofiarą cynicznego wykorzystania haseł ekologicznych

Fałszywa zieleń. Volkswagen ofiarą cynicznego wykorzystania haseł ekologicznych

Silnik 2.0 TDI w Volkswagenie Passacie (fot. Newspix.pl) / Źródło: Newspix.pl
Volkswagen padł ofiarą dość powszechnej dziś praktyki cynicznego wykorzystywania haseł ekologicznych jako narzędzia marketingowego.
Jeszcze kilka lat temu nieprawdopodobna wydawała się sytuacja, w której jedna z największych korporacji przemysłowych na świecie została zagrożona aferą po ujawnieniu fałszowania certyfikatów środowiskowych. Przypadek Volkswagena pokazuje, jak dalece wzrosło znaczenie ekologii w biznesie, nawet w tych państwach, w których politycy jeszcze niedawno z lekceważeniem wypowiadali się o „ekobzdurach”.

W Stanach Zjednoczonych punktem zwrotnym była tragedia Nowego Orleanu. Olbrzymie zniszczenia po huraganie „Katrina” w 2005 r. postawiły na głowie wszystkie programy ekologiczne i zabezpieczenia środowiskowe. Posypały się nowe regulacje, a z nimi inwestycje. Dziś straszakiem jest susza na Środkowym Zachodzie (22 proc. Amerykanów przyznaje, że problem dotyczy ich osobiście). Władze Chin do szybkiego działania zmusiły rebelie. W wielu miejscach kraju ludzie zaczadzeni smogiem zaczęli wychodzić na ulice. W USA odsetek Amerykanów uważających, że politycy powinni poważnie brać pod uwagę ochronę środowiska, wzrósł do 51 proc., zaś 64 proc. mieszkańców USA obawia się dalekosiężnych skutków zmian klimatycznych. Dla Europejczyków to sprawa jeszcze istotniejsza – według Eurobarometru już ponad 90 proc. Europejczyków uznaje ochronę środowiska za „bardzo ważny temat”.

Ekologia wizerunkowa

Korporacje szybko zrozumiały, że manifestowanie swojej ekologiczności jest równie ważne co reklamowanie ceny produktu. Jak wykazało zamówione w 2014 r. badanie sieci Wal-Mart – czym młodsi klienci, tym większe znaczenie przywiązują do tego, w jakich warunkach produkowane są oferowane im produkty. Czerwoną lampkę w głowach menedżerów zapalają doroczne badania Global Trends, z których wynika, że większość społeczeństwa wciąż wini firmy za brak odpowiednich zabezpieczeń i inwestycji środowiskowych. Takiego zdania jest np. 93 proc. Chińczyków, 79 proc. Niemców, 78 proc. Francuzów i 65 proc. Amerykanów.

W odpowiedzi biznes się „zazielenił”. Przyjmowane przez rządy coraz ostrzejsze normy środowiskowe zmuszają producentów do ograniczania emisji szkodliwych substancji (przykładem jest np. wyeliminowanie niszczących warstwę ozonową Ziemi freonów i ograniczenie skażeń metalami ciężkimi). Jeszcze szybsze zmiany widać w deklaracjach i w marketingu. Korporacje na wyścigi przekonują, że dbanie o stan środowiska to wręcz jeden z głównych celów ich istnienia.

W taką pułapkę wpadł Volkswagen, próbując „wyczarować” redukcję emisji silników dieslowskich...

(...)

Więcej na ten temat w najnowszym numerze "Wprost", dostępnym w kioskach i salonach prasowych na terenie całej Polski od poniedziałku 28 września. Najnowsze wydanie można zakupić również w wersji do słuchania oraz na  AppleStoreGooglePlay. "Wprost" dostępny jest także w formie e-wydania.

Czytaj także

 16
  • zrezygnowany_czytelnik IP
    Co za brednie, VW padl ofiara swojego oszustwa. Przeklamywali dane po to by byc atrakcyjniejsi niz konkurencja lub chceli tansze produkty sprzedawac jako drozsze, spelniajace wysrubowane normy. Czy znajde w koncu jakas gazete nie manipulujaca faktami...
    • Nicknick IP
      Zielen falszywa a brunatnego w ogole nie bylo. Zaraz sie dowiemy ze niemcy byli ofiarami w polskich obozach koncentracyjnych.
      • Nicknick IP
        Biedni! Padli ofiara ekologow. Fuj, ci ekolodzy, zmuszaja porzadna firme VW do taaakich rzeczy. Zamknac ich wszystkich!!
        • IRON MAN IP
          Ofiarami są klienci których nie stać na wymianę DPFu za kilkanaście tysięcy, lub kupowanie płynu do DPFu w kosmicznej cenie.
          Wielkie firmy zrobiły to, co ich naciągani klienci. Klienci wycinają DPFy i katalizatory, montują urządzenia symulujące prace DPF lub katalizatora by uniknąć chorych sum na naprawę pojazdu.
          Wyszło na to że klienci usuwając te urządzenia z swoich pojazdów i tak niczego nie psuli, bo pojazdy nie spełniały norm.
          VW oszukał urzędników, którzy nie mają pojęcia o technologii i wymyślają normy nie do spełnienia, nie tylko w motoryzacji ale w innych dziedzinach życia też. Najczęściej tych urzędników wybiera się spośród znajomych lub poleconych ludzi a nie z pośród fachowców. Przykład to Bieńkowska.
          Co pani Bieńskowska ma wspólnego z przemysłem motoryzacyjnym by zajmować się sprawą Volkswagena?
          Odpowiedź - kolegów w PO i doświadczenie w przemyśle motoryzacyjnym zerowe.
          • Pawel IP
            Niemieccy nazisci najpierw truli ludzi w Auschwitz, a teraz , firma wykreowana przez Adolfa Hitlera truje ludzi na calym swiecie. Jak widac Niemieccy Nazisci nie ulegaja zmianie !