Szczęsny o drugiej bramce z Senegalem: Wybiegłbym jeszcze raz. „Krycha” i Bednarek nie widzieli Senegalczyka

Szczęsny o drugiej bramce z Senegalem: Wybiegłbym jeszcze raz. „Krycha” i Bednarek nie widzieli Senegalczyka

Wojciech Szczęsny i Alfred Ndiaye z Senegalu
Wojciech Szczęsny i Alfred Ndiaye z Senegalu / Źródło: Newspix.pl / ZUMA
Choć od meczu z Senegalem minęły już dwa dni, Polacy wciąż nie mogą pogodzić się z porażką oraz stylem, w jakim zagrała nasza drużyna narodowa. Być może po wyjaśnieniach Wojtka Szczęsnego kibicom łatwiej przyjdzie zrozumieć, w jaki sposób przeciwnicy byli w stanie strzelić nam drugiego gola w tamtym spotkaniu.

– Ja ruszyłem do piłki, zanim Krychowiak ją podał. Bo widziałem, że „Krycha” podaje do tyłu, do mnie, a zawodnik (Senegalu – red.) wbiegł na boisko. I zacząłem ruszać już do przodu i mówię: „tylko nie daj mi za krótkiej”, bo już nie jestem w stanie się cofnąć. Spytany o to, dlaczego Krychowiak w ogóle zdecydował się na takie zagranie, Szczęsny odpowiedział.

– Moim zdaniem ostatni moment, w którym „Krycha” kontroluje sytuację na boisku, to jest moment, w którym piłka jest zagrana, zanim wraca do niego. I w tym momencie zawodnik (Senegalu – red.) jest poza boiskiem. Więc on wie, że jest w tej chwili zawodnikiem prawie ostatnim, bo jest jeszcze Janek Bednarek. Jest przekonany, że pomiędzy nim, a bramkarzem nie ma nikogo (z przeciwników – red.). No to grasz spokojnie – wyjaśniał. – „Krycha” nawet mi powiedział: „dam ci lżej, bo po co mam dać niewygodną” – zdradził Szczęsny. Omawiany fragment zaczyna się w 17. minucie załączonego poniżej nagrania:

Bramkarz reprezentacji Polski bronił też w tej sytuacji Jana Bednarka, który nie połapał się w sytuacji i nie przejął piłki. – To jest łatwo powiedzieć, bo Niang wszedł na boisko od razu sprintem, po łuku i się rozpędził. Janek się obraca, bo jest przekonany, że jest spokój, bo jest piłka zagrana do bramkarza. I nawet mi powiedział: obrócił się spokojnie, nagle patrzy i mówi, że ja sprintem biegnę. I mówi: „a po co sprintem, chyba coś jest nie tak”. W tym momencie się ogląda i widzi „o, o” – opisywał obrazowo Szczęsny.

Wojciech Szczęsny został też zapytany o to, czy swoje wybiegnięcie po piłkę znajdującą się na 35. metrze od bramki uważa po fakcie za słuszną decyzję. – Mogę teraz sobie gdybać, że jakby został, to miałbym sytuację sam na sam. Ja uważam, że nie zrobiłem kariery grą na alibi i w takim graniu: „jest zagrana krótka piłka, ja sobie stanę z tyłu i jak mi strzelą, to mam czyste papcie”. Jak jest taka sytuacja za cztery dni w meczu z Kolumbią i jestem jedynym, który może zareagować, to nie cofnę się o pół metra – zapewniał. – Ja to widziałem, bo on ruszył zanim „Krycha” podał piłkę. Kiedy widziałem, że „Krycha” się przygotowuje do podania, on już biegł. I mówię: „muszę przeciąć, bo jak nie ja, to nikt nie przetnie” – tłumaczył.

Czytaj także:
Zbigniew Boniek komentuje porażkę z Senegalem: Nie zrobili więcej od nas, by wygrać

Czytaj także

 4
  •  
    to prawda że w tej sytuacji widać że nie widzieli w biegającego przeciwnika ale bramkarz nie wybiega tak daleko jeśli nie jest pewny czy zdąży ,gdyby poczekał na 16 metrze mogło by to się skończyć inaczej a druga sprawa gdyby kopali częściej do przodu a nie do tyłu jak w tym meczu to robili do tej sytuacji by mogło nie dojść
    • mam nadzieje ze ktos w Juve ukroci ta durna arogancje.
      Fabianski powinien grac a wojtuś niech myśli o nowych żartach
      • Wojtek ,Wojtek oczywiście . Przepraszam Pana Macieja.
        • Brawo Maciek ,brawo . To była wspaniała decyzja. Tylko już tak nie wybiegaj.