Zygmunt Solorz dla „Wprost”: Nigdy nie zostanę emerytem

Zygmunt Solorz dla „Wprost”: Nigdy nie zostanę emerytem

Zygmunt Solorz
Zygmunt Solorz / Źródło: mat. prasowe
Nie przelewało się u mnie. Nie odziedziczyłem milionów. Wszystko, co w życiu zarobiłem zawdzięczam ciężkiej pracy. Jak byłem nastolatkiem, próbowałem różnych zajęć, ale od rówieśników różniło mnie to, że ja to, co zarobiłem, to odkładałem – mówi Zygmunt Solorz, najbogatszy Polak.

Po 28 latach obecności na liście 100 najbogatszych Polaków jest pan dzisiaj numerem jeden. Zygmunt Solorz – najbogatszy człowiek w Polsce. Pamięta pan swój debiut na naszej liście z 1992 roku?

1992 rok to przede wszystkim początek nadawania telewizji Polsat. Zaczynaliśmy skromnie, od dwóch kamer, małego studia, kilkudziesięciu osób. Na polskim rynku panowała wówczas wolna amerykanka. Wiele stacji nadawało bez jakichkolwiek zezwoleń. Również takich, które potem chciały starać się o ogólnopolską koncesję. My również planowaliśmy złożyć ofertę w konkursie na ogólnopolskie nadawanie naziemne, jednak dla nas najważniejsze było, aby zacząć nadawać legalnie. Dlatego, aby nie naruszać polskiego prawa, wpadliśmy na genialny w swej prostocie pomysł, że będziemy nadawali przez satelitę z zagranicy. Kilka razy w tygodniu jeden z nas samolotem dostarczał kasety z nagranym programem do centrum nadawczego w Holandii i tam przez satelitę Eutelsatu rozpoczęliśmy nadawanie.

W kolejnym kroku w 1993 r. startowaliśmy po koncesję ogólnopolską. Jednym z ograniczeń był próg 33 proc. kapitału zagranicznego, tzn. podmiot zagraniczny mógł mieć maksymalnie 33 proc. udziału spółce, która starała się o koncesję. My byliśmy jedynymi ze 100-proc. polskim kapitałem. Inni podejmowali próby obchodzenia tego 33-proc. Na przykład zapisywano, że decyzje zapadają większością 80 proc. głosów, co oznaczało, że nic nie można było zrobić bez zgody zagranicznych inwestorów.

Na szczęście krajowa rada to dostrzegła i wybrała nas jako całkowicie polską stację. I w ten sposób staliśmy się pierwszą niezależną, legalnie nadającą, prywatną telewizją w Polsce i całym bloku wschodnim. I jest to wielkie osiągnięcie, że przetrwałem, a wraz ze mną Polsat jako rdzennie polska firma. Na palcach jednej ręki można policzyć przedsiębiorstwa, które niemal 30 lat temu zaczynały jako polskie i takimi do dzisiaj pozostały. Wiele firm, które świetnie się rozwijały zostały przejęte przez zagraniczny kapitał, dzisiaj są częściami wielkich międzynarodowych koncernów. A my pozostaliśmy polscy, rozwijaliśmy się, budowaliśmy swoją pozycję. Polska firma – to brzmi dumnie i dokładnie tak jest – jestem dumny z tego, co dotychczas osiągnąłem i że pozostało to pod polską banderą.

Artykuł został opublikowany w 22/2020 wydaniu tygodnika e-Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0