Generałowie ostrzegają polityków

Generałowie ostrzegają polityków

Mundur generał broni Wojska Polskiego
Mundur generał broni Wojska Polskiego / Źródło: Newspix.pl / Damian Burzykowski
Wspólny apel generałów różnych służb to wydarzenie bez precedensu, zwłaszcza jeśli połączyć je z trwającymi protestami.

Ponad 100 emerytowanych generałów wojska polskiego, policji, straży pożarnej, służb specjalnych i innych, podpisało się pod apelem o to, aby nie zaprzepaszczać osiągnięć III RP i nie dzielić Polaków. Wspólnie też wystąpili w Warszawie. Apel jest skierowany do oficerów pozostających w służbie, ale nie mam wątpliwości, że ma dotrzeć również do polityków. To wydarzenie bez precedensu. Równolegle "dość" powiedziało przecież wielu policjantów, właśnie dołączają do nich niektórzy krakowscy strażacy, mamy protest służby celnej. Postulaty mają przede wszystkim charakter materialny, dotyczą wynagrodzeń. Ten ton można odnaleźć także w "Apelu Generałów", w odniesieniu do ustawy obniżającej emerytury. Ale chodzi nie tylko o to.

Podobno w rodzinie dobrze jest oddzielić "małżeństwo" od "rodzicielstwa", po to aby małżonkowie odnajdywali się w różnych rolach i żadnej z nich nie zaniedbali. Inaczej skończy się to źle albo dla nich, albo dla dzieci, a na pewno - dla rodziny. W Polsce "państwo" miesza się z "polityką". Chaos w stolicy przy okazji świętowania 100-lecia niepodległości jest dla mnie kolejnym dowodem, i to bez względu na to, kto jest temu winien, czy też najbardziej winien, że trzeba oddzielić sprawy państwa od polityki. To zadanie dla całej klasy politycznej. Bo jeśli nie, to co, ludzie się wzburzą? Tak, właśnie ponad 100 obywateli wystosowało apel w tej sprawie, kierując go również do kolegów po fachu. I zwróćcie uwagę, kim są ci koledzy...

Czytaj także:
Mocny apel generałów na 100-lecie odzyskania niepodległości. „Nie pozwólmy zniszczyć Polski”

Czytaj także

 2
  • Moze więc powinniśmy isć za przykładem Turcji i posunąć się w stosunku do neomarksistowskich mumi odrobinę dalej?
    •  
      śmieszne porównanie. Jak się małżeństwo kocha to rodzicielstwo też jest z uczuciem... a jak się nie kocha- to ludzie się rozwodzą. Rozwód PISu z PO nastąpił już dawno temu, teraz to nawet "separacji" nie ma, ino walka o "alimenty" została i ciąganie się po sądach :) W takim układzie zacietrzewienia rodziców cierpi zawsze "dziecko". Pytanie tylko kto tak naprawdę z kim walczy... jakoś nie zauważyłem aby PIS prowadziło politykę "anty-PO". Tymczasem druga strona nie ma żadnych zahamowań aby dyskredytować "swoje dziecko" na arenie międzynarodowej.

      Czytaj także